Fotogalerie

Willa otwarta dla zwiedzających

Choć już od kilku lat, w połowie należy do Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krzeszowickiej, dopiero 14 maja została udostępniona dla zwiedzających. Wybudowana 1925 roku willa rodziny Domańskich w Nawojowej Górze przetrwała burzliwe czasy wojny i okres powojenny, wciąż zachwycając swoimi stylowymi wnętrzami.

W połowie zamieszkana przez prywatnych właścicieli, w połowie należąca do Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Krzeszowickiej, otoczona dużym ogrodem, położona przy drodze  krajowej numer 79. Do niedawna wille rodziny Domańskich w Nawojowej Górze można było podziwiać tylko i wyłącznie z oddali. W sobotę i niedzielę w ramach majówki hrabiny Zofii wszyscy zainteresowani mogli podziwiać obiekt nie tylko z zewnątrz, ale także zajrzeć do środka.

Kto nie mógł jej zwiedzić w ten weekend, ma ciągle szansę zobaczyć co kryją jej wnętrza podczas tegorocznych Dni Krzeszowic. Władze stowarzyszenia zapowiadają, że w przyszłości w willi będą odbywały się koncerty i konferencje, zamierzają również na stałe udostępnić ją zwiedzającym.

Jakie tajemnice kryje wybudowana na początku XX wieku willa? Przekonajcie się sami!

56 komentarzy

56 Komentarzy

  1. No cóż

    16/05/2011 o 18:54

    nasuwa się najprostszy z możliwych komentarzy do zdjęć Willi Domańskich i wprowadzenia.
    Już od 2005 r.władze SMZK zapowiadają co to nie zrobią w Willi Domańskich. Z tekstu wynika, że jak mówią, że zrobią to mówią.

  2. Anka

    16/05/2011 o 22:13

    Zamknęli na głucho muzeum przy Krakowskiej, zamkną i wille Domańskich, zasłaniają się brakiem kasy, a ja mówię – unia głupcze. Zamiast narzekać na brak pieniędzy trzeba po nie nareszcie sięgnąć.
    Mówią o konferencjach – tam nie ma miejsca na konferencje, powinni zacząć od ogłoszenia – wynajmę stylowe wnętrza na potrzeby fotografii ślubnej, nowożeńcy nie zadepczą parkietów 🙂

  3. Ben

    17/05/2011 o 11:06

    Anka,
    rzeczywiście – być może sięgnięcie po dofinansowanie to dobry pomysł. Pytanie tylko, czy willa Domańskich kwalifikuje się do jakiegokolwiek dofinansowania? Nie jestem w temacie, więc tego nie wiem. Wiem natomiast, że najpierw należy to sprawdzić. Jeśli odpowiedź byłaby pozytywna – to koniecznie SMZK powinno o dofinansowanie wystąpić.

    Sprowadzanie fotografii ślubnej do problemu zadeptania czy nie zadeptania parkietów jest sporym uproszczeniem. Aby wykonać wysokiej jakości zdjęcia w pomieszczeniach zamkniętych konieczne jest zainstalowanie odpowiedniego oświetlenia studyjnego. Pytanie: czy SMZK powinno samo zainstalować takie oświetlenie, czy może zezwolić fotografowi na rozstawienie własnego? Czy można zezwolić fotografowi na swobodne przestawianie sprzętów i mebli konieczne do stworzenia odpowiedniego planu zdjęciowego?
    Wykonywanie fotografii ślubnej w pomieszczeniach zamkniętych przy użyciu samego flasha da mizerny efekt i taki sam poziom artystyczny zdjęć. Dlatego żaden profesjonalny fotograf nie zgodzi się na wykonywanie sesji wewnątrz pomieszczenia posiłkując się wyłącznie lampą błyskową. Tak więc proste z pozoru pomysły mogą się okazać dużo trudniejsze w realizacji, niż by się to na początku wydawało.

  4. kto

    17/05/2011 o 15:15

    sięgnie po dofinansowanie SMZK ci ludzie jak dzieci we mgle zjednoczyli sie przeciw wspolnemu wrogowi Roweckiemu ale zeby cos pozytywnegpo zaproponowac to nic
    krzeszowiccy nieudacznicy jak nasza władza

  5. No cóż

    17/05/2011 o 20:57

    W Krzeszowicach bez względu na to czy w urzędzie czy w stowarzyszeniu „wspólny wróg” to ktoś kto czasem więcej widzi, więcej chce zrobić i stanowi zagrożenie dla wygodnych układów. Wspólnego wroga należy obrzucić błotem kiedy odważy się kandydować na burmistrza, prezesa SMZK czy innej instytucji.
    A jeżeli chodzi o Willę Domańskich to przecież między bajki można włożyć jakiekolwiek obietnice ze strony obecnego SMZK. Minęło już tyle lat a ciekawe byłyby n.p. odpowiedzi na retoryczne pytania: a/czy przez ten cały miniony czas nieruchomość była ubezpieczana ?
    b/ gdzie są spisy wszystkich przedmiotów przejętych przez stowarzyszenie w 2005
    i czy można to teraz dokładnie zweryfikować
    c/ czy doprowadzono do podziału fizycznego na dwie połowy całej nieruchomości
    wraz z działką lub przynajmniej przez minione lata wystąpiono o taki podział
    d/kto płaci za media i jak to jest rozliczane ?
    e/ jak wykorzystywana jest obecnie Willa Domańskich i przez kogo ?
    To tak na początek pierwsze nasuwające się pytania.

    Co do pomysłu ze ślubnymi fotografiami to każdy pomysł można zrealizować przy dobrej woli ale najpierw trzeba wyjaśnić zasady na jakich stowarzyszenie korzysta i w przyszłości będzie korzystać z cennego dobra ofiarowanego mu przez Panią Danutę Lubelską.Oby nie było tak jak z darem Anny Studenckiej i domem przy Krakowskiej.

    • Krysia

      18/05/2011 o 08:30

      To bardzo wazne uwagi o których wspominasz
      i niestety mam wrazenie ze zarząd stowarzyszenia nie dorasta do wyzwan ktore przed nim stoją

    • Ben

      18/05/2011 o 11:31

      „No cóż”, jeśli czytam :
      „Co do pomysłu ze ślubnymi fotografiami to każdy pomysł można zrealizować przy dobrej woli […]”
      to dochodzę do wniosku, że albo jesteś politykiem, albo kompletnie nie masz pojęcia o czym piszesz. Czy fotografia kojarzy Ci się może z aparatem fotograficznym w telefonie komórkowym, matrycą 10 MPix o rozmiarach 2×3 mm, z 50-krotnym zoomem cyfrowym i lampą błyskową z trzech diód LED? Jeszcze raz napiszę: podstawą wykonania profesjonalnych zdjęć we wnętrzach jest zainstalowanie w nich studyjnego oświetlenia. Dlatego najpierw trzeba sprawdzić, czy technicznie i organizacyjnie da się to wykonać, a dopiero potem dyskutować o czyjejś dobrej czy złej woli.

      Co do pytań przez Ciebie stawianych to sugeruję Ci zadawanie „zwykłych” pytań, a nie retorycznych. Bo na retoryczne pytania nie oczekuje się odpowiedzi. Tak kiedyś przynajmniej uczono w podstawówce, teraz być może w gimnazjum. To na marginesie.

      A jakie znaczenie ma to, czy nieruchomość była ubezpieczana? Tutaj odpowiedź otrzymasz natychmiastową – żadne. Natomiast znaczenie może mieć, czy jest ubezpieczona aktualnie – o tyle, o ile właściciel widzi potrzebę ubezpieczenia. To właściciel podejmuje decyzję, czy nieruchomość ubezpiecza, czy podejmuje ryzyko i w razie nieszczęścia sam pokryje koszty naprawy, remontu, albo też sam fundusze na to zdobędzie.

      Co do zadanych pytań to zastanawiam się, czy SMZK ma obowiązek się do nich odnosić. Gdyby na przykład ktoś mnie pytał, z kim i na jakich zasadach współdzielę czy współużytkuję swoją cześć własności, czy ją ubezpieczam, kto płaci za media – to najprawdopodobniej usłyszałby ode mnie w odpowiedzi bajkę o wężu.
      Z drugiej strony uważam, że jak najbardziej zasadne jest kierowanie pytań do SMZK dotyczących działalności statutowej.

  6. Mordeczko ty moja...

    17/05/2011 o 23:35

    Nudny już jesteś. Zająłbyś się raczej sobą. Twoja krucjata zbliża sięjuż do Rogów Hittinu 🙂

  7. No cóż

    18/05/2011 o 14:01

    Ben, Twoja wypowiedż to niestety duży zawód. Chyba żartujesz sugerując zwrócenie się do władców SMZK. Są przecież całkowicie nieprzemakalni na jakiekolwiek argumenty; nadto jeżeli ktoś zarządza dobrem społecznym ofiarowanym w dobrej wierze to ma obowiązek rozliczyć się z tego publicznie. Bajkę o wężu zostaw dla dzieci. Nie broń też bez potrzeby ludzi niehonorowo postepujących i traktujących własność społeczną jak własną.
    W sprawie Stowarzyszenia pytania trzeba zadawać publicznie gdyż w innym wypadku wszystko zostanie zamiecione pod dywan i zagadane banialukami jak dotychczas.
    N.p. w dzisiejszym „Przełomie” Łukasz Skalny opowiada o jakichś rzekomych remontach przeszkadzających w udostępnieniu Willi Domańskich przez minione 6 lat. Trudno o bardziej nieprawdziwą publiczną wypowiedż.
    Mimo wszystko mam nadzieję Ben, że nie akceptujesz dalszego robienia wody z mózgu mieszkańcom Krzeszowic przez obecne SMZK.

    Co „Mordeczki” to ciekaw jestem która ze stron sporu o przyszłość SMZK wygrała w pobliżu Rogów Hittlinu ?

    • Ben

      18/05/2011 o 15:25

      „No cóż”, to co piszesz jest bardzo interesujące.
      Mam w związku z tym pytania:
      1. Jaka ustawa nakłada obowiązek rozliczenia się ze sposobu zarządzania czy wykorzystania własności społecznej?
      2. Czy w przypadku „złego” (piszę złego, chociaż bardo trudno w tym wypadku to dokładnie zdefiniować) zarządzania właściciel własności społecznej może zostać pociągnięty do odpowiedzialności? Czy taka własność może zostać w szczególnym przypadku właścicielowi odebrana?

  8. Panie "No cóż"

    18/05/2011 o 15:50

    Niehonorowo postępujący ludzie z SMZK? Co Pan wie o honorze, żeby innym zarzucać postępowanie z nim sprzeczne?

    Najwidoczniej jest Pan „autorytetem moralnym” z własnego nadania. Gratuluję dobrego samopoczucia! Nie chcę tu wspominać niektórych spraw, które kładą się cieniem na Pana reputacji.

    O gospodarowaniu nieruchomościami lepiej niech się Pan nie wypowiada, ze względów które wszyscy dobrze znamy

    Przyjmując Pana retorykę możemy także pogadać o tym co zrobił Pan z mieniem, które otrzymal Pan od swoich rodziców, do jakiego stanu je Pan doprowadził? Jak wykorzystał Pan szanse edukacyjne, które stworzył Panu polski podatnik – na przykład czy ukończył Pan bezpłatne studia. Ale to fraszka…

    Zarzuca Pan Skalnemu podawanie nieprawdy? Prosimy o dowody i konkrety, a nie bzdury wyssane z palca mające uzasadniać Pańską sytuację. Rzuca Pan oszczerstwa na lewo i prawo licząc, że w Pańskie kłamstwa ktoś uwierzy. Na szczęści już niedługo Pana wypowiedzi będą prostowane w Krakowie, na ulicy Przy Rondzie.

    • Ben

      18/05/2011 o 16:24

      Ja pozwolę sobie zadać pytanie – być może „Panie „No cóż” jest w stanie udzielić odpowiedzi.
      Jaki ma sens ciąganie się po sądach? Co SMZK chce tym udowodnić? Co chce osiągnąć? Czy w przypadku wygrania sprawy ewentualne publiczne przeprosiny czy wpłata jakichś pieniędzy na cel społeczny jest warta czasu, sił i zapewne kosztów temu poświęconych? Czy warto to wszystko robić dla wątpliwej (moim oczywiście zdaniem) satysfakcji? Czy przez to SMZK stanie się lepszą organizacją, czy będzie lepiej działać, czy przyciągnie więcej członków czy sympatyków?

      Czasami warto wylać na własną głowę kubeł zimnej wody i przemyśleć wszystko jeszcze raz na chłodno. Bez żadnych emocji.

      P.S.
      Nie jestem sympatykiem Pana R., lecz tylko zdrowego rozsądku.

      • Ben

        18/05/2011 o 22:58

        Uzupełnienie mojej wypowiedzi.
        Jak ulał pasują mi do zaistniałej sytuacji słowa piosenki Wojciecha Młynarskiego – „Róbmy swoje”. A szczególnie słowa ze zwrotki finałowej: :
        „Niejedną jeszcze paranoję
        Przetrzymać przyjdzie robiąc swoje”
        🙂

  9. widać

    18/05/2011 o 17:28

    Panie „no cóż” trzeba się wysilić porządnie, żeby odpowiedzieć na dobrze postawione pytanie Bena 🙂

  10. No cóż

    18/05/2011 o 23:25

    Wypowiedż kogoś pod nickiem „Panie No cóż” nie wymaga komentowania; mówi sama za siebie o poziomie dyskutanta. Oczywiście nie potrafił też wypowiedzieć się merytorycznie w żadnej z poruszonych spraw tylko straszyć oponenta sądem. W tak nabrzmiałej sytuacji to pewnie dobre wyjście. Wreszcie wszystko się dokładnie w SMZK prześwietli . A co do mijania się z prawdą przedstawicieli SMZK to zapanowała tam jakaś mania. W „Przełomie” prezes pisze o jakichś nieznanych wieloletnich remontach w Willi Domańskich a w dzisiejszej( jak zawsze ostatnio spóżnionej) „Ziemi Krzeszowickiej” z marca-kwietnia niejaka DS pisze, że do programu zjazdu dodano pkt o odczytaniu protokołu z poprzedniego XXXII zjazdu wyborczego i na tym zamyka temat. A przecież wolą większości w ogóle nie doszło do odczytania tego protokołu i w konsekwencji nie doszło też do jego zatwierdzenia ! Ciekawa sprawa. Jak to się ma do prawomocności zjazdu? Nie słyszałem jeszcze o podobnym przypadku.

    • Ben

      19/05/2011 o 09:40

      „No cóż”, podejście do sprawy SMZK przypomina mi SB-ckie i ORMO-wskie praktyki. Tylko byś sprawdzał, prześwietlał, wymagał publicznego udzielenia odpowiedzi na takie czy inne pytana. Ewidentnie szukasz „haków”. Jeśli coś mi się nie podoba, to mówiąc kolokwialnie – olewam to. Trzymam się z daleka i nie chcę z tym lub kimś mieć nic do czynienia. Jeśli masz receptę na lokalne stowarzyszenie – załóż je, rozpropaguj, działaj, przyciągaj tych, którzy chcą się zaangażować w działalność na rzecz Krzeszowic. Jeśli masz pomysł, to go po prostu realizuj. Rozumiem, że łatwiej jest stanąć na czele czegoś, co już istnieje i funkcjonuje (być może nie do do końca tak, jak powinno), ma swoje tradycje i członków niż budować coś od zera.
      Podpowiem Ci, że nie jesteś sam, więc jest Was już dwóch, którym sposób działalności SMZK się nie podoba. A to już jest coś. Osobę tą bez problemu zidentyfikujesz, gdyż na krzeszowiceone.pl podpisuje się z imienia i nazwiska. Nawiąż z tą osobą kontakt, i zacznijcie działać. Życzę powodzenia.

  11. ....

    19/05/2011 o 07:29

    A ja mam zagadkę. Jeden z dyskutujących na pewno zna odpowiedź. Dlaczego Marian Książkiewicz wyprowadził sięz Krzeszowic i zmarł na Śląsku?
    Dodatkowa wskazówka – ktoś wyrzucił go z domu.

    • a czy

      19/05/2011 o 09:41

      ten Pan był właścicelem, czy tak jak wielu w czasach słusznie minionych za marne grosze siedział w cudzym ? nie bronię pan R. ale to może coś wyjaśnić, bo nagle jeszcze się okaże, że to jakiś potwór jest 😀 i ktoś mu w tym bezinteresownie 😉 pomaga…

  12. Do Bena

    19/05/2011 o 08:40

    To nie kwestia pieniactwa, nie chodzi także o pieniądze, choć z całą pewnością schronisko dla zwierząt ucieszyłoby się z wpłaty od pana R. 🙂

    Problem w tym, że żadna instytucja nie jest w stanie potwierdzić jednoznacznie, że pan R. jest kłamcą i oszczercą.

  13. No cóż

    19/05/2011 o 09:48

    Zadziwiasz mnie Ben, dla każdego czytającego ze zrozumieniem stek pomyj wylewanych w niepowtarzalnym stylu byłego decydenta a jednocześnie unikanie jakiejkolwiek odpowiedzi na proste przecież pytania powinno zapalić czerwone światło.
    Niestety przez takich jak ty oportunistów przytoczone przez Ciebie praktyki mogą jeszcze funkcjonować w naszym zapyziałym grajdołku.
    Nie mył przy okazji kto je stosuje.

    • Ben

      19/05/2011 o 10:05

      „No cóż”,
      odpiszę Ci krótko. Jeśli wiesz, że ktoś łamie prawo, to zgłoś to zwyczajnie do prokuratury – niech się sprawą zajmie, ponieważ od tego jest. Jeśli podczas dochodzenia okaże się, że miałeś rację – szacunek dla Ciebie. Jeśli zgłosisz sprawę i okaże się, że nie ma podstaw, żeby wszcząć śledztwo lub śledztwo nie wykaże łamania prawa – wystawisz się na pośmiewisko.

  14. tuniu

    19/05/2011 o 10:51

    A jak oceniacie ostatni numer Ziemi Krzeszowickiej? Co się Wam podobało , a co nie?

    • Ben

      19/05/2011 o 10:54

      Ostatni? To już nie będzie kolejnych?
      😉
      Można go gdzieś kupić?
      ;-);-)

  15. tuniu

    19/05/2011 o 11:24

    No wedle mojej wiedzy powinien był się ukazać w kioskach. Zresztą ktoś już odwoływał się do zawartości. Chyba, że wykupili cały nakład 😉

    • Ben

      19/05/2011 o 12:15

      Tuniu, daj w takim razie szansę kupić ZK , by móc ją przeczytać.
      🙂

      • Ben

        20/05/2011 o 10:37

        To i ja wyrażę swoją opinię na temat aktualnego numeru Ziemi Krzeszowickiej:

        1. Zgadzam się z „No cóż, że numer pojawił się zbyt późno w sprzedaży, dlatego część artykułów stanowi tzw. „musztardę po obiedzie”. Dotyczy to np. opisu krzeszowickich miejsc związanych z Janem Pawłem II. Zdecydowanie lepiej by było, gdyby numer trafi do sprzedaży przed beatyfikacją Jana Pawła II. Informacja imprezach w Dubiu to już kompletna wpadka.
        2. Wpadką jest również (chociaż dużo mniejszego kalibru) – na co także zwraca uwagę „No cóż”- błędny opis okładki. Generalnie uważam, że miejsce opisu okładki nie jest w stopce, ale np. na samym dole drugiej strony okładki lub na pierwszej stronie czarno-białej.
        3. Fotografie. Tutaj mam kilka uwag- zaznaczam, bardzo subiektywnych. Ale może się przydadzą i warto z nich wyciągnąć wnioski.
        a) kompozycja „składanki” fotografii – np. z okładki; szczerze powiedziawszy kilkanaście sekund zastanawiałem się co robi wieża kościoła obok kardynała Karola Wojtyły; nie mam nic przeciwko umieszczaniu dwóch fotografii obok siebie, ale akurat w tym przypadku zbytnio się ze sobą zlewają;
        b) fotografie zamieszczane na wewnętrznej stronie okładki zdecydowanie powinny zostać poddane wcześniejszej obróbce cyfrowej, aby prezentowały wyższą jakość; jaskrawym (hic!) przykładem jest prześwietlone zdjęcie przedstawiające Pana posła Adamczyka.
        c) fotografie wykonywane w kolorze, a następnie drukowane w tonacji odcieni szarości bardzo często wyglądają inaczej – czasami gorzej, czasami lepiej; trzeba to koniecznie brać pod uwagę i wcześniej sprawdzić; przykład – fotografia drewnianej rury, na której naprawdę niewiele widać – odpowiednia wcześniejsza obróbka mogłaby dużo lepiej pokazać to niecodzienne znalezisko, zamieszczone zdjęcie jest zbyt ciemne;
        d) fotografie powinny być zamieszczane w takiej wielkości, aby można było dostrzec na nich ważne szczegóły; w tym przypadku na myśl przychodzą mi fotografie tablic, na których widnieją inskrypcje poświęcone papieżowi Janowi Pawłowi II lub zdecydowanie zbyt małe fotografie Tatr; w tym przypadku podam również przykład pozytywny – zdjęcia dokumentów Pana Alojzego Kaczmarczyka są duże, wyraźne i widać na nich istotne szczegóły.
        4. Sprawozdanie ze zjazdu zamieszczone w Ziemi Krzeszowickiej jest za długie i powinno być skrócone do najważniejszych informacji oraz wniosków. Sprawozdanie szczegółowe mogłoby się znaleźć natomiast na stronie internetowej – dla tych, którzy są nim zainteresowani.
        5. Artykuł o „drewnianej rurze” – niezwykle ciekawy i interesujący. Mała uwaga – jeśli podajemy lokalizację nieistniejących obiektów, to – jeżeli to oczywiście możliwe – proszę o podawanie nieco dokładniejszej lokalizacji. Nie chodzi o podawanie współrzędnych geograficznych odczytanych z urządzenia GPS, ale o nieco dokładniejsze sprecyzowanie lub wręcz wydrukowanie fragmentu mapy z zaznaczonym miejscem, gdzie obiekt się znajdował. Podanie informacji, że źródło znajdowało się poniżej skrzyżowania może ono oznaczać, że zlokalizowane było 3 m w kierunku pawilony, ale również – w okolicach kiosku Lotto.
        6. Artykuł dotyczący miejsc związanych z Karolem Wojtyłą, a później Janem Pawłem II – jak wyżej. Na marginesie – wydaje mi się, że w gminie Krzeszowice jest jeszcze jedna tablica która nie została opisana, na której przytoczone jest imię Jana Pawła II. Muszę jednak sprawdzić, ponieważ nie jestem tego na 100% pewien …
        7. Zdecydowanie unikałbym zamieszczania informacji, że ktoś ze SMZK coś od kogoś otrzymał. Żeby potem nie było oskarżeń o korupcję, łapówkarstwo itd. Nawet jeśli dotyczy to bukietu kwiatów. 😉

        Z artykułami traktującymi o Tarnopolanach oraz o postaci Pana Alojzego Kaczmarczyka na razie się nie wypowiadam, ponieważ nie zdążyłem jeszcze się z nimi zapoznać.

        • tuniu

          20/05/2011 o 22:12

          Benie
          WIELKIE POKŁONY za te uwagi. Bardzo cenny głos. Pozdrowienia

          • Ben

            24/05/2011 o 10:54

            Artykuły dotyczące Pana Alojzego Kaczmarczyka oraz wpływu świadomości historycznej na patriotyczne postawy również są bardzo interesujące.
            Ad 6. – sprawdziłem. Tak jak pisałem wcześniej – tablica nie jest wprawdzie poświęcona Janowi Pawłowi II, ale jest na niej przytoczone Jego imię.
            http://www.apis-mellifera.pl/krzyz/slides/P1040335.htm

  16. No cóż

    19/05/2011 o 15:00

    Tuniu, prosisz o komentarz to jest. Niestety nieuważna korekta. W stopce redakcyjnej inf. że na okładce ul. Wyki a tu co innego. Str 21-22 informuje o imprezach w Dubiu 14 i 15 maja podczas gdy „Ziemia Krzeszowicka ” ukazała się 18 maja. Na str 22 zdjęcie turystów przed tzw Muzeum ale z zamieszczonej niżej inf nie wynika aby go obejrzeli. To co przez 2 lata było dostępne to teraz już niestety nie. Pisząca DS zajmuje się natomiast brakiem wody na zasadzie żdżbła w czyiumś a belki w swoim oku. Tytuł relacji jak zwykle górnolotny.
    Szczątkowe sprawozdanie finansowe na str 6 praktycznie nic nie mówi o kierunkach wpływów i wydatków SMZK. Ani w sprawozdaniu z walnego ani w sprawozdaniu z działalności zarządu nie ma ani słowa o wystawie poświęconej Piłsudskiemu i zrealizowanej za dotacje starostwa w wys. tylko 1.500,00 zł. Jest natomiast inf.o otrzymaniu aż 5.000,0zł na 6 wkładek tematycznych do Ziemi Krzeszowickiej. Pierwsza – 4-str właśnie się ukazała. To interesująco przez Dorotę Strojnowską przedstawiona postać Alojzego Kaczmarczyka. Interesuje mnie o jest takiego drogiego i pracochłonnego w tych wkładkach zwłaszcza, że dot. wcześniej już opisywanych osób także w dotowanych książkach i publikacjach.
    W relacji ze zjazdu DS, czyżby także Dorota Strojnowska najpierw sugeruje, że ton relacji prasowych nieprzychylnych obecnym decydentom w SMZK to wina dziennikarzy i może „cyklistów” a następnie ani słowem nie przedstawia rzekomych zarzutów przeciwko Bożenie i Markowi Roweckim nie podając nawet ich nazwisk tylko inicjały. O przekłamaniach dot. protokołu było już wyżej.
    Oczywiście były też interesujące artykuły, zwłaszcza dot. Tarnopolan, związków Jana Pawła II z Ziemią Krzeszowicką czy art. o drewnianej rurze na ul Krakowskiej.

  17. babajaga

    19/05/2011 o 22:52

    Ben, wcinam się może trochę w dyskusję w związku z Twoimi pytaniami do „No cóż”:
    1. Jaka ustawa nakłada obowiązek rozliczenia się ze sposobu zarządzania czy wykorzystania własności społecznej?
    2. Czy w przypadku “złego” (piszę złego, chociaż bardo trudno w tym wypadku to dokładnie zdefiniować) zarządzania właściciel własności społecznej może zostać pociągnięty do odpowiedzialności? Czy taka własność może zostać w szczególnym przypadku właścicielowi odebrana?

    Jeśli masz wątpliwości – podpowiadam , sporo znajdziesz na ten temat w ustawie pt: Kodeks Karny. Myślę, że kilka paragrafów dało by się dopasować do tych wątpliwości pod warunkiem, że powstanie podejrzenie wymiernych strat z powodu wadliwego zarządzania mieniem społecznym.

    • Ben

      20/05/2011 o 09:33

      Babojago,
      ja uważam tak:
      – jeśli ktoś złamał lub łamie prawo, a druga osoba wiedząc o tym zgłosi to do prokuratury, uważam że postępuje właściwie i należy jej się jej za to szacunek,
      – jeśli ktoś na siłę szuka paragrafu, aby komuś udowodnić łamanie prawa, to uważam go za niegodziwca, awanturnika i donosiciela.

      I jeszcze dwie dygresje w tym temacie:
      1. W Polsce często słyszy się, że ktoś zgłosił do prokuratury „podejrzenie popełnienia przestępstwa”. Jest to chore, ponieważ nie mając żadnych podstaw czy dowodów można komuś wyrządzić wielką krzywdę. Mało tego – jeśli prokuratura nie znajdzie podstaw do wszczęcia postępowania, to donosiciel zwykle „wypina się” i twierdzi, że to prokuratura nie działa tak, jak powinna.
      2. Ubolewam, że w Polsce nie ma możliwości uzyskania odszkodowania w dużej wysokości (mam na myśli dziesiątki, setki a nawet miliony złotych) za pomówienia czy oszczerstwa. Gdyby tak było, to „życzliwi donosiciele” dziesięć razy by się zastanowili zanim zgłoszą sprawę do prokuratury lub dokonają publicznego pomówienia.

  18. Wniklikwy czytelniku R. :)

    20/05/2011 o 13:28

    A literówki wszystkie znalazłeś? Co jeszcze o Strojnowskiej wymyślisz Marku Rowecki, nasz drogi trollu internetowy? Dlaczego masz taki kompleks na jej punkcie?

    Jak cie mały zawistny człowieczku żółć zalewa to zapodaj sobie ranigast albo rapacholin 🙂

  19. Żenada....

    20/05/2011 o 13:30

    Praktyki, oportuniści… Brakuje jeszcze zaplutych karłów reakcji i zdrajców Narodu Polskiego.
    Wielkie słowa za którymi nic nie stoi.

  20. No cóż

    20/05/2011 o 14:02

    Ben, wcześniej napisałeś, że jak są jakieś problemy to dla świętego spokoju po prostu je „olewasz”. Interesujące podejście do problemów. 20.05 o 9.33 piszesz pryncypialnie o o rzekomych niegodziwcach,awanturnikach czy donosicielach; sugerujesz oszczerstwa czy pomówienia w stosunku do obecnych władców SMZK. Kim jesteś Benie. Rozsądnym jak dotychczas dyskutantem o dużej wiedzy w wielu sprawach czy stroną w sporze nie umiejącą zachować kultury dyskusji ?
    Zadaj sobie pytanie dlaczego od przyjścia Doroty Strojnowskiej do SMZK 2 lata temu zaczęły się spory i kłótnie. Dlaczego obraża Kazimierza Wykę.
    Zadaj też sobie pytanie dlaczego nie ma żadnej odpowiedzi na konkretne jakże proste pytania dot. Willi Domańskich a tylko prymitywne ataki personalne rodem z dawno minionych czasów ?

  21. Ben

    20/05/2011 o 15:02

    „No cóż”, bardzo Ci dziękuję że wnikliwie czytasz moje posty.
    Widzę jednak, że muszę pewne rzeczy wyjaśnić dokładniej.

    1. Otóż nie napisałem nigdzie, że jak są jakieś problemy, to dla świętego spokoju je „olewam”, tylko robię to, jeśli ktoś lub coś mi się nie podoba.
    2. Nigdzie nie napisałem również, że sugeruję pomówienia lub oszczerstwa w kierunku SMZK. Napisałem natomiast, że „jeśli ktoś na siłę szuka paragrafu, aby komuś udowodnić łamanie prawa, to uważam go za niegodziwca, awanturnika i donosiciela.”

    Przeczytaj proszę spokojnie punkty 1. i 2. Jeśli masz jakieś wątpliwości – napisz, postaram się je wyjaśnić.

    Tutaj zapewne również posądzisz mnie o stronniczość, ale cóż – godzę się z tym. Mam nadzieję jednak, że dzięki temu poznasz mój tok rozumowania.
    Zadaję więc sobie pytanie: dlaczego od przyjścia Doroty Strojnowskiej do SMZK 2 lata temu zaczęły się spory i kłótnie? Pierwsza rzecz, która mi się narzuca: jeśli jest spór, to pomiędzy kimś a kimś. Tutaj sobie dopowiadam i przyjmuję założenie (być może błędne, ale wielce prawdopodobne): pomiędzy Panią Dorotą a Panem Markiem. Aby zobrazować sobie sytuację zadaję sobie kolejne pytania pomocnicze:
    – czy istniał w SMZK jeszcze jakiś inny spór, w którym uczestniczyła Pani Dorota lub Pan Marek? Z mojej wiedzy wnioskuję, że istniał (i chyba nadal istnieje) pomiędzy Panem Łukaszem i Panem Markiem,
    – czy po wykluczeniu ze stowarzyszenia Pana Marka istnieje w nim jakiś wewnętrzny spór? – nic mi o tym nie wiadomo. Ja zakładam że nie.
    Wyciągam więc subiektywny wniosek, że źródłem sporów w SMZK był Pan Marek. Oczywiście – bazujący na pewnych założeniach, których do końca zweryfikować nie jestem w stanie. Niemniej najbardziej prawdopodobnych.
    „No cóż”, jeśli jesteś w stanie przytoczyć fakty, które miałyby wpływ na moje rozumowanie – zrób to proszę. Chenie się z nimi zapoznam.

    Dlaczego Pani Dorota obraża Kazimierza Wykę? O ile mi wiadomo Pan profesor Kazimierz Wyka od wielu lat nie żyje (chyba że chodzi o inną osobę i wystąpiła zbieżność nazwisk). Jeśli mowa o Panu profesorze Kazimierzu Wyce, to przypuszczam że bardzo trudno jest poznać Jego opinię, czy czuje się obrażony. Obawiam się, że stawiając tezę, iż nastąpiła obraza Pana profesora jednocześnie uzurpujesz sobie prawo do wydawania opinii w Jego imieniu, co uważam za bardzo dziwne…

    Co do pytań o Willę Domańskich to powtórzę to, co już wcześniej napisałem – nie wiem, czy SMZK ma obowiązek się do nich odnosić. Jeśli jesteś pewien, że tak – to wystarczy przesłać pytania oficjalnie listem poleconym i poprosić o udzielenie odpowiedzi. Co bardzo istotne – powołać się w piśmie na podstawę prawną. Jeśli takowa jest, to zarząd SMZK nie będzie miał innego wyjścia niż udzielić Ci na nie odpowiedzi. Jeśli podstawy nie znajdziesz, to prezes SMZK będzie mógł Twój list zignorować lub wprost odpowiedzieć, że nie ma obowiązku udzielać Ci odpowiedzi.

  22. No cóż

    20/05/2011 o 15:14

    Można sprawę zagadać jak sugerujesz Ben albo można rozwiązać. O olewaniu problemów sam napisałeś. To nie moje zdanie. Wcześnie zaczął działać w SMZK Pan Rowecki niż Pani Strojnowska. Zbieżność nazwisk w sprawie atakowania Kazimierza Wyki przez Strojnowską to po prostu śmieszny argument. Zresztą inne już osoby wcześniej wypowiadały się na ten temat.
    Obecny zarząd SMZK wspierany przez wieloletniego decydenta stracił jakąkolwiek wiarygodność nie próbując nawet dyskutować o problemach SMZK tylko bezwzględnie i po prostu prymitywnie wycinając opozycję. Muszą mieć dużo za kołnierzem , że tak się spieszą i boją. Dom Studenckich i 1/2 Willi Domańskich to nie jest dożywotni spadek kilku osób z SMZK tylko wraz ze zbiorami dobro publiczne z zarządzania którym należy się publicznie rozliczyć.

    • Ben

      20/05/2011 o 15:38

      „No cóż”,
      o rozwiązanie jakiej sprawy Ci chodzi? Napisz, to spróbuję się odnieść.

      „Zresztą inne już osoby wcześniej wypowiadały się na ten temat.” I to jest mistrzowski argument. To ja podaję kontrargument: A jeszcze inne osoby ani wcześniej, ani teraz nie wypowiadały się i nie wypowiadają się na ten temat. Spróbuj proszę podważyć mój argument. 😉

      Jeśli ktoś traci wiarygodność, to u kogoś innego. Napisz proszę u kogo zarząd SMZK stracił wiarygodność.

      Z czym się spieszą?

      Co rozumiesz poprzez stwierdzenie „[…] dobro publiczne z zarządzania którym należy się publicznie rozliczyć.” Jak byś widział to rozliczenie?

  23. No cóż

    20/05/2011 o 15:54

    Ben, ręce opadają, te osoby wypowiadały się właśnie na tym forum o atakowaniu Kazimierza Wyki przez Strojnowską. ja nic nie wymyślam i nie podaję nieprawdziwych informacji.Możesz sprawdzić.
    A rozliczenia nie widziałem żadnego. Bo są tajne podobnie jak rozliczenie ze sprzedaży części domu Jakubiczki czy rozliczenie licznych grantów. W nowym statucie miała być nie tylko kadencyjność prezesa ale i jawność finansów SMZK .Ktoś to utrącił. Obudż się wreszcie Ben.
    Co do utraty wiarygodności to myślę, że utracili je obecni decydenci SMZK wobec większości mieszkańców Krzeszowic i turystów, którzy nie mogą skorzystać z książek, map i zbiorów w Domu Studenckich a Willi Domańskich nie widzieli przez 6 lat. Dlaczego Roweccy mogli być codziennie przez 2 lata na Krakowskiej , zbiory zaczęły odżywać, były wystawy a kiedy ich zabrakło wszystko na głucho zamknięte?!

    • Ben

      20/05/2011 o 16:57

      „No cóż”,
      uważasz, że pewne tematy dotyczące szczegółów życia osób publicznych czy postaci historycznych powinny stanowić tabu? Ja tak nie sądzę. Abstrahując od postaci Kazimierza Wyki – w Polsce mamy dziwny sposób oceniania ludzi. Albo ktoś jest czysty jak kryształ, albo wcielony diabeł. Trudno nam zaakceptować, że ludzie wybitni mieli swoje przywary, wady, nałogi, popełniali błędy. Gdybyś analizował szczegółowo życiorysy postaci historycznych, poetów to mógłbyś paść z wrażenia. Czy przez to należy przestać ich cenić? Absolutnie tak nie uważam. Należy podkreślać to, co wielkiego czy doniosłego dokonali. Nie zapominając rzecz jasna o wadach, przywarach, błędach które popełnili. Bo dopiero wtedy możemy mieć prawdziwy obraz konkretnej osoby. Nie zafałszowany – ani w jedną, ani w drugą stroną.

      „A rozliczenia nie widziałem żadnego. Bo są tajne […]”.
      Sam sobie odpowiedziałeś.

      „Co do utraty wiarygodności to myślę, że utracili je obecni decydenci SMZK wobec większości mieszkańców Krzeszowic i turystów, […]”
      A ja odnoszę wrażenie, że komuś baaaaaaardzo zależy, żeby mieszkańcom Krzeszowic wmówić, że zarząd SMZK utracił wiarygodność. Ot, takie moje subiektywne odczucie.

      „Dlaczego Roweccy mogli być codziennie przez 2 lata na Krakowskiej […].”
      Nie wiem – zapytaj Państwa Roweckich publicznie, tak jak pytasz zarząd SMZK. Może Ci odpowiedzą. Pan Marek wypowiadał się kiedyś na tym forum, może również czyta naszą dyskusję.

      „[…] zbiory zaczęły odżywać, były wystawy a kiedy ich zabrakło wszystko na głucho zamknięte?!”
      Nie zauważyłem jakiegoś ożywienia w ciągu ostatnich lat. Zastrzegam jednak, że być może przyczyną był brak informacji o wystawach. Być może informacje były rozpowszechniane, ale do mnie nie docierały lub docierały – ale nie były dostrzegane.
      SMZK zdecydowanie powinno przyłożyć się poważnie w kwestii wystaw, ekspozycji działać aktywniej.

  24. A

    20/05/2011 o 16:20

    mnie się wydaje, że willa Domańskich nie była na głucho zamknięta. Dom ciągle oświetlony, przed domem kilka samochodów, czas od czasu jakiś gril się palił. Śmiem twierdzić, że nawet ktoś ją zamieszkiwał, być może za zezwoleniem stowarzyszenia.

    • Muminek

      20/05/2011 o 17:26

      połowa domu należy do prywatnych właścicieli, do tej części zwiedzający nie mieli wstępu.

  25. No cóż

    20/05/2011 o 17:35

    A która połowa, kiedy nie ma żadnego podziału. Zresztą nie można się było oprzeć wrażeniu , że w tzw części SMZK też ktoś mieszka. Sypialnie sprawiały wrażenie używanych, w garderobie jakieś linoleum, w łazience też ślady używania. Bez wątpienia ktoś musiał sie na to godzić ale jakim prawem i na jakich zasadach ?

  26. ćmaga ćmaga kiego

    20/05/2011 o 19:33

    dlaczego nie pracujecie? tylko w pracy piszecie na forum? do roboty…
    wiekszosc wypowiedzi jest w godzinach pranno po poludniowych.

    czyli to amatorzy biurek w urzedzie? i tak sobie siedzicie odzieleni scianami a nam karzecie te pierdoly czytac, heheheheh BIURWY NOT DEATH

  27. ciało jamiste

    20/05/2011 o 19:37

    przecież takim majątkiem jak willa i muzeum nie może zarządzać taki spend nieudaczników jak SMZK, przecież im wystarczy spotkać się raz na walnej herbatce i tyle, a nie zarządzać społecznym majątkiem

  28. A

    20/05/2011 o 20:52

    Muminku, dziękuję za wyjaśnienie sprawy własności willi.

  29. Ola

    20/05/2011 o 22:05

    Muszę się niestety zgodzić z tymi, którzy twierdza, że przekazanie willi w połowie SMZK nie było dobrym pomysłem, wystarczy zaglądnąć do ogródka przy Krakowskiej, wokół muzeum tworzy się istny busz, zielsko jest już wysokie na pół metra, a na bramie nie ma już nawet karteczki z godzinami otwarcia. jakiś rok, półtorej jeszcze to jakoś funkcjonowało, były pikniki dla rodzin z dziećmi, coś się działo, teraz sporadycznie organizowane są jakieś mało interesujące wystawy, życie przeniosło się do Vauxhallu.
    W trakcie zwiedzania pamiętam, że ktoś zasugerował, że miłośnicy powinni odkupić druga część willi, oczywiście pomysł jest kuriozalny bo stowarzyszenie nie dysponuje taką gotówką, ale i też całkiem głupi, patrząc na to co się stało z muzeum.

    • niesia

      21/05/2011 o 12:43

      Olu, niegrzecznie jest oceniać czyn Pani Danuty Lubelskiej – to była Jej własność i zrobiła z nią co chciała. Masz/ bedziesz miała swój majątek to ulokujesz go wedle swojej woli

  30. miłośniczka

    21/05/2011 o 00:15

    Mimo wszystko jakieś dziwne to nowe „towarzystwo” z Krakowskiej 30… Zupełnie, jakby zajmowało się samo tylko sobą i ewentualnie rozgrywkami personalnymi wewnątrz Stowarzyszenia. Pan prezes i pani sekretarz sprawiają wrażenie ludzi pozbawionych skrupułów, ale też bez żadnego doświadczenia w pracy społecznej i może właśnie dlatego – tworząc zgrany duet – starają się nie dopuszczać nikogo więcej do swoich „tajemnic”. Chyba z tego powodu gdzieś im umknął sens istnienia tej organizacji. Reszta członków zarządu trochę przysypia i poza zebraniami walnymi raczej mało kto się interesuje tym, co naprawdę dzieje się w Stowarzyszeniu. Pomimo, że są to moje prywatne spostrzeżenia, są one zbieżne z opiniami części członków SMZK.

  31. nic tylko

    21/05/2011 o 09:32

    nowe walne i wybory

  32. Jack Sparrow

    21/05/2011 o 22:22

    Ja żyję

  33. No cóż

    23/05/2011 o 10:01

    „Niesia”Ola o jednym a Ty o drugim. Twój głos jest typowy dla obrońców Stowarzyszenia Miłujących Się Wzajemnie. Zamiast odpowiedzieć Oli i innym w sprawie totalnego bałaganu, brudu i braku wyobrażni w SMZK demagogicznie Ją pouczasz.Każdy człowiek dobrej woli jak Danuta Lubelska chciałby aby Jego cenny dar był właściwie wykorzystany i odpowiednio zabezpieczany. Niestety w ostatnich latach tylko słyszymy apele ze strony SMZK – ‚DAJCIE’ !
    Potem niestety dary wciska się w kąty i znowu wyciąga rękę po czyjeś.

  34. niesia

    23/05/2011 o 19:57

    no i oberwało mi się od pana Roweckiego. Pani Lubelska żyje i cieszy się dobrym zdrowiem. Dlaczego Ola albo Pan wypowiadacie się za Nią?

    • bo

      23/05/2011 o 20:25

      widać tej Pani serce się kraja jak czyta te wasze bzdury, które wszyscy wypisujecie. Albo jest na tyle mądra by nie brać udziału w bezsensownej dyskusji.

  35. Marku...

    14/06/2011 o 21:56

    Jak tam nowy biznesik? Bez komorniczka jeszcze?

  36. No cóż

    17/06/2011 o 16:58

    Pewnie jestem monotematyczny, ale zaczynają się dzisiaj Dni Krzeszowic. Na tym forum i zdaje się w Przełomie reprezentanci obecnych władz SMZK solennie zapewniali ,że najpierw w maju a następnie na pewno w czerwcu będzie nowa wystawa na którą wzięli 2 razy większą kasę niż na wystawę o Piłsudskim przygotowaną ponad rok temu przez Roweckich. I co ? Pieniądze wzięte a żadnej wystawy nie ma. Dalej głucho i ponuro na Krakowskiej 30. Strach też wejść do budynku bo z 5 schodów 2(dwa) są tak zniszczone, że można złamać nogę. Dobrze , że pogotowie blisko. Warto to zobaczyć !
    Podczas DNI KRZESZOWIC miało być znowu zwiedzanie Willi Domańskich. Ale w myśl prawa obowiązującego w SMZK jak się mówi, że coś będzie to się mówi.

  37. Dona

    12/07/2013 o 15:36

    Jak czytam wasze komentarze to az mnie glowa boil, tyle w nich nienawisci. Bardzo dobrze znam wlascicieli polowy willi, gdyby nie oni ogrod ktory jest zadbany tak by nie wygladal bo stowarzyszenie krzeszowickie ich nie wspiera, Zima ogrzewaja caly Dom ciekawe jak by druga polowa domu wygladala gdyby nie oni. A ten niemily komentarz o grilowaniu, a I owszem gril sie pali przeciez ONI tam mieszkaja I maja Prawo robic na co tylko maja ochote. Banda zazdrosnikw!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W górę