Wydarzenia

Radni włączyli staroście zielone światło, a Potoccy obniżyli cenę

Początek nowego roku szkolnego przynosi pozytywne rozstrzygnięcia w sprawie budynku krzeszowickiego ogólniaka. W środę Rada Powiatu Krakowskiego podjęła uchwałę upoważniającą Zarząd do zakupu działki wraz z leżącymi na niej zabudowaniami. W trakcie rozmów z Potockimi powiatowi udało się także obniżyć proponowaną przez rodziną cenę nieruchomości.

krzeszowice_liceum_zajawka

Nie 3 i pół miliona, jak podawano wcześniej, a około 2.8 mln zapłaci najprawdopodobniej powiat krakowski za działkę wraz z budynkiem krzeszowickiego ogólniaka i willą Japonką. Na środowej sesji radni poparli uchwałę upoważniającą Zarząd Powiatu do zakupu nieruchomości. Po sfinalizowaniu transakcji dyrekcja krzeszowickiego ogólniaka będzie mogła spać spokojnie. Jednym z wymogów jakie stawia starostwu właściciel nieruchomości – rodzina Potockich, to istnienie w tym miejscu placówki oświatowej przez kolejnych dziesięć lat. Jeśli powiat w tym czasie zlikwiduje szkołę, przekształci ją lub przekaże innemu podmiotowi będzie musiał wypłacić rodzinie ponad 685 tysięcy złotych (różnicę pomiędzy wyceną pierwotną a kwotą sprzedaży). Władze powiatu liczą na to, że ostateczna kwota jaką przyjdzie wydać za działkę z liceum będzie niższa. Starostwo już złożyło do wojewody wniosek o dotacje. Jeśli przejdzie pozytywnie weryfikacje powiat wyda na działkę z liceum około 2.3 – 2.4 mln złotych.

Krok do przodu w negocjacjach z Potockimi poczyniła również gmina Krzeszowice. Wysokość roszczeń za bezumowne korzystanie z nieruchomości jakie wysuwają spadkobiercy udało się obniżyć do 24 milionów złotych. Przypomnijmy, że początkowo rodzina domagała się 500 milionów. Teraz radni i burmistrz, najprawdopodobniej już w nowej kadencji, będą musieli zdecydować, czy gmina wypłaci rodzinie wynegocjowaną kwotę, czy też nadal będzie walczyć o jej obniżenie. W trakcie rozmów Potoccy nie zgodzili się na wyzerowanie roszczeń.

Aktualizacja 30.09.2014, 20:00

33 komentarze

33 Komentarzy

  1. Anonim

    28/09/2014 o 20:37

    Pytanie czy za 2,3 mln. + x mln. własnych + x mln. pieniędzy z UE nie można by wybudować nowego liceum. Ten budynek raczej średnio nadaje się na liceum. Nie wiem jak jest z izolacją cieplną ścian, jak wygląda ogrzewanie. Jeśli dobrze kojarzę w Krzeszowicach brakuje też w miarę nowoczesnych pomieszczeń dla urzędników. Zamiast pakować kasę w „zabytki” nie lepiej byłoby wybudować coś nowego. Takie liceum + centrum administracyjne Krzeszowic. Ciekawe czy radni brali taką możliwość pod uwagę czy chcieli tylko zrobić „dobrze” Potockim.

    • Misiek

      28/09/2014 o 20:56

      w obecnej sytuacji po przeprowadzeniu kilkanaście lat temu gruntownego remontu taka budowa nie byłaby już opłacalna, przed remontem – owszem

    • Jarek

      15/10/2014 o 16:40

      Tak, w Krzeszowicach wybudować coś nowego. Od razu z basenem który obiecywał burmistrz Jagiełło.

  2. aaa

    28/09/2014 o 20:48

    ja się cieszę, że nasz ogólniak vel gimpel 🙂 pozostanie w tym samym miejscu.

  3. Jaber

    28/09/2014 o 21:22

    W życiu nie byłem w tym budynku. A ciekaw jestem, czy warta skórka za wyprawkę? Rozumiem, że obecnie nie ma innego budynku, lecz czy ten jest przyszłościowy?

  4. realista

    28/09/2014 o 22:08

    Czy wiadomo na ile gmina wyceniła koszty nakładów i utrzymania na nieruchomości podlegajace zwrotowi i jaki jest ogólny bilans wzajemnych rozliczeń ?

    • krzeszowiceone.pl

      28/09/2014 o 22:45

      na 4 mln złotych, po odjęciu zostaje 20 mln

      • Anonim

        28/09/2014 o 22:48

        4 mln?
        Tyle to sam zamek pozyskano. Kto to liczył?

        • Anonim

          28/09/2014 o 22:53

          po 1 w zamek jeszcze nie włożono 4 mln, po drugie, wkładało przede wszystkim ministerstwo, inaczej gmina już dawno wymiksowałaby się z tego interesu

  5. Igor

    28/09/2014 o 22:36

    Brak sali gimnastycznej, niska efektywność budynku, średnia dostępność parkingów…. średnia transakcja

    • Jaber

      28/09/2014 o 23:14

      Właśnie tego byłem ciekaw. Nieco zaskakuje mnie też owa klauzula związana z dziesięcioma latami, przez które akurat w tym budynku ma istnieć ‚placówka szkolna’.

      • obserwator z boku

        29/09/2014 o 22:40

        To proste. Cena, na ktorą podobno zgodzili się Potoccy, jest kwotą relatywnie niską zważywszy doskonałą lokalizację, powierzchnię terenu,
        kubaturę budynku, jego walory architektoniczne, historię z nim związaną,
        koszty przeprowadzonej niedawno modernizacji i gruntownego remontu,
        itd. To wszystko są atrybuty generujące określoną cenę.
        In minus można jedynie zapisać na poczet braku odpowiedniej liczby miejsc parkingowych i oczywiście wiek budynku.
        Nie podejmuję się wyceniać na gorąco tej nieruchomości, ale spokojnie można przyjąć kwotę 4,5 – 5,0 mln złotych, więc zaproponowana Potockim kwota jest w pobliżu połówy rzeczywistej wartości.
        Moim zdaniem taka nieformalna klauzula (w kontrakcie notarialnym raczej nie stosuje się takich warunków) jest zupełnie zrozumiała zważywszy, że korzyści ze sprzedaży tej nieruchomości w celach komercyjnych, nie publicznych, musiałyby przypaść w całości rodzinie Potockich. Jest to więc pewien ich ukłon w stronę wykorzystania obiektu
        zgodnie z jego dotychczasowym przeznaczeniem. Podchodzę do tej kwestii ze zrozumieniem. Dziwię się jedynie, że tylko przez dziesięć lat!

        • Jaber

          29/09/2014 o 23:22

          Nie wiem, na ile ten budynek spełnia wyzwania stawiane obecnie tego typu szkołom; czy na ile może spełniać takie wyzwania po jego ewentualnej modernizacji. Nie znam brzmienia tej „klauzuli” – czy można tam ulokować jakiś inny twór, w rodzaju Szkoły Magla i Spraw Sprasowanych, gdy liceum będzie się mogło przeprowadzić do nowoczesnego budynku za, na przykład, siedem lat!
          Zresztą, mniej mi chodziło o aspekt finansowo-rynkowy. Bardziej uderza mnie inny wątek, rzekł bym: rechot historii.
          Czerwoni z PKWN odbierają bezprawnie właścicielom ich dobra (w tym ten budynek), a krótko później (w 1945r.), budynek przeznaczony zostaje dla funkcjonującej w Krzeszowicach szkoły – także przecież ich decyzją, choć formalnie PKWN już wtedy nie istnieje.

          Po sześćdziesięciu pięciu latach, poszkodowanym właścicielom udaje się odzyskać swoje dobro (w tym przypadku unieważniając jedną decyzję czerwonych). Sprzedają je, lecz przy tej sprzedaży powołują się na dotychczasowe jego przeznaczenie, przez tych samych czerwonych drugą decyzją ustanowione, po czym forsują jego (tego przeznaczenia) utrzymanie przez nowego właściciela przez następnych ileś tam lat 😉

          To jest dla mnie właśnie ów rechot historii i materiał na satyrę.
          Mniej mi chodziło o aspekt finansowy, rynku nieruchomości, kto i jak miałby czerpać tutaj korzyści, itp., itd.

          • obserwator z boku

            30/09/2014 o 00:28

            Jeżeli mamy przeprowadzić wywód, czy obiekt spełnia wyzwania stawiane szkołom średnim, sądzę, że można go do takich wymagań dostosować bez większych problemów za względnie niewygórowaną kwotę. Przy niewielkim natężeniu umysłu i odwołania się do wiedzy można ją podać, oczywiście w przybliżeniu – w zależności od zakresu prac adaptacyjnych i standardu wyposażenia.
            Znam wiele takich szkół w Polsce i za granicą, które mieszczą się w starych zabytkowych murach, i które są jedynie opakowaniem, a wewnątrz są super nowoczesnymi placówskami dydaktycznymi. Idąc jeszcze dalej tym tokiem rozumowania uważam, że pod względem edukacyjnym szkoła w budynku z historią w rodowodzie może być tą niewymierną, ale wyczuwalną wartością dodatkową. Taki historyczny obiekt nawet bez dodatkowych zabiegów „upiększających” zazwyczaj ujawnia swoje drugie oblicze czasem trudne do zdefiniowania – oprócz elementarnych walorów użytkowych, które w szkole muszą być traktowane nadrzędnie. Nie nazywałbym tego rechotem historii.
            Może to nawet był szczęśliwy traf losu połączony z przypadkowością, jak zwykle bywało w głębokim PRLu, że właśnie tam wpakowano bezpośrednio po wojnie liceum, które jak na tak małą mieścinę, szybko zajęło ważne miejsce w życiu Krzeszowic, dzięki ludziom, którzy ten potencjał umieli znakomicie wykorzystać.
            Odbiegając nieco od tematu szkoły średniej przeskoczę na koniec do pewnego porównia na przykładzie przedszkoli. Wystarczy się przespacerować na Nową Wieś i odwiedzić jedno z najładniejszych miejsc stworzonych dla najmłodszych dzieciaków: dawną ochronkę u Sióstr zakonnych, ładny parterowy budyneczek, ufundowany przez Potockich, od wielu lat służy dzieciom jako wzorowo prowadzone przedszkole.
            Budynek ten ma duszę, historię, jest porządnie zbudowany, przy tym ładny w proporcjach i w detalu, nie mówiąc o świetnie prowadzonym i zadbanym ogrodzie kwiatowym. I mamy też drugie przedszkole, tzw gminne, zbudowane kilka lat temu, pozornie nowoczesne, przestronne, wielkie, lecz bardzo drogie w budowie, niefunkcjonalne z punktu widzenia potrzeb dzieci, umeblowane i wyposażone raczej w guście pedagogów z lat siedemdziesiątych, w każdym razie bez uwzględnienia gustu i wrażliwości estetycznej małego dziecka, z okienkami jak w czołgu, gmaszysko ciężkawe, wykończone tak sobie, o otoczeniu już nie wspomnę. Trudno nazwać to miejsce środowiskiem przyjaznym dla maluchów, środowiskiem, które mogłoby rozbudzić ich wyobraźnię i wrażliwość estetyczną, utożsamianie się dziecka ze swoim drugim domem, w którym musi spędzać wiele godzin dziennie.
            Być może nie udało mi się wpasować w nurt myślenia Jabera, zaprezentowanego powyżej, bo raczej chciałem obronić moje skłonności do zachowywania wartości zastanych i dopasowywania ich do nowych potrzeb (to trochę takie moje hobby) , aniżeli przekreślania wszystkiego, co stare lub/i niefunkcjonalne i rzucania się na nowości. Szczególnie w obiektach szkolnych powinno się zachować ostrożność i umiar w rezygnowaniu ze wszystkiego, co nie błyszczy nowością. Osobiście wolałbym spędzać lata szkolne w budynku tzw. „jedynki”, czyli szkoły na górce przy Krakowskiej, która może nie jest zbyt funkcjonalna jak na dzisiejsze kryteria, ale ma to „coś”, czego nie ma na przykład nowa szkoła przy Długiej, bo mieć nie może. Trochę się rozpisałem, ale spontanicznie rzecz ujmując – tak to właśnie oceniam. I nie miała to być polemika z Jaberem.

          • Jaber

            30/09/2014 o 01:11

            Absolutnie podzielam opinię o uroku dawnych budynków i sensie umieszczania w nich różnorakich instytucji, takich jak na przykład szkoły. Sam WYŁĄCZNIE w takich się kształciłem i sentyment mam ogromny (w końcu budynek przy ul. Montelupich jest o wiele starszy 🙂 😉 ;P.

            Niemniej rechot historii słyszę 🙂

  6. y

    29/09/2014 o 08:34

    10 lat to długi okres, a pewnie Potoccy też chcieli być dobrze postrzegani i dlatego na taką placówkę obniżyli cenę wartościowej nieruchomości w centrum miasta. Mając całą działkę starostwo może wreszcie zbudować salę gimnastyczną.

    • Anonim

      29/09/2014 o 08:56

      Po co?
      Za 3 lata nie będzie chętnych do uczenia się w LO

      • FR

        29/09/2014 o 13:04

        Pożyjemy zobaczymy

  7. Skunks

    29/09/2014 o 23:48

    Już to widzę. Przecież wiemy ile dzieci chodzi do podstawówki i gimnazjum. Nie trzeba wielkiej filozofii żeby porównać kilka liczb i wyciągnąć wniosek 🙂

  8. jeździec bez głowy

    02/10/2014 o 16:21

    A widział ktoś papier, w którym stoi, że Potoccy żądają 24 milionów? Bo jak nie ma papieru, to może się potem okazać, że faktyczne roszczenie wynosi 300 baniek. Albo że roszczenie jest wyzerowane, a lokalny boss rozpuszcza ploty że jest 20 by za pięć dwunasta ogłosić, że to dzięki niemu udało się skłonić Potockich do rezygnacji z odszkodowania. Wybory to wybory. Cuda być muszą.

    • obserwator

      03/10/2014 o 23:38

      z tymi wyborami to moze byc racja,Cos mi sie wydaje ,ze sprawa naciagana….z 500 ? na 28 ? az niewiarygodne !

  9. y

    02/10/2014 o 17:35

    a widział ktoś papier, że wcześniej Potoccy podobno żądali 500 mln zł. Gmina co mogła to zawalała i opowiadała duby smalone

    • Barbara

      02/10/2014 o 18:00

      Wystarczy dobrze poszukać 🙂 to na tym forum wskazywano na podjęty apel. Radni czasami bzdury mówią, ale nie sadzę, żeby w apelu kierowanym do kilkunastu osób w Polsce kłamali.

      http://bip.malopolska.pl/umkrzeszowice/Article/id,7331.html

      • Anonim

        02/10/2014 o 18:32

        czy taki apel może podpisać tylko jedna wiceprzewodnicząca w imieniu całej rady ?
        Gdzie jest drugi wiceprzewodniczący i pani przewodnicząca?
        Kiedy(daty) wysłano pisma do wymienionych z imienia i nazwiska najważniejszych osób w RP z Prezydentem na czele !?

        • Anonim

          02/10/2014 o 18:58

          Przecie to fikcja.

      • obserwator z boku

        03/10/2014 o 22:32

        „Obecnie wysokość zgłoszonych roszczeń wynosi około 500.000 złotych”. A gdzie jest udokumentowanie tej kwoty? Czy ktoś z radnych widział przed głosowaniem uchwały oficjalny dokument przedłożony przez rodzinę Potockich, potwierdzający tę kwotę? I to ma być poważna instytucja samorządowa, która taką zasłyszaną informację wkłada do uchwały, głosuje za nią i próbuje tym zagrać na uczuciach najważniejszych osob w Państwie? Totalna kompromitacja!
        Teraz to samo robi burmistrz, tylko w drugą stronę. Chodzi na spotkania z mieszkańcami i rozsiewa propagandę, że już utargował „rabat” i Potoccy zeszli na 24 miliony, a to jeszcze nie koniec ponieważ ma ambicje ten rachunek wyzerować! Czyżby granie na uczuciach wyborcow w pdobnym stylu?
        Dziwne, że Potoccy pytani o potwierdzenie tych rewelacji milczą na ten temat, jak zaklęci.

        • Jeden z dziesięciu

          04/10/2014 o 00:01

          To się nazywają zdolności negocjacyjne!!!

          Nie zdziwił bym się, gdyby jeszcze przed wyborami samorządowymi ukazało się ogłoszenie, że po twardych, stanowczych negocjacjach Potoccy zrozumieli powagę sytuacji i ze łzami w oczach postanowili zrekompensować gminie przejęcie majątku kwotą ośmiu miliardów szeciuset milionów złotych, oddanie gminie w wieczystą dzierżawę wszystkich przejętych działek i nieruchomości za 1 złoty rocznie przy jednoczesnym łożeniu na wszystkie remonty i ich utrzymanie, jak również ufundowanie w Krzeszowicach i finasowanie działalości Centrum Idealnej Urbanistyki Lokalnej.

        • Jaber

          04/10/2014 o 00:53

          Myślę, że celem tej instytucji samorządowej nie jest epatowanie kwotą 500 mln zł. Celem jest pokazanie, iż gminy nie są w stanie sprostać żądaniom finansowym spadkobierców włości, które po decyzji czerwonych z PKWN zostały ukradzione prywatnym właścicielom.

          http://orka.sejm.gov.pl/izo7.nsf/www1/i22371/$File/i22371.pdf

          Uważam, że skoro PKWN działał w imieniu ówczesnego państwa, to obecnie PAŃSTWO (a nie gminy ze swoich nędznych budżetów) powinno zadośćuczynić żądaniom właścicieli, którzy wtedy zostali okradzeni. Jeżeli zgodzimy się, aby za decyzje z 1944r. odpowiadały obecne gminy, to my, obywatele i mieszkańcy tych gmin, kładziemy głowy pod topór.

          Ma odpowiadać państwo, bo to państwo ich wtedy okradło.

          Dlatego też, nie jest ważne, czy 500, 1000, 10, 400, 134 i 34/67 mln złotych. To jest kwestia zbudowania funduszu na rzecz spłaty roszczeń osób poszkodowanych decyzjami reformy… tfu… rolnej. I abstrahuję tutaj od ewentualnego wykorzystywania tej sytuacji w wyborach samorządowych, gdyż mógłby to uczynić jedynie człowiek wyjątkowo plugawego stanu. (w nawiasie: czy argument „stargowywania” roszczeń Potockich pojawił się w kampanii kandydata Bartla?).

          • Jaber

            04/10/2014 o 18:30

            I nrewelacyjna odpowiedź na tą interpelację:

            http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=635BE3DB

            ze szczególnie znaczącym fragmentem, w którym jednak można dostrzec jedynie troskę o przerzucenie odpowiedzialności finansowej za reprywatyzację na samorządy (wbrew deklaracji):

            „W kwestii systemowego rozwiązania sprawy roszczeń reprywatyzacyjnych oraz wsparcia finansowego jednostek samorządu terytorialnego z tytułu mienia zwróconego dawnym właścicielom wskazać należy, iż zgodnie ze stanowiskiem ministra finansów w związku z faktem, że Polska nadal objęta jest procedurą nadmiernego deficytu finansów publicznych, administracja zobowiązana jest do podejmowania wszelkich działań, które będą służyły obniżeniu deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych. Podejmowanie zatem wszelkich inicjatyw legislacyjnych zwiększających wydatki budżetu państwa oraz zobowiązań Skarbu Państwa należy w chwili obecnej uznać za niewskazane. ”

            Świetne – dbałość o obniżenie deficytu instytucji rządowych i samorządowych, po czym w nastęnym zdaniu uszczegółowienie dotyczące już tylko Skarbu Państwa !!!

          • Władek

            04/10/2014 o 19:08

            Dlaczego o sprawę na rzecz Krzeszowic nie walczy poseł tej ziemi niejaki Pan Poseł Andrzej „nic nie mogę” Adamczyk?

            Pozdrawiam,
            Władek Pęcherz

          • Jaber

            04/10/2014 o 20:06

            Nie znam człowieka. Lecz zapewne członkowie różnorakich partyjek, PiS, PO, SLD, TR i innych, uprawiają wielką, ogromną politykę na szczeblu ponadregionalnym i zajmują się prawdziwie ważnymi sprawami, jak na przykład: kto kogo aktualnie nienawidzi, a komu podał rękę, komu należy sprzedać kopniaka i za co, czy TR jest lewicą, czy też nie, i innymi podobnymi ważkimi zagadnieniami. Także wytaczaniem sobie nawzajem spraw sądowych – w większości o zniesławienie.

  10. Władek

    02/10/2014 o 18:03

    Ani 500 ani 300 ani 24 ani 20 MLN.
    Nic nie wiecie i nic nie możecie.
    Ale mamy ubaw …ha ha ha

    Władek Pęcherz

  11. Anonim

    02/10/2014 o 21:15

    Cena nie najgorsza. Opłaci się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W górę