Z centrum zniknie kolejne drzewo?

Po usunięciu drzew i krzewów z krzeszowickiego Rynku, szykuje się kolejne ostre cięcie. Inwestor, który przed dwoma laty nabył niewielki skwerek w centrum miasta, postanowił pozbyć się rosnącego na nim jesionu. Wniosek o wydanie zezwolenia na wycinkę trafił przed kilkoma tygodniami do Referatu Ochrony Środowiska.

rynek_jesion

Jeszcze pod koniec października, w tygodniku Przełom, pełnomocniczka inwestora podkreślała, że rosnący tuż obok Buzdynagówki jesion zostanie wkomponowany w bryłę budowli. Artykuł o „nowoczesnej kamienicy”, która powstanie na niespełna 2-arowej działce, został okraszony zdjęciem pełnomocniczki, trzymającej w ręce koncepcję budynku z rosnącym na działce drzewem.

Po niespełna kilku miesiącach, koncepcja najwyraźniej się zmieniła, bo do urzędu trafił wniosek o wydanie zezwolenia na usunięcie jesionu. Drzewo, mimo wcześniejszych sugestii naszych użytkowników, nie jest chronionym prawnie pomnikiem przyrody. By się nim stało, z wnioskiem do odpowiednich organów musiałby wystąpić sam właściciel. Jakie są szanse na pozytywne rozpatrzenie sprawy inwestora? Niewielkie. Jak dowiedzieliśmy się w Referacie Ochrony Środowiska, na ten moment wniosek ma zostać odrzucony. Za „bezwzględnym utrzymaniem” drzewa rosnącego przy Buzdyganówce opowiedział się wojewódzki konserwator zabytków, Jan Janczykowski.

Nowej inwestycji coraz bardziej obawiają się właściciele budynków bezpośrednio sąsiadujących z działką. Boją się, że drgania i wykopy na 2-arowym skwerku mogą spowodować uszkodzenia ich obiektów, w tym ponad 150-letniej Buzdyganówki. Planowana inwestycja wciąż budzi wiele emocji wśród mieszkańców.

Przez działkę, na której obecnie rośnie drzewo i stoi mur, pierwotnie miał przebiegać pieszy trakt komunikacyjny. Aby zrealizować projekt i zburzyć mur dzielący Rynek, gmina musiałaby wykupić działkę od Rejonowej Spółdzielni Zaopatrzenia i Zbytu – pierwotnego właściciela nieruchomości. Władze przystąpiły do negocjacji, a burmistrz przekonał radnych, że warto wydać kilkadziesiąt tysięcy, by mieć w przyszłości wpływ na to, co powstanie w centrum miasta. 26 lipca 2012 roku Rada Miejska podjęła uchwałę, w której wyraziła zgodę na nabycie nieruchomości 1320/2 za kwotę 100 tysięcy złotych – zaproponowaną przez RSZZ. Finalnie do zakupu jednak nie doszło bo wartość działki wzrosła o kwotę podatku, której wcześniej żadna ze stron nie uwzględniła w trakcie negocjacji. Burmistrz, nie informując radnych, przerwał rozmowy z RSZiZ, a działka szybko znalazła nowego nabywcę, który finalnie zapłacił za nią około 200 tysięcy złotych. W lipcu 2013 roku, inwestor wystąpił o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, otrzymuje ją w październiku tego samego roku. Przy trzecim wyłożeniu budynek został już uwzględniony w projekcie planu.

Czytaj również:

86 komentarzy

  1. s napisał(a):

    No i dobrze. Gmina nieudolnie zabrała się za wykup działki,to zrobił to prywatny inwestor. Przecież tyle się mówi że w gminie jest słaba przedsiębiorczość.A drzewo jakby miało być przeszkodą w inwestycji to trzeba go wyciąć.Po co ma potem w razie większej wichury dojść do tragedii.Nie możemy być tak do bólu ekologiczni. Tam bowiem rośnie tylko jedno drzewo ludzie!!!

  2. ktoś napisał(a):

    bur-mistrzowi brakło na vaciki i działka sprzedana.

  3. tom napisał(a):

    A drzewa przy gladiatorze już usychają je też trzeba usunąć.

    • mieszkanka napisał(a):

      i uschna wszystkie na Rynku i nie potrzeba wiele czasu….zabetonowac wszystko! dlatego coraz wiecej ludzi siada na Placu Kulczyckiego bo tak powinien zostac wykonany RYNEK.malomiasteczkowe latarnie,przytulne ,laweczki ,duzo kwiatow i zieleni ,no moglaby byc piekniejsza fonntanna niz ta na Placu ,ale jest wiele przyjemniej niz na tym oslawionym rewitalizacja Rynku !

  4. Anonim napisał(a):

    . Teren nie do zabudowy, potem nagle do zabudowy…..ciekawe kiedy tym się zainteresuje odpowiednia instytucja

  5. Anonim napisał(a):

    Gdzie jest logika w tych manipulacjach przeznaczeniem działki w kolejnych wyłożeniach planu? Gdzie jest konsekwencja urzędu miejskiego, który rok temu ustami byłego burmistrza publicznie zapewniał, że działka w rynku
    nie będzie zabudowana? Czy przypadkiem coś się nie wymknęło spod kontroli gminnym władzom?

  6. mieszkanka napisał(a):

    Tak kolejne drzewa.Wlasnie ostatnio przy targu na dzialce ktora znalazla rowniez „fajnego” nabywce,sad owocowy rosnacy na niej zostal wyciety w pien.Usunieto rowniez zdrowiusienkiego swierka i kilka pieknie rosnacych drzew.Tak jak wszedzie wybetonuje sie…..Co do tematu -jestem za traktem pieszym w tym miejscu bo to jest logiczne aby miasto nie bylo „uduszone” i pozostawieniem tego drzewa.Laweczki,latarnie,kwiaty ,w tym miejscu !! i tyle.Jesli powstanie obiekt miasto zostanie podzielone rownolegle 3 ulicami….czy ma ktos wyobraznie przestrzenna wsrod wladz tego miasta ? czy tylko prywata ?Czy mamy uraniste czy nie mamy ….

    • Anonim napisał(a):

      …dobry urbanista by się przydał, ale jeszcze bardziej – dobry doktor „od głowy”.

  7. mieszkaniec napisał(a):

    tak nas /mieszkancow/mamia wszystkim.Np.obnizka za scieki/obietnica/ wyborcza nowego burmistrza!!!.I chce zapytac kto z Panstwa odczul to pare groszy ? W ogole prosze o protesty na forum tak jak moj: jak mozna liczyc tyle sciekow ile wody !! zwlaszcza w lecie.Ja jestem milosniczka kwiatow i co musze sobie „odpuscic ” ?! bo Wodociagi mnie do tego zmuszaja ? NIE !!ceny w Krzeszowicach sa horendalne.A moze by tak pani prezes obnizyc wynagrodzenie !!

  8. rychoo napisał(a):

    jedyne dobre co dzieje się w tym mieście to prywatna przedsiębiorczość . wyciąć , zabudować , działać

  9. Anonim napisał(a):

    brawo! wyciąć, zabudować, zabetonować, ogołocić, zalepić mury i płoty tandetnymi reklamami (jeszcze trochę zostało do zaklejenia) i…. na resztkach małomiasteczkowej atmosfery rozwijać prywatną przedsiębiorczość, łapiąc na drożyznę niby-autochtonów, niby-turystów, niby-kuracjuszy, poniedziałkowych handlarzy i każdego, kto się odważy zapuścić w te okolice w nadziei, że spotka tu coś atrakcyjnego. Ha ha… 😉

  10. tom napisał(a):

    Miasto szuka kasy i sprzedało już chyba wszystko co było jego własnością.

    • Anonim napisał(a):

      Czy to aby źle, że w centralnej części miasta powstanie nowy obiekt? Powinniśmy się chyba cieszyć, że miasto się rozwija, upiększając swój wizerunek, wzbogacając centrum i porządkując zaniedbane tereny. Tyle było postulatów o uporządkowanie i renowację ulicy szkolnej, teraz gdy pojawia się nowa inwestycja w innym miejscu – same argumenty anty rozwojowe by nie napisać hamulcowe. Warto dostrzec także aspekty pozytywne.

      • Muminek napisał(a):

        budowa przeszklonego kiosku między dwoma starymi budynkami to dla ciebie uporządkowanie centrum? uporządkowaniem byłoby rozwalenie muru i zrobienie tam przejścia.

        • Anonim napisał(a):

          Mam na myśli generalnie racjonalne zagospodarowanie tego terenu w sposób wzbogacający miasto – a czy to będzie budowa czy też, tak jak piszesz, zburzenie muru i otwarcie przestrzeni z nowym zagospodarowaniem, w efekcie dające jakiś nowy ład w opozycji do obecnego muru, to już pozostaje do oceny w gestii specjalistów. „Przeszklonego kiosku” nie widziałem, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć. Otwarcie tego terenu dla mieszkańców na pewno byłoby korzystne dla przestrzeni rynku.

          • Anonim napisał(a):

            a jak duży ma być ten przeszklony kiosk?
            Jak zostawią odstęp od budynków z dwóch stron, to chyba rzeczywiście wyjdzie im oszklony słup a nie pawilon. No chyba, ze znowu prawo bedzie ominięte, tym razem budowlane

          • nikt napisał(a):

            Anonimie, jeśli nie widziałeś, to po co się wypowiadasz? Cieszysz się z nowego obiektu nie wiedząc co to za obiekt, mieszasz uporządkowanie Szkolnej ze środkiem Rynku – straszny chaos w Twoich wypowiedziach 😉

      • ja napisał(a):

        i co z tym uporzadkowaniem ul.Szkolnej ? od polowy pamieta czasy sredniowiecza…..

  11. rychoo napisał(a):

    podam przykład nowej kamienicy w rynku , nowoczesna ale może się podobać . zawsze to lepsze niż trawniczek na którym leją wszystkie żule i walą harnasie . myśle że gmina w duchu cieszy się że nie kupiła tego placyku , niech się teraz martwi nowy właściciel co zrobić . i oczywiste jest ze nikt tego nie kupił aby udostępnić w gratisie mieszkańcom . ja tam widzę fajną knajpkę , salon prasy itp.

    • Jeden z dziesięciu napisał(a):

      Tak „piękną” i „wkomponowaną” kamienice w istniejącą zabudowę mógł „zaprojektować” tylko jeden „architekt”.

      • jaskolka napisał(a):

        no wlasnie….

        • Anonim napisał(a):

          Podobno nawet Rada miasta dała się otumanić jakimś „zastępczym” projektem, a teraz wszyscy się odsuwają, że to niby prywatna sprawa właściciela. Czy ktoś może wie, jakie jest w ogóle stanowisko burmistrza w tej coraz gorzej pachnącej sprawie?
          Mówiło się o audycie w wydziale „od działki w rynku” i co?

          • Jeden z dziesięciu napisał(a):

            Jest tak samo jak z audytem w wodociągach. Czyli – jeśli nawet do niego dojdzie, to tylko w celu pokazania gawiedzi, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

          • Anonim napisał(a):

            To smutne, co mówisz. Czyżby znów ktoś podszedł mieszkańców licząc na bierność i uśpienie?

          • kok napisał(a):

            Jak tuman może dać się otumanić?

  12. Nu napisał(a):

    Zabetonować wszystko. Kostka jest piękna, taka nowoczesna, przyjemna dla oka. Zawsze można na niej postawić kwietnik z kwiatkami albo parasol. A pod nim napić się kulturalnie browara.

  13. Wiking napisał(a):

    Kiedy czytam Wasze wypowiedzi, to zastanawiam się dlaczego mieszkańcy małomiasteczkowi wolą betony i zwartą zabudowę? Nawet w Krakowie wokół rynku są drzewa. I nikt się nie zastanawia dlaczego śmiertelność w Krzeszowicach jest taka duża? Parkingi w centrum Krzeszowic są tak ciasne a samochodów przybywa, może trzeba poszerzyć parkingi na tych właśnie betonach, gdzie wykarczowano krzewy i drzewa? Sam Wojewódzki Konserwator zabytków wypowiedział się za utrzymaniem tego drzewa, bo wie co to znaczy ochrona środowiska. Drzewa, krzewy jak i trawniki na które leją ludzie są pochłaniaczem dwutlenku węgla, fabryką TLENU. Rośliny w procesie fotosyntezy pobierają z powietrza dwutlenek węgla a oddają życiodajny tlen. Wycięcie tego drzewa to byłaby zbrodnia!!! Uważam, że wszyscy wypowiadający się tutaj powinni protestować wycięcia tego wieloletniego drzewa. Chyba, że wypowiada się tutaj właściciel działki przekonując o zaletach pięknej oszklonej zabudowy. Proponuję w upalny dzień iść usiąść na ławce w tym otoczeniu betonów i pomyśleć o moich słowach. Zastanówcie się jak długo będziecie mogli w takim otoczeniu wdychając spaliny samochodów odpoczywać. I może potwierdzicie w ten czas, że jednak powinno się to jedyne stare drzewo usunąć???

    • Nu napisał(a):

      Bo to wynika z małomiasteczkowych (kompletnie dla mnie niezrozumiałych) kompleksów.

      • Jeden z dziesięciu napisał(a):

        To nie wynika z żadnych kompleksów, tylko z biznesów, które są uprawiane w naszej gminie. Nam się to wszystko wydaje kompleksami, brakiem logiki, niekonsekwencją itd. A to jest zwyczajne dążenie do zaplanowanego celu. A że ze szkodą dla mieszkańców – ich to nie obchodzi.
        Popatrzcie na plany zagospodarowania. Drogi tną działki, wchodzą na domy, ogrodzenia i inne zabudowania. Jakie to ma znaczenie, że drogi można zrobić węższe, że można je poprowadzić przez tereny niezabudowane, że nic nie stoi na przeszkodzie, by pójść na rękę mieszkańcom i działki na ich prośbę przekwalifikować na budowlane? Nie ma to żadnego znaczenia, bo w Krzeszowicach – o czym jestem przekonany – planów nie robi się dla mieszkańców.

  14. Anonim napisał(a):

    Gdzie się podziało prawo? całkiem przestało już w gminie obowiązywać? czy ignorowanie kompetencji konserwatora zabytków w przypadku tego drzewa, to nie bezprawie?

    • abc napisał(a):

      Czytaj uważnie treść artykułu:
      1. „Jak dowiedzieliśmy się w Referacie Ochrony Środowiska, na ten moment wniosek ma zostać odrzucony.”
      2. „Za „bezwzględnym utrzymaniem” drzewa rosnącego przy Buzdyganówce opowiedział się wojewódzki konserwator zabytków, Jan Janczykowski.”

      Gdzie i w którym momencie, jak to piszesz, przestało obowiązywać prawo? Przecież samo złożenie wniosku przez inwestora nie jest tożsame ze złamaniem prawa. Według treści artykułu wniosek zostanie rozpatrzony negatywnie, negatywnie też ustosunkował się konserwator. Drzewo jak stało tak stoi, póki co nikt więc prawa nie złamał 😉 chyba że wiesz coś więcej ?

      • Anonim napisał(a):

        1/ jest duża różnica pomiędzy „ma zostać odrzucony”, a „został odrzucony”, czyż nie tak?
        2/ gdzie masz napisane, że konserwator ustosunkował się negatywnie do wniosku? opiniował ten wniosek? to, że konserwator zabytków opowiedział się za „bezwzględnym utrzymaniem” drzewa – w sensie prawnym oznacza tyle, co nic!
        To, że drzewo jeszcze stoi – to żaden argument! Przekonamy się, jak długo jeszcze postoi 😉
        Wnioskując z Twojego tekstu odnoszę wrażenie, że to chyba Ty wiesz coś więcej w tej sprawie;)

        • abc napisał(a):

          Pozwolisz, że sprostuje pewne kwestie, bo w Twojej wypowiedzi wkradł się drobny brak precyzji.

          1. Bezsprzecznie różnica jest zasadnicza. Z treści artykułu jasno wynika, iż wniosek „ma zostać odrzucony”, użyta forma dotyczy więc jednoznacznie czasu przyszłego i mówi o kwestii niedokonanej, nie można zatem mówić o jakimkolwiek braku obowiązywania prawa, wobec braku jakiejkolwiek dotychczasowej decyzji.
          2. W swoim wpisie nigdzie nie twierdzę, aby jak to piszesz „konserwator ustosunkował się negatywnie do wniosku”. Słowo „wniosku” dodajesz już od siebie, modyfikując nieprawdziwie moją wypowiedź. Cytuję jedynie bezpośrednio wpis z artykułu, podsumowując swoimi słowami negatywny stosunek konserwatora do całej sprawy. Nie wiem czy konserwator opiniował ten wniosek – z treści artykułu nic takiego nie wynika. Trudno mi także, w przeciwieństwie do Ciebie, rokować, czy zacytowana w artykule treść o”bezwzględnym utrzymaniu” drzewa rosnącego przy Buzdyganówce” przez konserwatora ma moc prawną, bo z treści artykułu nie wynika czy jest to opinia prawna, luźne stwierdzenie, czy wypowiedź medialna. Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, iż opinia konserwatora znaczy, cytując Ciebie, „tyle co nic” – masz zatem chyba jakąś dodatkową podstawę merytoryczną do kreowania poglądu do braku umocowania prawnego, skoro z treści artykułu nic takiego nie wynika.

          To że „drzewo stoi”, to argument zasadniczy, znaczący iż w tej kwestii , jak do tej pory prawo nie przestało obowiązywać, co sugerujesz w swoim pierwotnym wpisie.

          • Anonim napisał(a):

            Dziękuję za sprostowanie niektórych kwestii, chociaż nazwałabym to raczej odmiennym punktem widzenia i łapaniem za słowo. Dla jasności – moja wypowiedź z 16/06/2015 z 23:53 dotyczyła wprawdzie kwestii drzewa ogólnie, ale w zupełnie innym kontekście. Jakim? No właśnie, radziłabym poczekać, a nuż sprawy się wyjaśnią…. jak można wywnioskować z treści tytułowego artykułu (czas przyszły niedokonany);)
            Prawdę mówiąc, ja – podobnie jak Ty – także nie wiem, czy konserwator coś w ogóle opiniował, czy był jakiś wniosek, natomiast odnoszę wrażenie, że sformułowanie przytoczone w artykule w cudzysłowie jest jednak cytatem z jego jakiejś wypowiedzi, która w sensie prawnym oznacza tyle –co nic (bo co to ma być za sformułowanie prawne: opowiada się?). Wybacz, że się powtarzam, ale mam chyba prawo do takiej konkluzji. Tym razem i ja mogłabym Cię łapać za słowa, gdyż wcale nie napisałam, jak sugerujesz, że „opinia konserwatora znaczy tyle, co nic”, tylko: … „to, że konserwator zabytków opowiedział się za ‚bezwzględnym utrzymaniem’ drzewa – w sensie prawnym oznacza tyle, co nic!”. Chyba jednak to pewna różnica, nie sądzisz? 😉

  15. Wiking napisał(a):

    Myślę, że do wycięcia tego drzewa nie dojdzie. Rada Gminy wraz z Panem Burmistrzem muszą wysłuchać głosów mieszkańców i innych instytucji i autorytetów. Drzewa podczas transpiracji wprowadzają do powietrza parę wodną. Przeciętnie 1 drzewo jesion również liczące kilkadziesiąt lat, w ciągu sezonu wegetacyjnego oddaje do atmosfery kilkaset litrów wody. Woda ta natomiast powodując wzrost uwilgotnienia dolnych warstw, poprawia nie tylko warunki bytowe żyjących organizmów ale przyczynia się również do oczyszczania atmosfery ze znajdujących się w niej pyłów.
    Dlatego chrońmy to drzewo jedyne, stare drzewo w rynku!
    A czy może mi ktoś powiedzieć kto jest właścicielem tej działki?

    • Anonim napisał(a):

      jakiś Chodacki. Wytną drzewo, bo już wmówili wszystkim, że drzewo uschnie jak potną mu korzenie.

      • ja napisał(a):

        no tak p.M.Kuczarczyk z domu Chodacka -jesli ktos nie wie……

      • kok napisał(a):

        Ten typ tak ma.

        • klik napisał(a):

          Czy, aby na pewno tylko zbieżność nazwisk?

          • A. napisał(a):

            Niestety to nie zbieżność… Działkę potajemnie nabył Chodacki – bliski krewny Chodackiej-Kucharczyk, a projektował jej mąż – Kucharczyk, jedyny słuszny architekt w Krzeszowicach.

          • Anonim napisał(a):

            no to mamy wszystko w rodzinie czyli krzeszowickie standardy 😉
            tyle, że działki nie musiał wcale nabywać potajemnie bo była wystawiona na sprzedaż, tylko cena dla burmistrza była jakoś dziwnie zaniżona, a dla prywatnego nabywcy różnica w górę podobno otarła się aż o 100 %!
            przypadek, czy wolny rynek po krzeszowicku? a może ani jedno, ani drugie?

  16. pimpuś napisał(a):

    Dziwię się tym, co im się podoba koncepcja szklarni usługowej w środku rynku. Wał grubymi nićmi szyty i śmierdzący na kilometr, ale nikogo z rady nie mówiąc już o burmistrzu nie stać na to, aby powiedzieć SPRAWDZAM.

  17. Anonim napisał(a):

    „pimpuś”, tak a propos, a gdzie te obrazki ze szklarnią można zobaczyć?

  18. pimpuś napisał(a):

    PRZEŁOM 43/2014 wersja papierowa. W artykule Solakowa prytoczyła wypowiedź A.Chodackiej, że „rosnące na środku skwerku drzewo nie będzie wycinane. Zostanie wkomponowane w bryłę budowli”

  19. Lokalny napisał(a):

    Drzewo w plombie w rynku, śmiem twierdzić, że to temat jak musztarda po obiedzie.
    Budzi natomiast zaniepokojenie architektów remontowany w rynku budynek, który prawdopodobnie jest na liście zabytków a w nim już zostały zalane betonem piękne piwnice z filarami, budynek mocno rośnie w górę itd.
    Może ktoś wyjaśni „podejrzliwym” czy to samowolka, czy lege artis?

    • Anonim napisał(a):

      o który budynek chodzi?

      • Jeden z dziesięciu napisał(a):

        Budynek, w którym mieściła się dawna restauracja o nazwie (o ile mnie pamięć nie myli) „Centralna”. Świetną fasolkę po bretońsku tam serwowali. Łza się w oku kręci …

        • Anonim napisał(a):

          Lepiej żeby dalej niszczał? Ktoś go kupił to chyba logiczne, ze chce wyremontować i zarabiać. Poza tym jaki to zabytek? Proszę was – tylko dlatego, że jest stary?

          • Jeden z dziesięciu napisał(a):

            Kto ci powiedział, że budynek niszczał?

            Remont to nie to samo, co przebudowa.

            Ja nie mam nic przeciwko zarabianiu na zabytkach. Pod warunkiem, że zabytek na tym nie ucierpi.

            Co do kryterium „starości” w uznawaniu za zabytek to wspomnę tylko, że do rejestru zabytków są wpisane takie obiekty w Warszawie jak Dom Partii czy Pałac Kultury i Nauki. Dużo nowsze obiekty niż krzeszowicka zabudowa w i wokół rynku. Zresztą warto poszukać definicję zabytku. Analogicznie jak pan młody nie musi być młody, to zabytek wcale nie musi być stary.

          • Anonim napisał(a):

            Tyle, że ten budynek nie jest zabytkiem od tego trzeba zacząć! A nie niszczał? Ściany odrapane i zagrzybiałe od wewnątrz, cieknący dach, itp. Poza tym niech sobie to będzie przebudowa – w czym Panu ona przeszkadza?

          • Jeden z dziesięciu napisał(a):

            Skąd ta pewność, że nie jest zabytkiem?

          • Anonim napisał(a):

            Żadna kamienica w Krzeszowicach tak naprawdę nie jest zabytkiem – są tylko w gminnym rejestrze, co o niczym nie świadczy.

          • Anonim napisał(a):

            Wprowadzasz ludzi w błąd! Może przybliżę Ci stanowisko wojewody małopolskiego w tej kwestii przy okazji wypowiadania się w sprawie innej kamienicy w Krzeszowicach, bo chyba nie rozumiesz istoty zabytku:
            „Z opinii konserwatorskiej (…)wynika, że obiekt (…) nie jest wpisany do rejestru zabytków, lecz figuruje w (gminnej) ewidencji konserwatorskiej, co oznacza, że jest ZABYTKIEM”. Więc nie wypisuj bzdur, że to, że krzeszowickie kamienice są tylko w gminnym rejestrze zabytków – „o niczym nie świadczy”. Świadczy chociażby o tym, że bez opinii konserwatora zabytków
            wszelka ingerencja budowlana jest poważnym naruszeniem prawa.

          • Anonim napisał(a):

            Nie jest wpisany do rejestru, lecz jest zabytkiem. Sam sobie, czy też jak piszesz wojewoda zaprzeczasz w jednym zdaniu. Poza tym sugeruje odwołać się od tej decyzji/opinii, o której wspominasz – wtedy pogadamy

          • Anonim napisał(a):

            To może prościej – będzie Ci łatwiej zrozumieć: obiekt wpisany do gminnej ewidencji zabytków jest zabytkiem. Kropka.
            A co do decyzji, to wojewoda właśnie podtrzymał decyzję innego organu, który prawidłowo zareagował na próbę ominięcia prawa przez właściciela, który zignorował fakt, że jego nieruchomość – pomimo, że nie wpisana do rejestru zabytków, znajduje się w gminnej ewidencji.
            Więc o czym chcesz jeszcze pogadać? 😉

        • Anonim napisał(a):

          a nie Stylowa?

          • Anonim napisał(a):

            Centralna.

          • ktos napisał(a):

            Od Pani z KROPKI (kiedy byl ten sklep spozywczy) uslyszalem, ze za niedlugo zwija interes bo ma byc tu LEWIATAN. Cos w tym chyba jest bo jak zauwazyliscie zrobili nowy strop, a w srodku zniknely sciany i powstala wielka przestrzen. A na poddaszu jak obstawiam beda mieszkania

          • do ktos napisał(a):

            Źle obstawiasz

  20. pimpuś napisał(a):

    A mnie jedna wiedźma powiedziała jak trzymała swój siwy łeb w dymie z palonych suchych pokrzyw i ostów, że „jak jesion z rynku będzie leciał, to pociągnie ze sobą burmistrza”. Głupia baba. Nie wie, że burmistrz urzęduje kawał drogi od miejsca, gdzie rośnie ten badyl.

  21. Co napisał(a):

    się martwicie, przecież V-ce Burmistrz nieopodal mieszka i w każdej chwili, jako też fachowiec, może się przyglądnąć tej inwestycji, a też chyba istnieje jakiś projektant i inspektor nadzoru.

  22. rychoo napisał(a):

    będzie lewiatan , nie będzie jesiona ,była centralna, stylowa była tam gdzie drogeria, żaden to zabytek , chodaccy to nie rodzina , najbardziej powietrze w rynku trują piece opalane miałem . tak wiem nie mam racji

  23. Anonim napisał(a):

    Masz, ale tylko w połowie 😉

  24. 3 pytania do... napisał(a):

    Gdzie w sprawie drzewa jest Stowarzyszenie Rynek?:)
    Co z programem rewitalizacji, który w tym miejscu określa inne przeznaczenie działki?:)
    Czy uchwała o przyjęciu do realizacji programu rewitalizacji miasta już nie obowiązuje?:)

  25. Anonim napisał(a):

    dorzucam kolejne 3 pytania od siebie:
    Co z planem, który w tym miejscu – w zależności od „zapotrzebowania” – raz wyklucza zupełnie zabudowę, innym razem preferuje zabudowę jakby „pod konkretnego klienta”?;)
    Co na te manipulacje Pan Burmistrz? 😉
    Co zamierza zrobić z tym fantem Rada Miejska?;)

    • kok napisał(a):

      Co może zrobić rada miejska? Przeanalizuj kto wchodzi w jej skład, kogo wybraliśmy? Jakie ci ludzie mają kompetencje, na czym się znają? W dużej mierze są to radni poprzedniej kadencji, a więc ci którzy razem z Bartlem dopuścili do sprzedaży tej działki osobie prywatnej, a potem chłodnym okiem patrzyli na wydawanie „ciasteczka”, dziwne zmiany planów. To nie są społecznicy dbający o dobro wspólne są tacy sami jak urzędnicy gminy za przyczyną których cała ta sytuacja mogła zaistnieć.

  26. Jeden z dziesięciu napisał(a):

    Jak się sprawa skończyła? Burmistrz wydał w końcu pozwolenie na wycięcie drzewa czy nie?

  27. Anonim napisał(a):

    zależy, do kogo to pytanie jest skierowane?

Pozostaw komentarz