Życie zaczyna się na emeryturze

Opublikowane

O podróżach marzyli od dzieciństwa, ale nie mogli zwiedzać świata, bo po pierwsze nie było ich na to stać, poza tym, gdy oni byli młodzi otrzymanie paszportu graniczyło z cudem.
Teraz, gdy przeszli na emeryturę, mogą spełnić swe marzenia. – Dzieci są już dorosłe, założyły swoje rodziny, mamy więcej czasu na przyjemności dla siebie – mówią członkowie „Klubu Podróżnika” z Krzeszowic. W zeszłym tygodniu na kolejnym czwartkowym spotkaniu obchodzili pierwszą rocznicę swojej działalności.

źródło: www.dziennik.krakow.pl

Niektórzy nie sądzili, że przetrwają rok, bo często – mimo trafionych pomysłów – różne inicjatywy upadają, bo mija słomiany zapał i brakuje przywódcy. Jednak nie u nich, bo każde czwartkowe spotkanie było tak ciekawe, że „podróżnicy” mówią zgodnie: – Nie możemy doczekać się na kolejne spotkanie.

Wszystko zaczęło się wtedy, gdy krzeszowicki fotograf, wieloletni podróżnik, Stanisław Smreka rzucił hasło: możemy się spotykać i prezentować swoje fotografie i filmy, a także jeździć na wycieczki. Na pierwszy wyjazd do Doliny Chochołowskiej zgłosiło się 17 osób, które postanowiły kontynuować pomysł z poznawaniem ciekawych miejsc i comiesięcznymi spotkaniami, na których osoby podróżujące po świecie prezentowały swoje filmy, slajdy i zdjęcia. Nie wszyscy mogą wyjechać na zagraniczne wojaże, jedni, bo ich na to nie stać, inni ze względu na stan zdrowia, ale wszyscy raz w miesiącu mogą przenieść się w miejsca, do których dotarli ich znajomi. Byli m.in. w Himalajach, na Antarktydzie, w Maroku, Indiach, Libanie i na Alasce. Na ostatnim, urodzinowym spotkaniu Anna Kubajak prezentowała slajdy z Syberii, gdzie podróż w jedną stronę – do Irkucka – trwała tydzień. Syberię państwo moskiewskie zdobyło w XVI w. Wtedy zakładano pierwsze miasta: Tiumeń, Tobolsk, Omsk, Irkuck, Jakuck, a wśród osadników sporą grupę stanowili ludzie skazani na zesłanie lub katorgę. Wśród nich było wielu Polaków.

Syberia należy do azjatyckiej części Rosji i zajmuje prawie 10 mln km kw. powierzchni na obszarze pomiędzy Uralem na zachodzie, Oceanem Arktycznym na północy, górami na wybrzeżu Oceanu Spokojnego, a na południu stepami Kazachstanu i Mongolii.

Na takich właśnie, jak ostatnie, spotkaniach podróżnicy mają okazję odświeżyć swoją wiedzę tak historyczną, jak i geograficzną, zobaczyć miejsca, których dotychczas nie znali, bo prelegenci bardzo solidnie przygotowują się do prezentacji. Przekazują uczestnikom nie tylko dane, jakie zawierają encyklopedie, ale wiele ciekawostek i legend, ilustrując swe opowieści wspaniałymi zdjęciami.

Podróżnicy nie są formalnie zrzeszeni, nie płacą składek, ale dbają o to, by to, co robią, zostało zapisane na kartach historii. Agnieszka Michalska prowadzi klubową kronikę. Nie było jej na rocznicowym spotkaniu, bo wyjechała do Australii. Klubowicze z niecierpliwością czekają na jej powrót i przeniesienie się na ten ciekawy kontynent. – To bardzo interesująca i ciekawa świata osoba. W podróż wyjeżdża sama i nieźle sobie radzi, bo dobrze zna języki – mówią z podziwem starsi podróżnicy.

Stanisław Smreka, nazywany przez uczestników spotkań prezesem, od kilkunastu lat podróżuje po świecie i z każdej wycieczki przywozi 20 do 30 filmów. Jego fotografie można było oglądać na wystawie zorganizowanej w sali wystawowej Krzeszowickiego Ośrodka Kultury, który raz w miesiącu gości podróżników i udostępnia im bezpłatnie swoje pomieszczenia.

Stanisław Smreka nie opuszcza żadnego spotkania. – Jednak gdyby pan Stasiu nie mógł przyjść na któreś z nich, to przynieślibyśmy go na rękach – mówią klubowicze.

Od samego początku jest z nimi Helena Spytkowska. – Gdy wyjeżdżamy na wycieczki, czujemy znacznie się młodziej, odmładzamy się też gdy np. wychodzimy na górę. Świetnie się bawimy, zawsze jest wesoło, śpiewamy piosenki i wracamy zachrypnięci, ale bardzo zadowoleni. Nie przeszkadza nam deszcz czy chłód. Teraz czuję się jak wypuszczona z klatki i z utęsknieniem czekam na czwartkowe spotkania i niedzielne wycieczki – mówi pani Helena i wspomina pierwsze spotkania, na które przyszło 17 osób. Na następnych pojawiało się kilka razy więcej. Na jednym z ostatnich doliczono się 90 osób. Na autokarowe wycieczki jest też wielu chętnych. Na urodzinowym spotkaniu jedno z krakowskich biur podróży przygotowało dla podróżników miłą niespodziankę. Trzy osoby wylosowały jednodniowe wycieczki do Berlina, Lwowa i Wiednia. Biura podróży, z usług których korzystają podróżnicy przygotowuje wspaniałe trasy tak w Polsce jak i za granicą. Dostosowuje je do kondycji i wieku uczestników. Byli na rajdzie w Ojcowskim Parku Narodowym, gdzie uczestniczyli w pikniku pod Jaskinią Nietoperzową, w styczniu zorganizowali pierwszy bal podróżnika.

W minioną niedzielę wycieczkowicze oglądali krokusy w Dolinie Chochołowskiej. – To był niezwykły widok: cała łąka usłana była fioletowymi kwiatami, a nad nią unosiły się Mnichy Chochołowskie – dzieli się wrażeniami prezes Smereka. 13-osobowa grupa wybrała się na leżącą na wysokości 1653 m górę Grześ, a inne osoby, które nie zdecydowały się na taką wspinaczkę, spacerowały po Dolinie Chochołowskiej.

Na następną niedzielę zaplanowali wyjazd do Łańcuta i Leżajska. Także długiego, majowego weekendu nie mają zamiaru spędzić w domu. Zaraz po powrocie z tej wycieczki na sześć dni wybierają się pociągiem do Łeby. W czerwcu na trzy dni pojadą do Warszawy, a we wrześniu na dwutygodniową, objazdową wycieczkę do Turcji.

W podróżniczych spotkaniach i wycieczkach uczestniczą nie tylko krzeszowiczanie, ale także mieszkańcy innych miejscowościach gminy. W każdy czwartek z Tenczynka przyjeżdża Karol Szczurek. – Warto się tu wybrać, bo naprawdę można się dużo dowiedzieć, poza tym panuje tu wspaniała atmosfera, a wycieczki są świetnie zorganizowane. Byliśmy m.in. w Paryżu i Lipnicy Małej na pokazie palm wielkanocnych – mówi pan Karol. Jego znajomy Zenon Cyran z Ostrężnicy, także systematycznie przyjeżdża do KOK-u na spotkania. – Słuchając opowieści i oglądając te prezentacje, czuję się, jakbym osobiście był w tych miejscach. To bardzo dobra strawa dla ducha – uśmiecha się nasz rozmówca.

2 komentarze

Najpopularniejsze

Exit mobile version