Komunikacja
Krzeszowicki dworzec musiał stać się viralem by urzędnicy zareagowali
Nie pomagały pisma z prośbą o interwencje, pomógł internet. Na krzeszowickim dworcu autobusowym aktualnie nie trzeba wstrzymywać oddechu. Po tym jak zdjęcia zdewastowanych toalet trafiły do sieci, urzędnicy postanowili zareagować.
Miesiąc temu opisaliśmy warunki panujące na krzeszowickim dworcu autobusowym. Zapach zapiekanek mieszający się ze smrodem z kanalizacji, obskurne toalety, brak mydła i wszechobecne bazgroły na ścianach. Po naszym tekście tematem krzeszowickiego dworca postanowił zainteresować się także jeden z krakowskich portali. Wstydliwa wizytówka Krzeszowic zaczęła być tematem internetowych rozmów, a my po miesiącu postanowiliśmy znów wrócić na ulicą św. Floriana.
Różnice czuć już po otwarciu drzwi do dworcowej poczekalni. Zniknął obezwładniający smród z kanalizacji, pojawiły się odświeżacze powietrza. Przy umywalkach zamontowano dozownik do mydła, a w toaletach przyklejono żelowe krążki zapachowe, ze ścian zniknęły bazgroły. Okazuje się także, że na Floriana częściej zaglądają też mundurowi. Wcześniej, dworcowa poczekalnia była stałym punktem alkoholowych libacji, służąc upojonym osobnikom za noclegownie.
Jak długo uda się utrzymać przyzwoite warunki na dworcu? Problem wraca niczym bumerang, cieszmy się więc chwilą, bo ta nie będzie trwała wiecznie.