Gospodarka
W centrum Krzeszowic coraz więcej lokali do wynajęcia. „Bilet zero” nie pomoże przedsiębiorcom
W ścisłym centrum Krzeszowic przybywa lokali do wynajęcia. Puste przestrzenie pozostały po drogerii, sklepie mięsnym, a nawet ciucholandzie. Czy krzeszowicki Rynek czeka los jego chrzanowskiego odpowiednika?
Na Daszyńskiego, tuż przy rondzie do wynajęcia są dwa lokale użytkowe, kolejne trzy świecą pustkami we wschodniej pierzei Rynku. Vis-à-vis wynająć można lokal po dawnym ciucholandzie. Nie lepiej jest przy fontannie. Obok dwóch od dawna opustoszałych kamienic, po zachodniej stronie Rynku, do wynajęcia są kolejne lokale. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Galerii Centrum, której piętro praktycznie świeci pustkami.
Od pierwszej rewitalizacji Krzeszowic minęło 14 lat. Mamy ulice bez dziur, chodniki bez kałuż, sporo miejsca do parkowania i plac na którym można organizować okolicznościowe imprezy. Przybyło kilka cukierni, ale poza tym niewiele się zmieniło. Przy Rynku straszy pustostan, na elewacjach większości kamienic widać ząb czasu, a nawet odbitą całą szczękę, w centrum ubyło drzew, za to wyrósł budynek z Żabką.
Jak pomóc tym przedsiębiorcom, którym wciąż udaje się utrzymać swój biznes w Rynku? Na grudniowej sesji pojawił się pomysł wprowadzenia do parkometrów nowego, 15-minutowego „biletu zero”. Miałby on umożliwić zmotoryzowanym klientom darmowy, 15-minutowy postój w centrum. Wniosek radnego klubu Rzetelna Gmina Krzeszowice nie uzyskał poparcia większości. Czy gdyby przeszedł, jakkolwiek poprawiłby sytuację przedsiębiorców i ich klientów? Niekoniecznie, bo nie dotyka sedna problemu, a tym są zmieniające się nawyki konsumentów, czyli nas wszystkich.
15 minut, to czasami tyle, ile trzeba poświęcić czasu na znalezienie miejsca postojowego w centrum i zdecydowanie za mało, by zrobić zakupy w niewielkich sklepikach, w których często trzeba stać w kolejce.
Rynek przegrywa z dużymi dyskontami ceną, godzinami otwarcia, możliwością zakupu większości produktów w jednym miejscu, promocjami, aplikacjami lojalizującymi klienta, bliskością parkingu i możliwością wyjechania wózkiem z zakupami tuż pod bagażnik samochodu. Handel kwitnie też w internecie. Choć w komentarzach na profilach społecznościowych widać tęsknotę za tym co lokalne, dużym sieciom klientów nie ubywa.
Jak więc pomóc małym sklepom z centrum? Po prostu… zacząć robić w nich zakupy.