Inwestor odwołał się od decyzji gminy. Sprawa jesionu w SKO

Inwestor, który dwa lata temu kupił działkę w centrum odwołał się od decyzji gminy, bo ta nie zgodził się na wycięcie rosnącego na niej jesionu. Usunięcia drzewa nie chcą też mieszkańcy Krzeszowic. Kilka tygodni temu zwrócili się do radnych z wnioskiem o jego zachowanie. Na czwartkowej sesji, prawie jednogłośnie, radni poparli apel mieszkańców.

krzeszowice_jesion

Jeszcze pod koniec października na łamach tygodnika Przełom, pełnomocniczka inwestora zapewniała, że jesion na działce pozostanie. Czytelnicy mogli zobaczyć koncepcję przeszklonego budynku z wkomponowanym drzewem. Po kilku miesiącach inwestor zmienił jednak zdanie i do urzędu wpłynął wniosek o jego usunięcie. Jak tłumaczył na czwartkowej sesji wynajęty przez właściciela prawnik, korzenie drzewa są ograniczeniem dla budowy piwnic. Wynajęty przez inwestora dendrolog miał też stwierdzić, że drzewo nie jest w dobrym stanie, a podczas rewitalizacji doszło do uszkodzenia korzeni.

Urzędnicy najwyraźniej nie podzielili opinii inwestora i wniosek o wycięcie drzewa odrzucili. Właściciel działki złożył już odwołanie od decyzji gminy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Sprawą jesionu z centrum na czwartkowej sesji zajmowali się też krzeszowiccy radni. Wszystko za sprawą mieszkańców, którzy zwrócili się z wnioskiem o zachowanie drzewa. Apel został poparty prawie jednogłośnie, ale za nim się to stało między radnymi a obecnym na sali prawnikiem inwestora wywiązała się dość ostra dyskusja.

Radni zwracali uwagę, że drzewo według koncepcji architektonicznej, na którą zgodził się inwestor, miało zostać wkomponowane w obiekt. Niektórzy wręcz twierdzili, że nowy właściciel od początku miał plan wycięcia jesionu, inni dopytywali dlaczego inwestor wcześniej nie zwrócił się z wnioskiem o jego usunięcie.

Prawnik właściciela przekonywał, że architekt nie przewidział, że inwestycja w zaplanowanym kształcie, ze względu na rosnące drzewo nie będzie możliwa. Zarzucił radnym pominięcie argumentów inwestora, wskazywał również na zły stan drzewa. Na koniec stwierdził, że rosnący na działce jesion nie zastopuje inwestycji, ale ograniczy budowę.

Czytaj również:

188 komentarzy

  1. Anonim napisał(a):

    To co, projektant nie wiedział, że drzewo wyklucza piwnice? Cóż za idiotyzm pozostawiać drzewo w środku budynku wiedząc, że pod budynkiem ma być piwnica? No chyba, że od samego początku zamiarem projektanta było zrobić z radnych idiotów, że się w tym nie połapią?

    • aaa napisał(a):

      a kto projektantem jest? 😉 bo coś mi się widzi, że to większa draka.

      • bbcc napisał(a):

        Projektantem jest Mąż Pani Marii Chodackiej – Kucharczyk: Pan Andrzej Kucharczyk. Nie może być objęte tajemnicą kto jest projektantem ponieważ nazwisko architekta głównego musi być podane na tablicy informacyjnej każdej budowy – wraz z podaniem nr uprawnień. Zresztą ten Pan jest również architektem innej inwestycji przy Krzeszowickim Rynku – zbieg okoliczności?? jest też autorem pawilonu handlowego przy ul. Długiej w Krzeszowicach – trochę można wymieniać tych inwestycji z Krzeszowic. Nie są to tajemnice poniewaz chwali się swoimi projektami na swojej stronie internetowej: http://architekturakucharczyk.pl/projekty/uslugowe czyli informacje które tu podaję pochodzą z powszechnie dostępnych źródeł internetowych. Moim skromnym zdaniem o zbiegu okoliczności mówić tu nie można – jeśli żona pracuje w urzędzie przy wydawaniu decyzji WZ a potem projektuje mąż Pani Urzędnik – nie znam się ale taka sprawa chyba łapie się pod jakieś paragrafy Polskiego prawa.

  2. Anonim napisał(a):

    na mieście mówią, że to znowu mąż tej pani na K 😉 ale coś mi się tu nie zgadza, bo to podobno nie nowicjusz i powinien wiedzieć, że pod drzewami piwnic sie nie kopie…

    • aaa napisał(a):

      jeśli nie nowicjusz, to tym bardziej grubymi nićmi szyta wydaje się ta cała historyjka. Najpierw ma kupić gmina, potem dziwnym trafem kupuje prywatny, potem projektuje – ponoć ;)- mąż tej pani, która nam tak pięknie urządziła przestrzeń w rynku, potem się okazuje, że projektant nie wiedział, że piwnice to trzeba wykopać, a żona nie dopilnowała podczas rewitalizacji, żeby nie uszkodzono drzewa…. ufffffffff …. to będzie inwestycja stulecia. Zdaje się 😉

      • Anonim napisał(a):

        za chwilę może się okazać, że to dopiero początek problemów jest, bo podobno zapomniano o konserwatorze zabytków, a to wszystko dzieje się na terenie pod jego bezpośrednią opieką 😉
        Ciekawe, czy to się potwierdzi.

  3. Gie napisał(a):

    Hmm, a ten jesion to taki ładny? Ładnie się komponuje z resztą zabudowy? To mnie zawsze dziwi. W miastach rewitalizuje się jakąś jego część na wzór wyglądu sprzed kilkudziesięciu lat ale zostawia wielkie drzewo. A przecież te kilkadziesiąt lat temu tam nie było drzewa albo było małe. Jeśli tam faktycznie naruszono korzenie to drzewo i tak zacznie obumierać lub chorować. A podczas mocniejszej wichury może fiknąć. Nie lepiej pozwolić wyciąć to drzewo ale w zamian nakazać posadzenie dwóch mniejszych w szeregu już z tymi rosnącymi?

    • aaa napisał(a):

      Mam wrażenie, że jesion był ładny do momentu, w którym inwestor nie ogolił korony. Dla zdrowotności zapewne. 😉

      • Gie napisał(a):

        Tak, to chyba powszechna metoda „leczenia” drzew przeszkadzającym inwestycjom. 🙂
        A propos wysokich drzew. Czy kościół nie prezentowałby się lepiej w ten sposób?
        http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/116440/5aa2f96166daff4add2ccf63e7783757/
        Warto wpisać w szukajkę u góry Krzeszowice lub nazwę jakiejś miejscowości z gminy. Można znaleźć masę ciekawych zdjęć.

        • EMANUELLA napisał(a):

          ZDECYDOWANIE TAK!!A EKOLOGA NIE WIDZIAŁEM NIGDY,ABY CHOC JEDNO DRZEWO SADZIŁ!!TYLKO ZAMIESZANIE ROBIĄ,ABY ISTNIEC W MEDIACH!!OSZOŁOMY I TYLE!!I TAK TE DRZEWA HURAGAN POWALI!!ZNISZCZY WITRAŻE I FIGURY SWIĘTYCH! A MY POWIEMY WTEDY==TA DAM!!!
          TO TAK ,JAK WALCZĄ O KONIA,KTÓRY CIĄGNIE
          6 TURYSTÓW!! ALE KOŃ ORAJĄCY W POLU LUB CIĄGNĄCY 2 TONY WĘGLA ICH NIE RUSZA WCALE!!

      • Anonim napisał(a):

        a w ogóle, to prawnik wynajęty przez inwestora jakieś bzdury opowiada o uszkodzeniu korzeni jesiona podczas rewitalizacji. Przecież obok tylko nową nawierzchnię z płyt granitowych ułożono, a gdzie tam jeszcze do korzeni? może się asekuruje już na wyrost, żeby potem nie było, bo prawdziwe harakiri dla korzeni to będą wykopy pod piwnice!

  4. jerzy napisał(a):

    Jesion sam uschnie jeszcze przed wykopami.

  5. Anonim napisał(a):

    zielone, w miarę zdrowe drzewo bez przyczyny nie usycha, ale jeżeli jesion „uschnie” w przyspieszonym tempie, to właściciel może mieć spore kłopoty.

  6. jesion napisał(a):

    Jak się inwestorowi nie podobam to niech s…la

  7. Anonim napisał(a):

    Ciekaw jestem ilu z was szczekacze mając taką działkę by tak zaciekle broniło tego drzewa? Bylibyście pierwsi żeby zrobić tam coś co by wam stały dochód przyniosło…żałosne

    • Bujo napisał(a):

      Żałosny to jest twój komentarz. Może łaskawie zauważysz ze inwestor wiedział co kupuje. Drzewo nie urosło w jedną noc.

    • bbcc napisał(a):

      Problem w tym – że to drzewo to drugorzędna kwestia – problemem jest w mojej ocenie – sposób nabycia tej działki , i wprowadzanie w błąd wszystkich po kolei. W dziwnych okolicznościach działka jest sprzedana. – potem się mówi, że sprzedana ale wszystko jest ok- bo drzewo się zostawi, mieszkańcy i radni są zadowoleni – piękny projekt – będzie pięknie. a potem wjeżdża buldożer i nowy właściciel robi co chce. Gdyby to było w rękach gminnych to za takie działania radnych by się powiesiło. A prywatnemu inwestorowi można „skoczyć” – uzyska zgodę na wycinkę i nikomu nic do tego. Jego posesja – będzie mieć do tego prawo. Ale czy na jasnych zasadach właściciel wszedł w posiadanie tej działki??? chyba nie. Moim zdaniem – dobrze, że Rynek zyska nową inwestycję, tylko czemu musi to być w atmosferze skandalu, podejrzeń o niejasne transakcje i kumoterstwo. ehhhh….

  8. Anonim napisał(a):

    No i co z tego, że wiedział? Co to zmienia? Przecież to chyba oczywiste, że przewidywał jego wycięcie. Jeśli ktoś sądził inaczej – gratuluje naiwności. A gmina? Robi im tylko na złość bo im działkę podkupili. Opóźnią tylko inwestycję i tyle, bo prędzej czy później zgodę na wycinkę dostaną.
    Bujo ciekawe czy jakbyś Ty miał tą działkę, czy tak zaciekle byś bronił tego drzewa, mając perspektywie zarobku kilku/kilkunastu tysięcy miesięcznie za wynajem lokali – szczerze wątpie

    • Anonim napisał(a):

      jak bardzo trzeba być naiwnym, żeby kupić działkę z drzewem w samym środku miasta i liczyć na cud, że się uda ten numer z wycięciem? niezły pasztet gość sobie zafundował.

      • zyga napisał(a):

        To nie naiwność tylko wyrafinowana gra..
        Inwestor zanim kupił działkę musiał wiedzieć od urzędnika, że dostanie WZ na ten budynek.
        Gdyby wiedział, że będą problemy z zabudowaniem tej działki to nie kupowałby jej prawdopodobnie.
        Rada Miejska zostala ośmieszona, a cała sprawa od początku wydaje się śmierdzieć nawet zwykłym mieszkańcom miasta.

        • y napisał(a):

          gmina ma możliwości dla przeciwstawienia się podstępnym działaniom inwestora. Zbudowana ok połowy XIX w. Buzdyganówka jest jednym z cenniejszych zabytków Krzeszowic. Nie rozumiem jak i kto wydał WZ w tym miejscu. Ponadto nawet tzw „rewitalizacja” rynku w publikowanych planach nie ujmowała takiej zabudowy, wręcz brutalnego wciśnięcia się między dwa stare budynki. Ambitni prawnicy gminy już 14 lat temu przewidzieli obecny wyrok Trybunału Konstytucyjnego i przewlekali jak mogli rozmowy z Potockimi to teraz niech idą tym tropem w sprawie działki na rynku i przewlekają co się da w interesie gminy.

          • lZA napisał(a):

            „podstępne działania inwestora”, „wyrafinowana gra” – nic tylko inwestować w tym mieście.
            Gdy pokolenie wychowane w czasach komuny – gdzie własność prywatna była czymś złym odejdzie to może w Krzeszowicach się coś zmieni.

        • Anonim napisał(a):

          tak, tylko żeby ta wyrafinowana gra mogła przynieść efekt, musiały w niej uczestniczyć po równo obydwie strony 😉

  9. Anonim napisał(a):

    wuzetki wydaje burmistrz więc wszystko powinno być jasne 😉 ciekawsze byłoby pytanie, czym się kierował poprzedni burmistrz, kiedy zapowiedział publicznie, że żadnej zabudowy tam nie dopuści, a inwestor dostanie odszkodowanie. Przecież dobrze wiedział, że wuzetka już była wydana w tym czasie a inwestor brnął w następne procedury. strach? hipokryzja? a może jeszcze coś innego?

  10. Anonim napisał(a):

    Pytanie, kto wystąpi w roli Heraklesa ? 😉

  11. Anonim napisał(a):

    Raczej kto!

  12. jasiek napisał(a):

    Nie brońcie inwestora. Kupował działkę wiedząc, że w teren jest nie do zabudowy. To, że chciał skorzystać z bezprawnej pomocy urzędnika nie świadczy dobrze o tym inwestorze.
    Usmarował się gównem, to niech sam się z niego wylizuje.

  13. Anonim napisał(a):

    myślisz jasiek, że ta wuzetka mogła być naciągana przez urzędnika? jaki miałby w tym interes?

    • bbcc napisał(a):

      Oczywiście że WZka była z góry ustalona!!. Proces inwestycyjny jest jasny – Inwestor (bądź potencjalny inwestor) ma prawo do uzyskania warunków zabudowy tzw WZki na działkę którą jest zainteresowany np zakupem. Decyzja sama w sobie nie rodzi prawa do terenu, ani nie narusza prawa własności. O ustalenie warunków zabudowy dla dowolnego terenu może zatem wystąpić każdy. Inwestor występuje o wydanie decyzji WZ na dany obiekt – wniosek musi zatem obejmować minimum szkic obiektu jaki Inwestor chce wybudować. Na tej postawie + na podstawie zabudowy sąsiedniej urzędnik wydaje stosowną decyzje – w oparciu o rozporządzenie w sprawie ustalania decyzji WZ. Decyzję WZ przygotowuje/analizuje wydział planowania przestrzennego a podpisuje się pod decyzją – w naszym przypadku – bezpośrednio Burmistrz. Mamy więc krąg Trzech czterech osób -> Inwestor + Architekt ->Kierownik Wydziału Planowania Przestrzennego-> Burmistrz. Wszystko byłoby super ale….: Inwestor +architekt = rodzina (inwestor:P. Chodacki, architekt A.Kucharczyk – prywatnie mąż Pani Marii Chodackiej Kucharczyk) -> Pani Kierownik= Maria Chodacka Kucharczyk – prywatnie żona architekta i rodzina do Inwestora. A pod tym wszystkim podpisuje się Burmistrz Cz. Bartl. Czy ktoś ma tu jeszcze jakieś wątpliwości, że sprawa była ustalona w zaciszu – bynajmniej nie pokoju urzędniczego. ???? Uwaga – osobiście uważam, że dobrze , że rynek będzie mieć nową inwestycję, tylko czemu ona musi powstać w w/w okolicznościach i w kręgu znajomych „królika”

  14. Kula napisał(a):

    czytając treść tego artykułu wraz z komentarzami czuje się jak w muzeum PRL-u. Ktoś (nie wiadomo kto wyraża wole ludu pracującego -mieszkańców-obywateli) i apeluje do urzędu (POP) by ratowali drzewo! Sekretarz POP stawia na egzekutywę (Rada Miasta) wniosek o zajęcie stanowiska a ta jednogłośnie (choć ponoć nie)decyduje o pozostawieniu drzewa ż e n a d a!

    Może doprecyzujemy:
    -którzy mieszkańcy nie chcą wycięcia jesionu
    -jakich argumentów użył „wynajęty przez właściciela prawnik” może miał rację?
    -którzy radni mieli odmienne zdanie że „Apel został poparty prawie jednogłośnie”
    -jakie były argumenty tych niejednogłośnych

    może napiszmy coś więcej Pani/Panie Redaktorze

  15. Czy napisał(a):

    ktoś widział skrzyżowanie z nowym chodnikiem na ul. Miękińskiej?
    Przejeździłem prawie pół świata i takiego skrzyżowania można tylko Gminie pozazdrościć, zastanawiam się czy to żart, czy kpina, czy projektant był trzeźwy?
    Proponuję spacerek w to miejsce … i co Wy na to?
    A może Redakcja krzeszowice.one.pl zapozna mieszkańców z tym dziwadłem.

    • Miekinianin napisał(a):

      Niby mialo byc dla poprawy bezpieczenstwa, a wyszlo jak zwykle. Juz na kraweznikach widac slady gumy, wiec nie jeden sie juz pewnie na to dziwadlo nadzial. Droga redakcjo, prosze zainteresowac sie tematem.

      • aaa napisał(a):

        i jak zwykle płacz nad rozlanym już mlekiem 😉 a nie warto było zainteresować się projektem na etapie kiedy można było coś zmienić? Przecież nie powstał on wczoraj, ale kilka lat temu.

        • Anonim napisał(a):

          problem w tym, że głupotę najczęściej trudno
          wyłapać „na papierze”, zanim się jej naocznie nie doświadczy 😉

        • Miś z okienka napisał(a):

          Oczywiście, że warto, od tego jest naczelnik wydziału inwestycji, dyrektor zarządu dróg powiatowych wraz z pracownikami, oraz radni i przewodnicząca osiedla – mnóstwo ludzi, którzy powinni pilnować interesów mieszkańców. Zaczyna mnie to mocno wkurzać, że płacimy całym tabunom ludzi, a koniec końców finał jest taki jak widać na skrzyżowaniu Miękińskiej z Grunwaldzką.

          • aaa napisał(a):

            no właśnie. Macie przewodniczącą osiedla, byłą przewodniczącą rady miejskiej obecnie dzięki waszym głosom zasiadającą w powiecie (sic!) i macie genialne skrzyżowanie 😀

          • Anonim napisał(a):

            „macie”??? jeśli już, to MAMY wszyscy (!), którzy tą drogą jeździmy, bo nie słyszałam, żeby to skrzyżowanie było przypisane do mieszkańców tamtego rejonu miasta 😉

    • krzeszowiceone.pl napisał(a):

      w weekend była sesja zdjęciowa, temat pojawi się na stronę, czekam jeszcze na odpowiedź ile to cudo kosztowało 😉

  16. Anonim napisał(a):

    to może odwiedzisz tę Twoją „egzekutywę” i poprosisz o odpowiedź na wszystkie pytania, które tak Cię męczą ;)to się podobno załatwia bez większych problemów w ramach dostępu do informacji publicznej.
    cieszę się, że także w moim imieniu ktoś zainterweniował i to nie dlatego, że akurat żal mi tego drzewa, tylko z powodu szansy na ukrócenie urzędniczego „rozboju w biały dzień”!

  17. mieszkaniec napisał(a):

    Wszystkie stare spróchniałe drzewa w gminie do wycięcia, zagrażają zdrowiu i życiu jej mieszkańców.

  18. yes napisał(a):

    Przypisujecie winę pracownikom magistratu, a winę ponosi Powiat, Zarząd Dróg Powiatu Krakowskiego /inwestor/ i Vice Starosta i Radni powiatowi z Krzeszowic. Ja tylko patrzę jak wykosili pobocza dróg powiatowych. Miało być wykoszone ok.2m z przeciwskarpą. Jest ok.1m.Coś tam w powiecie od dawna jest nie tak.

  19. Czy napisał(a):

    Dziękuję NASZEJ kochanej 🙂 Redakcji za podjęcie tematu skrzyżowania Miękińskiej/Grunwaldzkiej, jak mówił klasyk: to się nadaje do prasy.
    Musicie istnieć, jesteście THE BEST!

    • XYZ napisał(a):

      To skrzyżowanie trzeba przywrócić jak najszybciej do stanu pierwotnego. Kierowcy mieli przed tym zwalniać, a jakoś obserwuję i nie widzę aby tak było. Tylko zrobili tor przeszkód, który na poprawę bezpieczeństwa nie wpływa. Przedtem było dużo miejsca i w razie W można było jeszcze wykonać jakiś manewr i „uciec”. A teraz ??
      Pomijam fakt, że to cudo jest fatalnie oznakowane. Znaki pionowe nie przystają do rzeczywistości. A na wysepce nie raczyli postawić nawet odblaskowego pachołka. Przecież to jest w ogóle niewidoczne w nocy, o czym świadczą ślady niejednej opony na „świeżutkich przecież krawężnikach”

      • Gie napisał(a):

        Na TVP Kraków jest program „Jedź bezpiecznie”. Piętnują tam złe zachowania na drodze ale i złe rozwiązania. Podrzućcie im zdjęcia, może się zainteresują?
        http://krakow.tvp.pl/17670735/jedz-bezpiecznie

      • ZŻŹ napisał(a):

        To bardzo dobre rozwiązanie. Ludzie są uważniejsi w tym miejscu i o to chodzi. W końcu pierwszeństwo przejazdu jest jasne.
        Trzeba lepiej oznaczyć, jeśli to dla niektórych niewidoczne.
        Strach pomyśleć czego i kogo na drodze jeszcze by nie zauważyli ci, którzy nie widzą wysepki jadąc przepisową w tym miejscu prędkością.
        Bo rozumiem, że chodzi o wysepkę, a nie o to że trudno tu komuś teraz zap…ć 70 czy 90 km/h, nie?

    • mis napisał(a):

      Masakra ta droga:/

  20. no i napisał(a):

    zabili dechami drzewo i coś się zaczyna dziać.

    • XYZ napisał(a):

      Teraz podcinają korzenie, podlewają jakimś świństwem aby ekspertyza dendrologiczna pasowała do stanu faktycznego :-). Przecież „drzewo jest w złej kondycji i ma uszkodzony system korzeniowy” 🙂

  21. SANDOKAN!! napisał(a):

    wykopac drzewo i przeniesc na wysepkę na ul.Miekinska!!

    bedzie widoczne z daleka, a KRZESZOWICE TRAFIĄ DO KSIEGI GUINNESA ZA CUD!!BEDZIE WIARA ZCIĄGAC Z CALEJ EUROPY!!

    TAKIE PROSTE!!!

    • Anonim napisał(a):

      Wszystko świetnie, ale pod żadnym z tych drzew nie ma piwnicy 😉 To raczej pewne! ;D

      • Gie napisał(a):

        He he, będą jaja jak drzewo zostanie usunięte, inwestor ucieszony zacznie budowę, zacznie kopać piwnice a tam jakieś zabytkowe fundamenty 😀

        • Anonim napisał(a):

          Nie wykluczone, że pod ziemią mogą się znajdować fundamenty starych zabudowań domostwa i zagrody Floriana Buzdygana.
          Byłby to cenny relikt XIX wiecznej historii Krzeszowic. Obawiam się jednak, że ani konserwator zabytków ani też specjalista archeolog nawet się o tym nie dowiedzą.
          Konserwator niewątpliwie powinien był przewidzieć taką ewentualność uzgadniając tam nową inwestycję.

  22. Anonim napisał(a):

    Czy przypadkiem inwestycja w strefie ścisłej ochrony konserwatorskiej nie powinna być objęta nadzorem archeologicznym podczas wykonywania wykopów? Czyżby konserwator przespał sprawę?

    • gada napisał(a):

      pomalowanie elewacji na pstrokaty kolor na krakowskiej (bilard) też jest pod ścisłym nadzorem konserwatorskiej tak jak całe centrum krzeszowic, a co do drzewa to przyciąć, takie drzewa zagrażają życiu i zdrowiu mieszkańców

  23. SABRINA napisał(a):

    OD WOJNY DROGA BYŁA GŁÓWNĄ NA CZATKOWICE OLKUSZ,CZERNA PACZÓŁTOWICE!! A SKRĘT NA UL. MIĘKINSKĄ PODPORZADKOWANY!!
    CHYBA DO DZIŚ MIĘKINIA JEST TĄ SAMĄ WIOSKĄ,NO PARE DOMÓW PRZYBYŁO TYLKO!!WIĘC Z KĄD POMYSŁ ,ABY DO MIĘKINI,GDZIE RUCH SAM. STANOWI MOŻE 10 PROC. TEGO,CO JEDZIE PROSTO!!
    CZYLI NA N.GÓRĘ ,OLKUSZ,CZERNĄ,PACZÓŁTOWICE,RACŁAWICE!!!
    MIĘKINIA WAŻNIEJSZA TYLKO DLATEGO ,ŻE RADNA L….CHCE UPRAWIAĆ JAZDĘ EKSTREMALNĄ BEZ TRZYMANKI??? NO BEZ JAJ I WODOROSTÓW!!!CHODNIK NA PASIE RUCHU DROGI POWIATOWEJ!!
    MISTRZOSTWO ŚWIATA I KPINA Z WŁADZ,RADNYCH I SOŁTYSÓW OSIEDLA!!! BO NIE SĄ ŚWIADOMI,CO IM POD NOSEM MONTUJĄ!!
    JES

    • Anonim napisał(a):

      A może by tak właśnie szanowna Pani radna powiatowa uruchomiła trochę zdrowego rozsądku i swoich wpływów w powiecie i doprowadziła do zlikwidowania tego wybryku czyjejś głupoty? Jest świetna okazja żeby pokazać swoje autentyczne możliwości!

    • Anonim napisał(a):

      Rozwiązanie jest proste i nastąpi automatycznie!!!Wystarczy miejsce zamieszkania pani
      radnej Lasoń z Miękini zmienić na Czatkowice lub Czerną!! I znowu będzie po staremu, jak przez 80 lat było!!!

  24. RUMCAJS napisał(a):

    TO DRZEWO TO TAKA OZDOBA DLA RYNKU,JAK WIEŻA CIŚNIEŃ
    DLA OTOCZENIA DWORCA PKP!!! A TEŻ ZABYTKOWA!!
    SMIECHU WARTE!!TEN OPÓR DECYDENTÓW!!!USUNĄĆ TO DRZEWO
    I TO BEZ ŻADNEGO==ALE!!!A EKOLODZY NIECH ZACZNĄ SADZIĆ W
    KOŃCU DRZEWKA!KLIMAT SIĘ ZMIENIA,CORAZ WIĘCEJ HURAGANÓW!!!
    WIĘC MOGĄ BYĆ NIE DŁUGO SAME ŁĄKI!!!!

    • Anonim napisał(a):

      A co masz do wieży ciśnień? Jeżeli taka mentalność wzięłaby górę nad wyobraźnią, niewiele by pozostało takich reliktów z minionej epoki w krajobrazie małych miast.
      Na szczęście są jeszcze ludzie, którym tej wyobraźni trochę pozostało 😉

  25. RUMCAJS!!! napisał(a):

    CO ZA CYRK Z TYM DRZEWEM??? Jak czytam,co ci radni uchwalają to mnie mdli!!co z nich za ekolodzy,raczej pajace robiący tylko zamieszanie!!!Powinni klęknąć i uderzyć się w piersi za siebie i swoich poprzedników!!!I CICHO SIEDZIEĆ!!Właściwie ,wielu tych samych ,co kiedyś!! DLACZEGO???Ano dlatego,że jak 2 drzewa usunięto przed lodziarnią AGA w sposób szybki i bezszmerowy,to nikt jakoś nie pisnął ani słowa!!!Jedno tuż przed okienkiem z lodami,drugie kilka metrów w stronę stacji!!Jeden korzeń usunięto całkowicie,drugi jeszcze jest,jako dowód!!Ale o co co chodzi panowie radni i panie radne???INWESTORKA Z TENCZYNKA I SĄSIADKA BYŁEGO BURMISTRZA!!!Na całej ulicy DASZYŃSKIEGO,OD RONDA AŻ PO STACJĘ PKP AKURAT TE DWA DRZEWA BYŁY CHORE I ZAGRAŻAJĄCE!!! HA HA !!Po prostu przeszkadzały inwestycji!!DAŁO SIĘ???A skoro tacy ekologiczni to dlaczego żaden ani żadna radna nie zauważa rzeki KRZESZÓWKI i poobrywanych brzegów już kilka lat??Wygląda jak po bombardowaniu,a wojna była dawno!!ŻYCZĘ IM POWODZENIA W DZIAŁANIU,A NIE GLĘDZENIU!!!

    • Anonim napisał(a):

      …a wygolenie zdrowych drzew na cmentarzu? a dewastacja alei lipowej na Legionów Polskich „jednym cięciem” i co do jednego? szkoda, że wtedy rajcy miejscy nie zainteresowali się tymi skandalicznymi akcjami pozbywania się zdrowych drzew. Dobrze, że chociaż teraz się przebudzili 😉

      • Anonim napisał(a):

        Wycięcie drzew na cmentarzu miało swoje uzasadnienie w powtarzalnych cyklicznie szkodach
        dużej ilości nagrobków i powstałych z tego powodu roszczeń odszkodowawczych od ich właścicieli.
        W niektórych sytuacjach wycinka drzew jest dobrem nadrzędnym wobec zachowania za wszelką cenę
        starego drzewostanu. W tym konkretnym przypadku całe szczęście że skończyło się na zniszczeniach
        mienia a nie utracie zdrowia czy też życia użytkowników cmentarza. Właściciel cmentarze – parafia, stanął na wysokości
        zadania w odpowiednim momencie, unikając nie tylko wypłacania kolejnych odszkodowań ale ratując przede wszystkim
        wiele nagrobków – także tych zabytkowych, jak i chroniąc bezpieczeństwo użytkowników cmentarza. Ślepy, zatwardziały konserwatyzm
        nie prowadzi do niczego dobrego.

        • Anonim napisał(a):

          Gładka, wyuczona odpowiedź! Jednak można było do tego podejść zupełnie inaczej. Trudno sobie wyobrazić Cmentarz Rakowicki wygolony do zera! Tam też są stare drzewa, nagrobków zabytkowych wielokrotnie więcej, ludzie też chodzą, ale jakoś nikomu taki pomysł nie strzelił do głowy! Może trzeba było problem postawić inaczej i po prosu konserwować na bieżąco stary drzewostan. Tak się postępuje z drzewami w zabytkowych parkach, na cmentarzach, itp. aby uniknąć nieprzewidzianych szkód, chroniąc jednocześnie wartościowe drzewa. Szkoda, że akurat w Krzeszowicach wybitnie polubiono wycinanie.

          • Anonim napisał(a):

            A jakie posiadasz kompetencje by oceniać moją wypowiedź jako „gładką i wyuczoną”?
            Sposobów rozwiązania problemu jest wiele – jednym z nich jest wycinka tego co najbardziej zagraża, innym pielęgnacja na bieżąco.
            Decyzja należny do włodarza i on jest z niej rozliczany, tak samo jak i on ponosi wszelkie koszty potencjalnych uszkodzeń.
            Cmentarz Rakowicki nie jest w tej kwestii przykładem – nie wiesz w jak wygląda bieżące finansowanie utrzymania cmentarza i czy włodarz nie ubezpieczył się
            odpowiednio przed potencjalnymi skutkami uszkodzeń wynikających z pozostawienia drzewostanu. Sposoby dotowania cmentarzy historycznych są nieco odmienne i zarządcy posiadają w tej materii dużo obfitsze środki, pochodzące dodatkowo z różnego rodzaju fundacji, dotacji i akcji harytatywnych. Szkoda także porównywać parki do cmentarzy, bo skutki potencjalnych szkód są
            niewspółmiernie większe na rzecz tych drugich, posiadających duże nasycenie obiektów podlegających bezpośredniemu uszkodzeniu. Łatwo jest oceniać post factum, jednak po dokonanych uszkodzeniach rękę po odszkodowanie wyciąga każdy. Twoja ocena na wskroś wypaczona jednoaspektowo bez rozpatrzenia szerszego kontekstu wszystkich uwarunkowań.

          • Gie napisał(a):

            Kiedyś te stare obecnie drzewa na Cmentarzu Rakowickim były małe. Skoro przywraca się nagrobkom świetność sprzed kilkudziesięciu lat to może i drzewa należałoby przywrócić do stanu sprzed tych kilkudziesięciu lat?

          • Anonim napisał(a):

            Może mam nie najgorsze, ale zostawmy kompetencje w spokoju. Skoro nie pasującą do Twojego wyobrażenia postawę na rzecz bieżącej konserwacji zamiast wycinki drzewostanu nazywasz „zatwardziałym konserwatyzmem”, musiałabym również zapytać jakie posiadasz kompetencje by oceniać mój punkt widzenia.
            Jeżeli twierdzisz, że Cmentarz Rakowicki nie jest przykładem – trudno wchodzić w dyskusję. Wiadomo, że proporcjonalnie do jego rangi, skali i wartości historycznej – inna jest również skala wydatków na jego utrzymanie. Jednakże argumenty o ubezpieczeniu czy też o innych źródłach finansowania są niepoważne. Czy ktoś zabrania parafii ubezpieczyć cmentarz krzeszowicki od nieszczęśliwych wypadków lub szkód spowodowanych spadającymi konarami albo czynić starania o dofinansowanie? Czy były w ogóle poczynione takie starania?
            Czy tak postawione pytania również zaliczysz na poczet mojej wypaczonej oceny, bo trzeba do tego przyjąć „szerszy kontekst wszystkich uwarunkowań”? 😉 Osobiście wątpię bo chyba mam do tego prawo.

          • Anonim napisał(a):

            Grunt to zdrowy dystans do samego siebie, także do swoich wybitnych kompetencji 😉 Pytasz o moje kompetencje ? Są żadne w przeciwieństwie do Twoich – zdrowy dystans do sprawy i brak klapek na oczach czasami daje szersze horyzonty. Jest różnica pomiędzy nazwaniem poglądów konserwatywnymi w oparciu o głoszone tezy preferujące zachowanie dotychczasowego „status quo” jako jedynej słusznej opcji a określaniem wypowiedzi mianem „gładkiej i wyuczonej” tylko dla tego, że nie zgadza się ona z Twoją linią dedukcji. Wobec jakichkolwiek kompetencji nie brzmi to zbyt merytorycznie. W odpowiedzi na swoje pytania proponuję ponowne przeczytanie mojego wcześniejszego postu – tym razem ze zrozumieniem i większa uwagą. Dla wyprowadzenia Cię z twojego błędnego przekonania powtórzę jeszcze raz, iż cmentarz Rakowicki nie stanowi żadnego przykładu w tej materii. Jest wiele cmentarzy w Polsce i na świecie, które są całkowicie zarośnięte, jednak nie stanowi to żadnego odniesienia dla tutejszego cmentarza, ponieważ uwarunkowania przestrzenne danego miejsca jak i finansowe przekładające się na utrzymanie, konserwację i ubezpieczenie nekropolii są w każdym przypadku zindywidualizowane. Każda nekropolia ma inny rozkład przestrzenny i są miejsca, w których o utrzymanie drzewostanu można dbać na bieżąco, są też takie w których natężenie nagrobków znacznie ogranicza dostępność odpowiedniego sprzętu do pielęgnacji. Decyzja o utrzymaniu drzew tak samo subiektywna jak i o ich całkowitym wycięciu i posadzeniu nowych. Nie martw się – ktoś wszystkie „za” i „przeciw” dobrze rozważył. To że spędza to sen z powiek co poniektórym, to już problem dużo bardziej złożony 😉

          • Anonim napisał(a):

            Tym sposobem można mnożyć argumenty bez końca, ale chyba tylko po to, aby pokazać, że Krzeszowice są tym szczególnym miejscem w skali kraju, a może i świata, gdzie niemal wszystko powinno przebiegać inaczej, bo… no właśnie pytam, dlaczego? I nie musisz się obawiać, Twoje posty potrafię czytać ze zrozumieniem za pierwszym razem i dlatego myślę, że nie ma potrzeby marnowania mojego czasu na ich powtórną lekturę. Wracając do Twojej wypowiedzi „merytorycznej” utrzymujesz, że gdzie indziej mogą być zarośnięte cmentarze i jest to normalne ale w Krzeszowicach nie ma takiej opcji, bo coś takiego jak np. „uwarunkowania przestrzenne” stoją temu na przeszkodzie! Cóż za śmieszna dedukcja 😉 Rozumując w kategoriach subiektywizmu, do którego się odwołujesz, to nie kto inny, a chyba gospodarz cmentarza subiektywnie wybrał przed laty, czy pozostawić wolne miejsca wokół drzew, aby umożliwić dostęp w przypadku konserwacji, czy wykorzystać każdy metr kwadratowy ziemi na groby i pozostawić na przyszłość innym problem drzew.
            A w ogóle, skoro decyzja czy konserwować, czy wycinać jest subiektywna, więc właściwie wszystko można pod to podłożyć! Dzięki za kolejny wykład! Na szczęście – nie moje to zmartwienie i zapewniam, że snu z powiek mi to nie spędza 😉

          • Anonim napisał(a):

            Nie ma sensu sztucznie mnożyć argumentów, wystarczy podać te, które istnieją w rzeczywistości. Zapewniam Cię,
            iż w skali mikro – kraju, jak i makro – świata, są jeszcze inne miejsca, gdzie wycina się drzewa na terenach nekropolii
            jak i innych miejsc, zagrażających uszkodzeniu mienia. Usunięcie drzewa tam, gdzie nie ma dostępu do jego bieżącej pielęgnacji – Dla ciebie dedukcja śmieszna, dla innych może porostu logiczna i najbardziej racjonalna. Trudno także odwoływać się do przeszłościowej decyzji o takiej czy innej lokacji drzew, a także
            o braku pozostawienia niezbędnego miejsca do ich pielęgnacji. Część drzew to „samograje” a cmentarz nie był realizowany w oparciu o jakiś przemyślany i konsekwentnie realizowany w tej materii plan. Trudno dzisiaj zrzucać winę na kanwę historii sprzed lat – rzeczy dokonują się na stanie zastanym i decyzje można podejmować tylko w oparciu o spuściznę – teoretyzowanie, iż wina leży w przeszłości niczego nie zmieni. Każda decyzja jest subiektywna, grunt by była racjonalna i rozważna.

        • RUMCAJS napisał(a):

          SUPER ,ŻE WYCIELI TE KIKUTY NA CMENTARZU!!MAM ROZBIŁO MARMUROWA PŁYTĘ NAGROBNĄ ZA 6 TYS. ZŁ.RECEPTA JEST PROSTA!!!
          JAK NA ZACHODZIE!!BO DRZEWA SA POTRZEBNE !!
          ALE TAM W MIEJSCE USUNIĘTYCH STARYCH DRZEW,SADZĄ NOWE ALE TAKIE KILKULETNIE ,WYS. OK. 4 METROW!! I TYM SPOSOBEM ONE ZASTĘPUJĄ TAMTE GODNIE!! A U NAS TO JAK POSADZĄ TO TAKIE SADZONKI NA WYS. 1 METRA!!
          PIES OSIKA ,DZIECKO ZŁAMIE I PO DRZEWKU!!
          WIĘC CI PSEUDO -EKOLODZY NIECH ZBIERAJĄ FUNDUSZE I TAK DZIAŁAJĄ ,JAK OPISAŁEM!!!

  26. Anonim napisał(a):

    ale się uaktywnili zwolennicy zagrożonej inwestycji w rynku. Nawet dużymi literami muszą się podpierać. A przecież nie uda się nic zbudować w tym miejscu. Negocjujcie z gminą zwrot pieniędzy i budujcie gdzie indziej.

    • Pati napisał(a):

      A ty czyim jestes zwolennikiem ? Moze Stowarzyszenie Rynek pomoże ….. Tyle kiedyś krzyczeli a teraz cisza…..

    • Gucio napisał(a):

      Po raz kolejny mój wpis został wykasowaniy…… Ciekawe dlaczego ? Niewygodny dla obecnej władzy ?

    • Anonim napisał(a):

      Coś czuję, że będzie przykuwanie się do jesionka 🙂

      • Anonim napisał(a):

        Nie da rady! Teren zagrodzony, własność prywatna, niestety, ta opcja nie chwyta 😉

        • Anonim napisał(a):

          No to skoro własność prywatna, to o co ten cały raban?

          • Anonim napisał(a):

            bo zdaniem poprzedniego burmistrza powinna być publiczna

          • Anonim napisał(a):

            oj coś nieprecyzyjne masz informacje… jak wszyscy wiemy z artykułów na powyższym portalu poprzedni Pan burmistrz nie skorzystał z prawa zakupu działki na rzecz gminy (choć było blisko transakcji) i tymsamym uczynienia z niej przestrzeni publicznej, przez co siła rzeczy otworzyła się możliwość nabycia jej przez inwestora prywatnego – i tak się stało…

          • Anonim napisał(a):

            Informacje mam jak najbardziej precyzyjne. Dla przypomnienia … na przełomie lipca i sierpnia ubiegłego roku poprzedni burmistrz podczas publicznego wystąpienia przedstawił swoje stanowisko odnośnie działki w rynku, że nieruchomość ta powinna pozostać dostępna publicznie, a zwracając się do przedstawicielki inwestora zapowiedział swoją decyzję, że inwestycja będzie wstrzymana, a inwestor otrzyma od gminy odszkodowanie. Czy rzeczywiście do tego dążył – nie wiadomo. W każdym razie było to już długo po nabyciu działki przez osobę prywatną. Takie są fakty. Mam nadzieję, że odnotowano to w protokole ze spotkania mieszkańcami.

          • Anonim napisał(a):

            …co było a nie jest nie wpisze się w rejestr ….a zdaniem obecnego ?…nie zmienia to dalej faktu iż jest to ciągle przestrzeń prywatna…drzewo także….

          • Anonim napisał(a):

            Chciałam wyjaśnić tym, którzy powątpiewają w prawdziwość deklaracji byłego. Tylko tyle. Warto przypomnieć o ciągłości władzy, w tym samorządowej również. A obecny co o tym sądzi? nie mój biznes. Jego pytaj! Wciąż pozostaje bez odpowiedzi pytanie, dlaczego były burmistrz tak łatwo odpuścił nabycie tej nieruchomości na cele publiczne, praktycznie ignorując decyzję rady…
            drugie – jeszcze ciekawsze pytanie, kto i dlaczego w tym samym czasie zmienił w projekcie planu przeznaczenie działki z niebudowlanej na budowlaną? w czyim interesie?

  27. nikt napisał(a):

    Jesion ogrodzony szczelnie, że nie widać kompletnie podstawy pnia. Zdrowe drzewo zapewne za niedługo zacznie chorować 🙁

  28. Anonim napisał(a):

    prace ruszyły, dzisiaj na działkę wjechała koparka

  29. Anonim napisał(a):

    Faktami dokonanymi pokazują gminie kto rządzi

  30. aaa napisał(a):

    Czytam i zastanawiam się droga redakcjo, jakim cudem dendrolog stwierdził uszkodzenie korzeni podczas rewitalizacji, skoro w tym miejscu (jak mi się wydaje, a jest to do sprawdzenia) nie były wykonywane żadne prace mogące korzenie naruszyć. Głębokie wykopy prowadzono wzdłuż Krakowskiej, wokół Rynku, ale nie tam. Tym bardziej, że działka jako prywatna nie byłą objęta projektem. Więc dokonuje się tu chyba pewnego nadużycia w celu… ? I jeszcze jedno – piszecie, że wjechała tam koparka. Którędy? Mają pozwolenie na jazdę ciężkim sprzętem po płycie Rynku? Może tym się redakcja zainteresuje?

    • Anonim napisał(a):

      a jednak koparka jakoś wjechała i koczuje za wysokim parawanem! ciekawe, czy ta działka ma w ogóle dostęp do drogi publicznej? w kwestii rzekomego uszkodzenia
      korzeni podczas rewitalizacji gmina jako inwestor powinna niezwłocznie zająć stanowisko i wyjaśnić, na jakiej podstawie tak twierdzi dendrolog, o ile właściciel posiada w ogóle taką ekspertyzę 😉

    • ciężki sprzęt ? napisał(a):

      moja teściowa na rowerze waży więcej niż ta koparka

  31. Anonim napisał(a):

    Swoją drogą po co nowy inwestor chce wejść na krzeszowicki rynek – to sie nie opłaca. Jak wykazuje w swoim zeznaniu majatkowym Pan Burmistrz Kulczycki:
    http://bip.malopolska.pl/umkrzeszowice/Article/get/id,1030847.html
    z wynajmu można tylko waciki kupić.
    No chyba, że ….. zeznanie mija się z prawdą.
    Burmistrz wynajmuje prawie za darmo?

    • Anonim napisał(a):

      być może mają rozdzielność majątkową? Wtedy wiceburmistrz wykazuje tylko swoje dochody

    • Felek napisał(a):

      widać woli wynajmować prawie za darmo szkole, niż nikomu…
      budynek w stanie średnim, sale w ambasadorze wymagają remontu…
      Swoją drogą to pytanie teraz jak będzie się pan wiceburmistrz rozliczał z wynajmu z nowym właścicielem ambasadora – plotka głosi, że teraz to już będzie biznes „rodzinny”

    • gerda napisał(a):

      Taa wynajmuje za darmo…gwarantuje Ci, że stawki najmu w Krzeszowicach są DUŻO wyższe niż to co wynika z tego zeznania – resztę dopowiedz sobie sam:)

      • Felek napisał(a):

        Gwarantuj. Stawkę jaką płaci szkoła językowa jest śmiesznie niska za tą ilość pomieszczeń które wynajmują.
        Teraz po zmianie właściciela szkoły na osobę z kręgu rodzinnego państwa K. może jeszcze się zmniejszyć.

        Stawki owszem, są wyższe.
        ALE:
        – Kto Ci wynajmie pomieszczenia na piętrze, z klatką schodową, której schody proszą się o remont. Do tego pomieszczenia na prawdę wymagają rzetelnego remontu.
        Chodzę do tej szkoły… chodziłem do tej szkoły kilka lat, niewiele tam się remontowało ostatnio.
        Teraz do tego jeszcze kilku dobrych lektorów odeszło ze szkoły… ciekawe co będzie dalej.

        – Pomieszczenia na parterach albo z wejściem od ulicy mają dobre stawki. Ale to jest co innego.

        – Ogrzewanie w zimie w tym budynku też pozostawia trochę do życzenia.

        Generalnie nie można wymagać za wiele w budynku o takim „standardzie”.

        • wapień napisał(a):

          Przyłącze się do rozmowy:
          Piętro piętrem, ale średnie stawki na piętrze w Krzeszo: 25-40zł/m2, więc chyba jednak coś tu jest nie tak. Nawet jeśli szkoła dostała „rabat” za wynajętą ilość metrów, to chyba nie aż taki?

          A tak z ciekawości parter nie należy do tego Pana?

          • dron napisał(a):

            Też jestem ciekaw czy parter należy do tego Pana, bo jeśli tak to z tym najmem na pewno coś jest nie tak

          • Felek napisał(a):

            Rodzina K. jest liczna. Może nie koniecznie wszystko jest Witolda 😉

  32. lola napisał(a):

    w zeznaniu wszędzie widnieje małżeńska wspólność majątkowa, ale rzeczywiście wynika z niego że lokal można wynająć za niespełna 10zł/m2

  33. lolek napisał(a):

    Nie ewidencjonuje najmu, żeby więcej w kieszeni zostało – ot cała historia

  34. Anonim napisał(a):

    Ot i przykład idzie z góry. Zobaczymy za rok ile Pan Burmistrz na nas zarobi:) Na nas podatnikach, bo przecież z wynajmu nie „wyżyje” a jak widać uczciwej pracy się nie imał …

  35. Anonim napisał(a):

    Suma sumarum cała afera z drzewem jest nakręcana przez Urząd, zwracanaszą uwagę na prywatną działkę, aby odwrócić zwrok od usychających drzew na Rynku… Wiecie, może czy kara za wyciecie drzew przed rewitalizacja została już zapłacona?
    Jeszcze chyba nie minęlo 5 lat od zakończenia inwestycji i pewnie urzędaski zastanawiają sie czy ktoś zoriętuje sie że lipy usychają czy nie… ale lipa z tymi lipami na Rynku, nie mówiąc o świerku. Ciekawe kiedy rano obudzimy się i znowu okarze się, że nam w nocy drzewa przesadzili…

    • yes napisał(a):

      Cztery lata szkoły galicyjskiej dla Ciebie Anonimie, abyś nauczył się pisać bez błędów.

    • pracuś napisał(a):

      masz na myśli to drzewo co rosło koło „Kółka”
      Jakoś w kwietniu chyba jeszcze, idę sobie do pracy piąta rano patrzę a tam goście z łopatami kopią pod drzewem pomyślałem skarbu szukają czy co? Ale ucieszyłem się że ktoś ma gorzej niż ja bo już chwile w robocie. W drodze powrotnej rzuciłem od niechcenia okiem co tak ich wcześnie do roboty zmusiło i patrze a tam wszystko posprzątane w miejsce drzewa tkwi sobie wsadzony badylek opalikowany i udaje że był tu zawsze. Czyżby ktoś nie wyciągnął wniosków z wiszącej nad urzędem kary i dalej kombinuje z drzewami na Rynku?

  36. Anonim napisał(a):

    He he ten jesion
    http://krzeszowiceone.pl/archive/2015/06/07/sa-pieniadze-na-ogrodowa-jest-nadzieja-dla-krakowskiej.html
    już też doczekał się swojego żywota.
    Najciemniej pod latarnią ..

  37. Rysiek napisał(a):

    He he
    http://krzeszowiceone.pl/archive/2015/06/07/sa-pieniadze-na-ogrodowa-jest-nadzieja-dla-krakowskiej.html
    ten jesion już chyba nie pociągnie długo…najciemniej pod latarnią

  38. CYPISEK napisał(a):

    NIE BĘDĘ POPULARNY W TYM,ALE WG MOJEGO GUSTU TEN JESION
    ANI ESTETYCZNY,ANI OZDOBA RYNKU,ANI ŻADEN POMNIK PRZYRODY!
    Lepsze wiatr powywracał w parku!Leżą do dziś!!
    Nikt nie biadoli na ich temat???SZKODA!!

    • bo Ty Cypisku napisał(a):

      nie lubisz drzew. Pewno dlatego uciekłeś z Żaholeckiego Lasu i zamieszkałeś w gościnnych Krzeszowicach. Tylko dlaczego nie chcesz, żeby były zielone? 😉

    • Anonim napisał(a):

      Ależ Cypisku! Co do tego nie ma żadnych wątpliwości! Tu chodzi tylko o zasady i poszanowanie prawa, a z tym – jak wiesz – w naszej mieścinie nie jest najlepiej, ujmując problem najdelikatniej.

  39. Anonim napisał(a):

    A dlaczego inwestor nie może porostu zachować istniejącego drzewa i wkomponować go w obiekt tak, jak w pierwotnej wersji, która została zaprezentowana radzie? Byłby i wilk syty i owca cała. Skoro wydział środowiska i konserwator nie dają zgody na wycinkę, do wycięcia przed pracami budowlanymi i tak nie dojdzie.

    • Anonim napisał(a):

      To nie jest tak do końca ! W pierwotnej wersji drzewo wprawdzie jest zachowane, ale tylko na obrazku. Inwestor chyba zbyt późno się połapał, że projektant go wpuścił w problemy, bo w realu takie drzewo wciśnięte w budynek – to rozwiązanie absurdalne. To nie jest kwestia wilka i owcy, gdyż taki kompromis z żywym drzewem na powierzchni i piwnicą pod nim jest może technicznie wykonalny, ale bez szans na uratowanie drzewa. W sumie kanał!

  40. CYPISEK napisał(a):

    A PO CO TE EXTREMALNE ROZWIĄZANIA???Wkomponować drzewo w budynek??? to jest fajny pomysł!! A co jak przy kolejnej burzy przewróci to drzewo razem z budynkiem???Ostatnio polożyło 12 drzew w gminie!!Leżą do dziś pod pałacem,na drodze i od str. wschodniej!!
    ROZWIĄZANIE JEST TYLKO JEDNO;;Miasto odkupuję tą działkę
    i robi tam skwerek z ławkami i małą fontanną dla dzieci,dosadzając kilka ładnych krzewów!!! ta-daaam!!

    • Jeden z dziesięciu napisał(a):

      Miasto mogło zakupić działkę, bo była na sprzedaż i miasto dostało ofertę zakupu. Skoro wtedy tego nie zrobiło, nie zrobi tego i teraz. Musimy się przyzwyczaić do myśli, że pojawi się budynek pasujący swoim wyglądem do przestrzeni rynku jak świni siodło. Rozmawiałem kiedyś z architektem – Polakiem, pracującym w Niemczech. Zapewnił mnie, że gdyby w jakimś bawarskim miasteczku z historyczną zabudową ktoś wydał pozwolenie na budowę „akwarium”, to bardzo przykro by się to skończyło dla wielu osób: od władz za wydanie pozwolenia na takie „cudo”, poprzez nadzór konserwatorki a skończywszy na napiętnowaniu autora projektu przez tamtejszą izbę architektoniczną. Tam po prostu są takie standardy. Dlatego rynki niemieckich miast i miasteczek ze starą zabudową tworzą niepowtarzalny klimat poprzez zachowanie ładu przestrzennego.

      • Anonim napisał(a):

        Nie tylko w Bawarii. W Austrii, Czechach i na Słowacji jest nie inaczej! Można jeszcze tak wymieniać – lista będzie długa. Ale wytłumacz to pani wuzetkowej, która ma ład przestrzenny w d…

        • :) napisał(a):

          pani wuzetkowa odeszła … w siną dal 😀

          • Anonim napisał(a):

            jak to, tak dobrowolnie? a wuzetki? no chyba, że pociągnie je „ktoś zaufany” 😉

          • Jaber napisał(a):

            Daj coś więcej na ten temat, bo brzmi interesująco, ale też niepokojąco 😉

          • jasiek napisał(a):

            jakby ją za kratki wsadzili to co innego. A tak to będą jeszcze długo spijać miód ze swojej rabatki

        • Anonim napisał(a):

          hehe.. żeście w Austrii, Czechach, Bawarii i na Słowacji chyba nigdy nie byli !!!! Abstrahując od bycia/ nie bycia zwolennikiem całej tej budowy, w Niemczech, Austrii i nie tylko przykładów takiej „nowej” kontrastującej zabudowy w opozycji do starej tkanki miejskiej od liku, a dysonans jeszcze większy i wszyscy miejscowi i nie tylko dziwnie go chwalą ale i podziwiają. Słowacja to akurat przykład jak kulą w płot. Tam faktycznie stawiają „klopsy” wszem i wobec bez uwzględniania jakiegokolwiek kontekstu, ale nie tylko w miasteczkach. Miasteczka takie jak u nas, niemal 1:1. Ci co byli „tu i tam”, wiedzą że na całym świecie nikt nie ma awersji do stawiania „szkła” w stare, nie ma też awersji do wycinki, jak trzeba. Jak ktoś przejechał trasę „na południe” wie o czym pisze. Amen.

        • Anonim napisał(a):

          hehe, ależ byli, byli!!! Trzeba się jednak nauczyć rozróżniać dobrą współczesną architekturę wpisaną w „stare” na zasadzie konsonansu, bo dysonans byłby tam z miejsca napiętnowany i wysadzony w kosmos! 😉
          Wszędzie tam decyduje kontekst, jednak mądrze rozumiany. Szkło w „starym” jednak nigdzie nie dominuje, a jeżeli już się pojawia, to na zasadzie przemyślanego wkomponowania. Zachęcam jednak nie tylko do przejeżdżania trasy „na południe”, ale dokładniejszej obserwacji. Ten, kto dostrzega różnice – wie o czym piszę 😉

        • Anonim napisał(a):

          „szkło w starym jednak nigdzie nie dominuje” – i tu należy zakończyć dyskusję, bo widać żeście jednak nie byli 😉

          • Anonim napisał(a):

            Aha! ciężko było o puentę, ale jakoś poszło 🙂 to się nazywa morowe zakończenie! 😉

        • Anonim napisał(a):

          ;D ;D

        • Anonim napisał(a):

          😀

  41. aaa napisał(a):

    myślę, że wizja posiadania nieruchomości w rynku przysłoniła zdrowy rozsądek kupującemu.

    • bbb napisał(a):

      A co widzisz złego w chęci posiadania nieruchomości w rynku? Pachnie zawiścią:)

      Jakby gmina kupiła tą działkę to zrobienie tam przejścia, ławeczek czy fontanny tak jak ktoś pisał byłoby dobrym pomysłem, ALE skoro działka trafiła w prywatne ręce to chyba nie można mieć pretensji do inwestora, że chce tam coś zbudować.
      Każdy będąc na jego miejscu wolałby mieć tam budynek przynoszący jakieś dochody niż pusty placyk od którego trzeba podatek jeszcze zapłacić.
      Nie żyjemy w Arabii Saudyjskiej, żeby nie płacić podatków i żyć na poziomie. Ja tam rozumiem inwestora, który chce sobie w jakiś sposób zabezpieczyć przyszłość.
      A drzewo? Hmm, wydaje mi się, że w rynku można znacznie lepiej wkomponować zieleń niż walczyć o jedno wielkie drzewo, które nie wygląda za specjalnie.

      • Anonim napisał(a):

        Cóż, inwestorom odwiedzającym krzeszowice i chcącym coś nowego wybudować, stworzyć, zainicjować, trzeba chyba z góry doradzać wcielanie swoich pomysłów w gminach sąsiednich,
        gdzie nastroje społeczne bardziej liberalne, urzędy bardziej przychylne, a i prawo własności lepiej rozumiane. Nieodległa gmina nie kupiła skweru, gmina nie pretensji sama wobec siebie bo inwestor prywatny zrobił z placyku użytek, zabudowując nowoczesną „szklaną” kamienicą w starej tkance, mieszkańcy cieszyli się, bo i nowe miejsca pracy, i ład estetyczny poprawiony i większy obrót miejscowych sklepikarzy w okolicy. Szkła w szkle w owej kamienicy jest procent 110% – 3 poziomy aż po dach. Analogicznych przykładów można mnożyć bez liku. Estetyka jest rzeczą względną, ale nie o nią tu głównie chodzi, bo zawsze znajdą się krytycy i poplecznicy takiego czy innego rozwiązania. Każdy ma inny gust. Warto pamiętać że każdy nowy obiekt komercyjny to zysk dla inwestora prywatnego ale i także dla gminy, pozostałych lokalnych przedsiębiorców, ale także fama wytworzona wobec kwestii inwestowania prywatnego w gminie, która tworzy się wraz z każdym nowym dokonanym przedsięwzięciem jak i z każdą przeszkodą, która takie działanie zastopowała.

        • jasiek napisał(a):

          a niech inwestują, ale zgodnie z prawem.
          – a oni kupili działkę, która była nie do zabudowy
          – kucharczykowa wydała im wuzetkę na działkę nie do zabudowy
          – kucharczyk zrobił projekt z wbudowanym drzewem, żeby to przeszło bezboleśnie przez konserwatora i radnych
          – po wydaniu pozwolenia na budowę, projekt został zmieniony na taki w którym drzewa już nie ma

          czyli przez cały czas mijanie się z prawem, omijanie przepisów, smarowanie, kłamstwo.

          • jan napisał(a):

            A powiedz mi co na tą chwilę jest nie zgodne z prawem?
            – dlaczego nie do zabudowy, gdzie tak jest napisane?
            – j.w.
            – zmiana projektu jest jak najbardziej dopuszczalna
            – przecież drzewa jeszcze nikt nie wyciął, jeśli SKO przychyli się do działań inwestora i wyda zgodę na wycinkę – to będzie to jak najbardziej legalne.

            Liczę na merytoryczną odpowiedź, pozdrawiam

        • Anonim napisał(a):

          I co komu przyjdzie z użalania się nad Krzeszowicami? Stawianie wyżej gmin sąsiednich na podstawie procentowej zawartości szkła w kamienicy jest tyle śmieszne, co niepoważne. Liczy się przede wszystkim kontekst i wyczucie estetyczne odnoszące się do każdego miejsca indywidualnie. To trochę inny temat. Ponadto, skoro ktoś twierdzi, że w gminach sąsiednich „urzędy są bardziej przychylne” (dla kogo?), to akurat ten ktoś trafia kulą w płot, gdyż w tym konkretnym przypadku inwestor chyba nie może narzekać na brak przychylności poprzedniej ekipy ;). Problem w tym, że po prostu nie zdążył z inwestycją przed wyborami, a teraz sprawy trochę się pokomplikowały. Tak już bywa, że jeżeli „sprawy” nie załatwi się „porządnie i do końca” w ciągu jednej kadencji, zazwyczaj w wyniku zmian uaktywniają się nastroje społeczne wyposażone w świeży dopływ energii, próbując dojść do sedna niektórych pokrętnych spraw. Nie ma wątpliwości, że w tym przypadku namnożyło się już zbyt dużo znaków zapytania i jakoś nikt nie próbuje na nie logicznie odpowiedzieć…

          • Anonim napisał(a):

            Użalanie się nad krzeszowicami „krąży” w rożnych, głównie gospodarczo-turystyczno-rozrywkowych kontekstach od dłuższego czasu, i pojawia się w forumowych dyskusjach, będąc dodatkowo uwypuklonym w czasie ubiegłorocznej kampanii wyborczej, w formule argumentów na temat braku tworzenia nowych miejsc pracy, braku nowych inicjatyw gospodarczych, braku pozyskiwania nowych inwestorów zewnętrznych – to w kontekście gospodarczym. Nie jest to też kwestia ilości szkła, czy też jego braku, nie jest to kwestia kontekstu, nie jest to kwestia subiektywnej oceny forumowych „znawców”, w których każdy wyraża swoją niepodważalną ocenę tego co ładne a co brzydkie, co pasuje a co nie. Ktoś, kto projektował bierze odpowiedzialność za to czym się zajmuje, ktoś kto zatwierdzał również taką odpowiedzialność ponosi. Pan „A” powie ładne, Pan „B” powie brzydkie. Patrząc na sąsiednie miasteczka otaczających gmin możemy łatwo wywnioskować kto rozwija się prężnie a kto poddaje się stagnacji. Kulą w płot trafia ten, kto wystawia komentarze pisząc, iż w innych gminach urzędy nie stwarzają sprzyjających warunków dla napływu zewnętrznej przedsiębiorczości (patrz choćby Niepołomice, Chrzanów, Olkusz, Alwernia, Zabierzów). Jeżeli faktycznie sprawa jest nieczysta, na pewno na określonym szczeblu administracyjnym dojdzie do takich działań, które w oparciu o istniejące prawo zweryfikują po czyjej stronie stoi faktyczna racja. Problemem jest stworzenie jasnej i transparentnej polityki, która stwarzałaby korzystny klimat do inwestowania w gminie. Na chwilę obecną inwestor, który zgodnie z prawem nabył działkę jest sprowadzany do pozycji intruza, który narusza nietykalny zakonserwowany ład przestrzeni miejskiej a argumenty oponentów opierają się na rzekomych zapewnieniach poprzedniego burmistrza o tym, że przestrzeń „miała być publiczna”, jakie to stwierdzenie miało rzekomo paść na jednej z ubiegłorocznych sesji . Jaka jest wartość prawna takiego stwierdzenia wobec oficjalnej decyzji gminy odstąpienia od zakupu i legalnej sprzedaży działki przez spółdzielnię, oraz jak w całym kontekście wygląda pozycja nabywcy, który postrzegany jest jako niemalże „najeźdźca”. Warto rozpatrywać twarde fakty – akty zakupu/sprzedaży,pozwolenia, zgody, opinie, jednym słowem wszystko co jest „lega artis”. Inaczej stworzymy piekiełko w którym każda inwestycja będzie poddawana subiektywnym domniemaniom i linczowi a to nie stwarza klimatu do inwestowania i rozwoju miasta , którego tak usilnie, od dużego czasu wszyscy chcemy.

          • Anonim napisał(a):

            Jeżeli znasz „oficjalną decyzję gminy o odstąpieniu od zakupu” (działki) – może ją zacytuj, podaj datę i kto ją podpisał itd…A czy przypadkiem nie było tak, że pan burmistrz nie podjął żadnej oficjalnej decyzji o odstąpieniu od zakupu, a raczej dopuścił się aktu zaniechania zakupu bez konsultowania z kimkolwiek, zwłaszcza z Radą?
            Jeżeli nie ma dla Ciebie żadnej wartości prawnej jednoznaczna (nie rzekoma!) deklaracja burmistrza jako organu władzy samorządowej o przeznaczeniu publicznym tego terenu, zaprezentowana na sesji, jeżeli nie ma znaczenia (kierując się zasadą dedukcji) inna deklaracja burmistrza skierowana publicznie do przedstawiciela inwestora o wypłaceniu odszkodowania w zamian za odstąpienie od inwestycji, to w takim razie co miały na celu te dwa wystąpienia? Wprowadzenie w błąd radnych? A może inwestora?
            A może pan burmistrz był tam tylko prywatnie i nie brał żadnej odpowiedzialności za to, co mówi? Jedynie taka wersja mogłaby go usprawiedliwiać 😉
            Na obecną chwilę nie ma chyba powodu wątpić w legalność nabycia działki przez inwestora. Nie ma także powodu uważać go za intruza tylko dlatego, że postanowił zainwestować swoje pieniądze w nieruchomość w centrum miasta. To jest tylko argument na plus. Głównym żródłem całego zamieszania wokół tej niewielkiej działki wydaje się być urząd miejski, a raczej pewna urzędniczka, której sprzeczne i kontrowersyjne działania w obrębie Rynku doprowadziły w końcu do sytuacji patowej. Może nie byłoby dzisiaj tylu niedomówień i wątpliwości „w sprawie”, gdyby wszystko było prowadzone w sposób jasny i przejrzysty.
            Nie zgadzam się także ze stwierdzeniem, że „problemem jest stworzenie jasnej i transparentnej polityki, która stwarzałaby korzystny klimat do inwestowania w gminie”.
            Dla ludzi kompetentnych to naprawdę nie jest problem! 😀

          • Anonim napisał(a):

            Nie jest mi znana żadna „oficjalna decyzja gminy o odstąpieniu od zakupu” w sensie dokumentu czy też stanowiska. Czy coś takiego istniało – tego nie wiem.
            Źle zinterpretowałeś użyte przeze mnie określenie. Precyzując swoje stwierdzenie – pisząc „decyzją” miałem na myśli kroki poczynione przez gminę w tej materii w sensie czynu-aktu, a w zasadzie ich brak, co można nazwać umownie decyzją o braku zakupu. Trudno ustosunkować się do Twoich wątpliwości o zaniechaniu, bo o takowym, mogłaby być mowa tylko wówczas, jeżeli gmina byłaby zobligowana (jakimś przepisem, aktem) do zakupu działki.
            To nie jest kwestia mojego uznania wartości prawnej deklaracji słownej z ust burmistrza,lecz kwestia wiedzy na ile wiążąca prawnie jest w istocie taka deklaracja w formie ustnej i w oparciu o jakie akty prawa (nazwana przeze mnie rzekomą, ponieważ została zacytowana z wiedzy dostępnej we wpisach forumowych a nie odnotowana osobiście). Nie wiem na ile te sformułowania ustne miały moc prawną na ile można je zakwalifikować np. do otwartych, publicznych negocjacji z inwestorem (potencjalne odszkodowanie). Zgadzamy się zatem co do faktu dobrych intencji inwestora i chęci wzbogacenia miasta o nowy obiekt. I jeszcze jedno: w ostatnich trzech zdaniach zaprzeczasz sam postawionej przez siebie tezie, pisząc „nie byłoby dzisiaj tylu niedomówień i wątpliwości w sprawie, gdyby wszystko było prowadzone w sposób jasny i przejrzysty.” zaprzeczając jednocześnie swoje negacji wobec mojej tezy,iż” problemem jest stworzenie jasnej i transparentnej polityki, która stwarzałaby korzystny klimat do inwestowania w gminie”. Nie zrozumiałeś mnie bo myślimy tak samo – „jasność i przejrzystość”,nad której brakiem ubolewasz to przecież nic innego jak „jasność i transparentność”, o która postuluję. 😉

          • Anonim napisał(a):

            Mam nadzieję, że fakty przytoczone poniżej przez Jabera powinny Ci przejaśnić wątpliwości, kto, co i kiedy ? 😉

  42. MARTA napisał(a):

    Popieram to co napisał CYPISEK W 100%!!To miejsce na ławki, zielen i może jakąś małą fontanne dla ochłody!!
    Ale co za MARRIX w tych Krzeszowicach???Dopiero czytalismy,że burmistrz pałace sprzedaje!Gdzie indziej czytam,że sprzedali plac pod hipermarket za 2mln 800 tys.!!
    A z trzeciej strony,że zabrakło im 20 tys.zł na tą dział
    kę!Kto mi to wyjaśni,bo się pogubiłam!!!

    • Jeden z dziesięciu napisał(a):

      Tego się nie da wytłumaczyć ludziom normalnie myślącym. Bo to nie miejsce na logikę czy ekonomię. A da się uzasadnić wszystko, ważne tylko żeby mieć specjalist(k)ę od bełkotu i bełkotu tego nigdzie i nikomu potem nie udostępniać: ani w postaci nagrań, ani nie wpisywać do protokołów. Za tydzień, dwa już i tak nikt nie będzie pamiętał kto i co mówił.

  43. Jaber napisał(a):

    Etyka wspierania prywatnego inwestora po krzeszowicku, cz. I

    Moje motto: Uczciwy inwestor jest Aniołem Zbawienia każdej społeczności lokalnej

    Dla mnie sprawa z „działką 1320/2 przy ul. Rynek” zaczyna się symbolicznie – od pisma Pana Burmistrza Bartla skierowanego do radnych, a ujawnionego podczas sesji Rady 28 czerwca 2012 r. Pan Burmistrz, wstawiając się za ciemiężonymi przez radnych urzędnikami postuluje:

    Mając na uwadze wspólny cel organów uchwałodawczego i wykonawczego samorządu Gminy Krzeszowice, jakim jest wspólna praca dla dobra Mieszkańców naszej Gminy, uprzejmie proszę o rozważenie przez Radnych Rady Miejskiej w Krzeszowicach propozycji powołania komisji Rady Miejskiej, której zakresem działania byłoby czuwanie nad etycznymi aspektami realizacji zadań samorządu i prac jego organu uchwałodawczego. Wniosek swój motywuję m.in. doświadczeniami i sytuacjami, z jakimi spotykają się moi pracownicy Urzędu Miejskiego oraz jednostek organizacyjnych Gminy Krzeszowice. Z przykrością muszę stwierdzić[…]

    Tutaj następuje wyliczanka grzechów radnych popełnionych wobec Bogu ducha winnych urzędników wraz z moralitetem o etyce współpracy, wzajemnym zaufaniu, życzliwości…

    Zaczyna się tak dlatego, gdyż sedno tej krzeszowickiej aferki poddywanowej o numerze 1320/2 właśnie na etyce urzędników samorządu polega.

    Albowiem, na następnej sesji Rady, 26 lipca 2012r, przegłosowuje ona Uchwałę XXII/201/2012, w której wyraża się zgodę na nabycie nieruchomości gruntowej – działki ewidencyjnej nr 1320/2 za kwotę 100 tys. złotych. Wykonanie uchwały powierza się Burmistrzowi gminy Krzeszowice.
    Wtedy też urzędnicy przekonywali Radę, iż działka, choć nominalnie warta ok. 37 tys. złotych, powinna jednak zostać nabyta przez Miasto Krzeszowice ze względów strategicznych, zagospodarowania przestrzeni, dla pełnej rewitalizacji centrum, dla oddania w ręce gminy decyzji o kształcie i wyglądzie Rynku. Pani Zastępca Burmistrza wodziła rej.

    Wprawdzie Komisji Etyki ani widu, niemniej od tej chwili wchodzi w życie kodeks etyczny wyznawany przez urzędników („moi pracownicy Urzędu Miejskiego”), pomawianych jakże niesłusznie o manipulacje i nieuczciwość przez niektórych radnych. Od 26 lipca opiekę nad realizacją rzeczonej uchwały przejęła na dłuższy czas Bogini Ciszy. Dla radnych cisza nie była zapewne wiele znacząca, dla urzędników zaś – zbawienna. Tak sobie trwała i trwała, a nieruchomość gruntowa się kupowała i sprzedawała… w zasadzie aż do sesji Rady Miasta w dniu 31 października 2013r. Łoł!
    Wtedy to radny Ślusarczyk zaczepił urzędników o brak zakupu działki 1320/2 z pytaniem towarzyszącym:

    czy jest prowadzone postępowanie w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy działki

    Od Naczelnika Zielińskiego dowiedział się, iż znalazł się lepszy kontrahent zaś

    wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu może być prowadzone niezależnie od planu zagospodarowania przestrzennego

    No oczywiście, że może, a czemu by nie, jak najbardziej Panie Naczelniku, ale… czy jest prowadzone? (Warto zapamiętać powyższą odpowiedź Naczelnika Zielińskiego a propos ewentualnie toczącego się postępowania wuzetkowego, czyli brak odpowiedzi. Za moment okaże się to znamienne dla działań urzędników w tej sprawie).

    A Burmistrz dołożył

    jeżeli nie możemy zrealizować własnych planów, to możemy umożliwić to innemu podmiotowi

    Jakaż wielkoduszność, jakie wdepnięcie filcowym pantofelkiem na rękę potencjalnemu inwestorowi?
    Niemniej radny Jagiełło poprosił Burmistrza o wyjaśnienie tej sprawy na piśmie!

    KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ (żeby było mniej w jednej kolumnie)

    tags:
    #współodczuwanie_urzędnika_z_inwestorem #legalizm #kodeks_etyczny_urzędnika_samorządowego #Sige_Bogini_Ciszy

    • Muminek napisał(a):

      Jaber, dobrze, że wróciłeś 🙂

    • Jaber napisał(a):

      Etyka inwestowania po krzeszowicku, cz. II

      Miesiąc później, na sesji 28 listopada 2013r, przedstawione przez Burmistrza wyjaśnienie sprawy na piśmie najwyraźniej nie przekonało niektórych radnych. Na kolejne ich pytania, Pan Andrzej Żbik odpowiada

      w lipcu wpłynął wniosek o ustalenie warunków zabudowy na budynek usługowy – uznano, że jest to korzystne dla funkcjonowania Rynku i wszczęto postępowanie administracyjne zakończone wydaniem decyzji w październiku.

      a dalej przyznaje, iż

      można było poinformować o powyższym Radę Miasta wcześniej, ale akurat trwały wakacje[…]

      What? Was? Jakie wakacje? Acha, #troska_o_spokojny_wypoczynek_radnych

      To były baaardzo długie wakacje, jako że umowa sprzedaży 3048/2012 datowana jest na 2012-12-27, zaś do ksiąg wieczystych zapis został dokonany 2012-12-28!!! Październikowy brak odpowiedzi Naczelnika Zielińskiego na pytanie o wuzetkę na zabudowę tej działki nabiera rumieńców – czyżby Naczelnik nie wiedział, iż jego pracownica właśnie zakończyła procedurę wydawania ciasteczka, zaś teraz musi ono stężeć (uprawomocnić się!), by nadawało się do spożycia? No jakże, jednak tego już Radzie nie powiedział – nie wpuszczamy ciepłego powietrza, bo to może zaszkodzić ciasteczku!
      Ale od Pana Andrzeja Żbika dowiadujemy się w tenże dzień listopadowy, iż to, co inwestor na swojej już działce zbuduje, będzie korzystne dla miasta z każdego punktu widzenia – funkcjonalnego, estetycznego i finansowego. Miały być ozdobne kraty i ogródek dla mieszkańców, ale będzie co innego – nowy, estetyczny budynek przeznaczony na usługi gastronomii! No proszę – w październiku Naczelnik ani mru mru, a w listopadzie pełna odsłona hojności przypadkowego dobrodzieja, który działkę łaskawie nabył, gdyż Burmistrzowi zabrakło na VAT [a w tym czasie, radna Latawiec nadal się dziwi postępowaniu Burmistrza].

      I w tej sprawie, drobiazg związany z być albo nie być jednego drzewa, to już tylko walka w kisielu – krzywdy już nikt nikomu nie zrobi. A i o tępienie prywatnego biznesu tutaj nie chodzi, jak by to bardzo chcieli uwiecznić apologeci działań zaczepnych spod dywanu. Choć rdzeń słowotwórczy pozostaje ten sam dla ‚prywatny’ i ‚prywata’

      tags
      #urzędniczka #kuzyn_urzędniczki #mąż_urzędniczki #urzędnik_sprzyjający_kuzynowi_urzędniczki #inwestor_dobrodziej_krewny_urzędniczki #bezradni_radni

      • jasiek napisał(a):

        Jaber a kto rozp…li to towarzystwo wzajemnej adoracji?

        • Jaber napisał(a):

          Wzmagają się ruchy przeciwko działaniom lokalnych klik w Polsce, przeciwko ludziom zdeprawowanym, szkodnikom wykorzystującym swoistą dyfuzję odpowiedzialności, obecną, niestety, w społecznościach lokalnych. Przykładem takich działań może być siecobywatelska.pl
          Samorządy (urzędy, rady) będą coraz dokładniej obserwowane, a ich wyczyny ujawniane. Poza tym, podstawą jest aktywność mieszkańców. Trzeba poinformować nieuczciwych, mataczących urzędników oraz ich powinowatych, kumpli, towarzyszy, iż ich działania są aż nadto czytelne.

        • Jeden z dziesięciu napisał(a):

          Jaber, zwróć uwagę, że rada zezwoliła burmistrzowi na zakup działki, ale nie zobowiązała go do zakupu działki. Czytaj: burmistrzu, możesz kupić tą działkę, ale jak jej nie kupisz, nic się nie stanie.

          Na usta ciśnie się pytanie: kto kupuje za około pięciokrotność wartości rynkowej działkę mając świadomość, że działka będzie przestrzenią publiczną?
          Odpowiedzi według mnie mogą być dwie. Albo nabywca nie bardzo zdawał sobie sprawę z tego co robi, albo doskonale wiedział, że na działkę planowaną jako przestrzeń publiczną dostanie wuzetkę. Innej możliwości nie jestem w stanie wymyślić.

          • Jaber napisał(a):

            Zwróciłem na to uwagę powołując się na tą uchwałę.
            Powierzenie zaś jej wykonania burmistrzowi jest oczywistym zobowiązaniem go do skutecznego działania na korzyść gminy i sumiennego wywiązania się z tego zadania (do czego zobowiązuje pracowników samorządowych ustawa – m.in. do wykonywania zadań sumiennie, sprawnie i bezstronnie). Nie jest tak, iż mógł kupić, lecz nie musiał. To nie rodzinny folwark, a uchwała, to nie pobożne życzenie babci.
            Pani Tryczyńska informowała Radę jeszcze przed podjęciem uchwały, iż wuzetką można na tej działce wszystko (wbrew mniemaniu niektórych radnych) – no i okazało się, że rzeczywiście można! Tylko interes gminy, który wcześniej zapełniał otwory gębowe urzędników, okazał się stać na dalekim planie. Całość wygląda zaś na manipulowanie informacjami Radzie przekazywanymi. Ta zaś ręki na pulsie nie trzymała.

          • jasiek napisał(a):

            Lojańcia? Ta to gdzie indziej rękę trzyma…

          • abc napisał(a):

            Warto obiektywnie i bardzo precyzyjnie rozpatrzyć sformułowanie, którego używa Jaber, bowiem to ono wydaje się być kluczowe w całej sprawie. Pytanie, czy treść sformułowania przytoczona przez Jabera (cyt.>) „wyraża się zgodę na nabycie nieruchomości gruntowej – działki ewidencyjnej nr 1320/2 za kwotę 100 tys. złotych.” jest wiernym przytoczeniem treści uchwały 1:1? Jeżeli taka treść znajduje się w uchwale jeden z dziesięciu wydaje się mieć rację. Sformułowanie to oznacza tyle, iż burmistrz ma prawo/zgodę (dostaje „zielone światło”) rady na zakup przedmiotowej nieruchomości oraz to, iż rada wyraża aprobatę co do wysokości kwoty zakupu, innymi słowy za 100 tyś – tak. Nie oznacza jednak obligatoryjnego przymusu zakupu, a więc w wypadku braku zakupu przez gminę nie może być zatem mowy o zaniechaniu, co było zawierane w niektórych wpisach na tym forum. Stwierdzenie „Wykonanie uchwały powierza się Burmistrzowi gminy Krzeszowice” oznacza tyle, iż burmistrz jest zobligowany do realizacji treści uchwały. Ta jednak (treść) , co wcześniej zostało analizowane, nie nakłada na burmistrza obligatoryjnego obowiązku zakupu, a jedynie aprobatę rady w przypadku decyzji o zakupie. Całe sformułowanie wydaje się zatem niefortunne, bowiem trudno nakładać „obowiązek wykonania” na „aprobatę zakupu”. Na zakup, czy też przymus zakupu – tak, ale taka treść zapisu , z przytoczonych przez Jabera informacji, nigdzie nie wynika. Wniosek – niedoprecyzowana lub też niefortunna treść uchwały rady. Mało tego, z treści uchwały przytoczonej przez Jabera wynika jedna, korzystna w całej sprawie dla Gminy kwestia. „Wyraża się zgodę na nabycie nieruchomości gruntowej – działki ewidencyjnej nr 1320/2 za kwotę 100 tys. złotych.” Wynika z tego również to, iż Gmina nie miała prawa dokonać zakupu za kwotę inną niż 100 tyś zł, i w przypadku zakupu za kwotę powiększoną o VAT, doszłoby do złamania uchwały i postępowania wbrew decyzji rady, bo ta wyraziła aprobatę na konkretną kwotę. Poprawcie mnie, jeżeli mylę się w swojej interpretacji.

          • jasiek napisał(a):

            abc, komu chcesz chronić dupę? Bartlowi, Celarkowej czy Kucharczykowej? A może sobie samemu?
            Nie mógł kupić drożej o vat? a poprosił radnych o ta kwotę? pieprzenie kotka za pomocą młotka

          • abc napisał(a):

            Jasiek – nie zawieram tutaj swojego zdania po to, żeby uciekać się do emocjonalnych uniesień, co czynisz. Staram się analizować chłodno zaistniałe fakty. Zważ, że jeden z dziesięciu jako pierwszy zauważył to samo co ja. Jeżeli odbierasz to jako chronienie komuś „d*upy” oznacza tylko tyle, że uznajesz to forum za miejsce służące tylko do rozpatrywania „jedynej słusznej interpretacji”,a nie na tym rzecz polega. Zgadzam się z meritum tego o czym pisze Jaber, jeżeli jednak wchodzimy w głębie, warto przeanalizować pewne fakty dosadnie.

          • jasiek napisał(a):

            weź abc i nie zamydlaj sprawy. Czyli Radni winni bo zostawili furtkę burmistrzowi? Mógł kupić ale nie musiał. Mógł zgłosić do rady kwestie dopłaty vatu, ale nie musiał…
            Mógł zawiadomić radnych, że nie kupuje, ale nie musiał tego zrobić przez 10 miesięcy, bo spokojnie czekał na wydanie wuzetki?

          • Anonim napisał(a):

            A czy to nie było tak, że w tym samym czasie, kiedy burmistrz się wykręcił z zakupu działki w Rynku, prywatny nabywca już był w trakcie zawierania umowy kupna tej samej działki, a może nawet już po kontrakcie? Mogę się mylić, ale kojarzę właśnie taki splot faktów na podstawie jakiejś informacji publicznej. Może ktoś ma wiedzę na ten temat i potrafi te daty jakoś dopasować do siebie? Bo jeżeli by tak faktycznie było, to nabywca prywatny przecież nie jest idiotą i musiał mieć wcześniej zapewnienie zaufanego urzędnika „z samej góry”, że dostanie tam wuzetkę, która później stała się tylko formalnością 😉 Oczywiście to tylko dedukcja, ale oparta na kilku datach, które nie są już chyba tajemnicą.

          • Jaber napisał(a):

            W tym wszystkim nurtowało mnie jedno – po co urzędnikom było nadawanie sprawy na Radę i ustalanie kwoty, która gmina może wyłożyć na zakup 1320/2!? I jak czytam wywód abc z literalną wykładnią „mamy 100 tys. – możemy wydać tylko 100 tys.”, to mnie olśniło. No przecież to jasne 🙂

          • Jeden z dziesięciu napisał(a):

            Dwa przypadki. Pierwszy z 2012 roku. Gmina chce kupić działkę. Na sesji rada wyraża zgodę na zakup działki. Drugi z roku 2015. Gmina chce sprzedać nieruchomości. Rada nie zajmuje się już wyrażeniem zgody na sprzedaż, tylko od razu podejmuje uchwałę w sprawie umowy przedwstępnej. Coś tutaj jest nie tak. To tak jakby w pierwszym przypadku ktoś jedynie pro forma rzucił ten temat na radę, aby ta dała burmistrzowi tylko niemożliwe do wyegzekwowania pozwolenie. W przypadku drugim widać olbrzymią determinację burmistrza w celu dopięcia kontraktu.
            Może prawdą jest, to co zasugerował Anonim pisząc 18 sierpnia o 14:44? Może rzeczywiście w czerwcu 2012 roku wszystko było już >>pozamiatane<<, a burmistrz szukał tylko sposobu i pretekstu na wycofanie się z pomysłu zakupu działki?

          • jasiek napisał(a):

            to chyba przekraczało możliwości IQ poprzedniego burmistrza, chyba że plan tego interesu był prowadzony przez trójcę: sierściuch, lojańcia i ciasteczkowa

          • Anonim napisał(a):

            Coś mi mówi, że ta niewinna zabawa z działką w Rynku skończy się dla kogoś płaczem! 😉

          • Jeden z dziesięciu napisał(a):

            Szczerze wątpię, by sprawa z działką w rynku skończyła się dla kogoś płaczem. Burmistrz pewnie rozłoży ręce, że nic w tej sprawie nie może zrobić, rada wyrazi swoje oburzenie zaistniałą sytuacją, inwestor wybuduje obiekt, drzewo samo uschnie na skutek prowadzonych prac albo >>nie wiadomo dlaczego<>perełką architektoniczną<<, innym pewnie będzie ona obojętna, a u jeszcze innych spowoduje odruch wymiotny.

          • Anonim napisał(a):

            Powiedzmy, że to jeden z możliwych scenariuszy … 😉

          • Jaber napisał(a):

            – Tak, słucham.
            – Czołem Jacenty, tu Boguś. Mam dil dla miasta. Sprzedajemy działeczkę w samym środku kisidoła.
            Urząd zainteresowany?
            – Sprzedajecie te dwa metry wkoło jesiona?
            – A, jako żywo, pozbywamy się ugoru. Nie będziemy tam budować i konkurencji robić Kwadracikowi. Markietów ci u nas dostatek.
            – A kiela chceta za ten psi obszczydół?
            – Jak dla dobrodziejów, to jeden kapelusz i cześć pracy.
            – Kapelusz..?
            – Aj, nieładnie. Klasyki młodzieżowej z czasów młodości się nie zna? To ty Bahdaja nie czytałeś?
            – Dawaj po prostej, a nie z jakimś krewnym mi tu zasuwaj. Jaki kapelusz?
            – No… „Kapelusz za sto tysięcy”, chytasz?
            – Ło, to drogi był ten kapelusz. I ty też chcesz setkę za ten wychodek?
            – Brawo!
            – Chybaś dzisiaj jeża po plecach całował od poranka!?
            – Jeża to nie, ale gadałem z rzeczoznawcą i on obrachował, że patrząc dochodowo, to działka setkę jest warta.
            – Hmm, tyż prowda. Na środku, jak Sukiennice w Krakowie. Trudno, żeby miasto to, ot tak, odpuściło. Będzie czepianka. Hmm… Dobra, zażyj Stoperan i wytrzymaj jeszcze momencik. Pogadam z drużyną i się u ciebie objawię w
            kanciapie.
            – Oki doki, czekam z niecierpiętliwością :), buźka.

            * * *

            – Dzień, no jestem w sprawie wiadomej. Kalafiory uchwaliły na zakup równiutkie sto tysięcy… równiusieńkie 🙂
            – No, to dobrze! A coś taki aptekarz, że cię tak to „równiutkie” cieszy?
            – Bo wszystko, co równiutkie, to mnie szczerze cieszy – takie mam już zawodowe zboczonko. Jak jest w kielonku równiutko po brzegi, to mnie cieszy, asfalcik dla mojej bryki, poszerzony po działkach tutejszych kmiotów, a przy okazji równiutki – także.
            – Czyli kalafiory chyciły ten niby „obszczydół” trzy razy drożej. To gra klawesyn.
            – Może i chyciły, ale za mocno, za sztywno trzymają. A przecież trza mieć giętkie dłonie i tutaj móc popuścić, a tam podebrać… jak sprawny wędkarz.
            – Czyli w co gramy, bo nie kleję!?
            – W nic, absolutnie. Doszły mnie tylko słuchy, że masz lepszego kupca, co Ci zapłaci niezbyt równo, bo jeszcze z górką na podatek od seteczki. A miasteczko na podatek już nie dało. A kto nie daje, ten przegraje 🙂
            – chyba ‚przegrywa”!?
            – Psia… znowu mi się źle rymło… nieważne. Wracając do fabuły, to tak nam się widzi, że miastu ta patelnia potrzebna jak świni siodło. Zrobią tam dziurę do chodzenia i żadnego z tego zarobku. Tymczasem, jest ktoś bardziej potrzebowski, a i z dużym interesem.
            – Masz ci! A nie boi się, że na postawienie interesu w tym miejscu, to papiórków może nie dostać?
            – Wysil wyobraźnię! Jakby papiórków nie mógł dostać, to by się za interes nie łapał. A że papiórki, to się prawie u niego w domu wydaje, to…
            – Dobra, dobra, o nic więcej nie pytam.
            – I Twój fart :), to dil mamy i się cieszamy.
            – Chyba „cieszy…”

            Wszelkie podobieństwo do osób, zdarzeń, przebiegu rozmów czy gatunków drzew jest najzupełniej przypadkowe.

          • jasiek napisał(a):

            Jaber, dobrej jakości to nagranie masz 🙂

          • Jeden z dziesięciu napisał(a):

            Po tym, jak towarzystwo zafundowało kisidołowi wakacje z duchami wydawało się, że jak się wyśle Telemacha w dżinsach w podróż za jeden uśmiech i postawi na Tolka Banana, to wszystko wróci do normy. Niestety okazało się, że Tolek Banan jest fałszywy. Na razie do przerwy jest 0:1, ale na horyzoncie jawi się już trzecia granica – granica ludzkiej wytrzymałości.

            Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe

          • Jaber napisał(a):

            Kelnerzy się spisali, nagranie już na chińskich serwerach jest dostępne 😎

    • Gie napisał(a):

      Tak sobie to czytam i mam takie pytanie. Skoro „iż działka, choć nominalnie warta ok. 37 tys. złotych” to dlaczego Burmistrz miał ją kupić aż za 100 tys.?

      • Jaber napisał(a):

        Odpowiedź na to pytanie (różnic w wycenie) znajdziesz w protokole z sesji Rady z 26 lipca 2012 r.

        • Gie napisał(a):

          Aż tak mnie to nie interesuje by szukać po protokołach 🙂 Zobaczyłem różnicę to liczyłem na jakieś proste wyjaśnienie tutaj.

          • Anonim napisał(a):

            37 tys. to była wycena od jakiegoś rzeczoznawcy zrobiona na zlecenie gminy.

  44. yes napisał(a):

    Jak działka nie ma dostępu do drogi publicznej, nie można wydać WZ-ki ani pozwolenia na budowę. Coś mi się zdaje,że działka chyba nie ma?

  45. Kilbil napisał(a):

    Wiem, że totalnie nie na temat, ale co tam:

    500 największych polskich firm zapłaciło 22,4 mld zł podatków
    500 największych zagr firm działających w Polsce zapłaciło 7,5 mld zł podatków

    Kupujcie dalej w biedronkach i innych badziewiach:/

  46. jasiek napisał(a):

    no i jak się ma sprawa „naszego” jesiona? Wywalczyli coś w SKO?

    • Anonim napisał(a):

      „Nasz” jesion? w SKO? Śmieszne, jak niektórzy jeszcze wierzą, że to coś zmieni. Sprawa jesiona to tylko „wypadek przy pracy”  Prawdziwy spektakl rozgrywa się na innej scenie. Aż dziwne, że radni nagle się obudzili z letargu aby w środku wakacji bronić samotnego drzewa, na które już zapadł wyrok śmierci, a gdy pod ich nosem dwa lata temu „kręcono” pospolity interes z udziałem aktorów ze znajomego podwórka, udawali, że to nie ich sprawa. Tylko nieliczni przeczuwali, że coś tu śmierdzi. Ciekawe, jak zachowa się Rada, gdy SKO uchyli decyzję burmistrza? Zobaczymy, co zrobi burmistrz?

      • aaa napisał(a):

        Wszystko zależy od tego, co wymyśli SKO. Natomiast dla mnie kluczowa jest postawa inwestora, który jak się okazuje, zrobił wszystkich w … 😉 Opowiadał o projekcie w którym jest miejsce dla drzewa, potem drzewo „pielęgnacyjnie” opitolił, a teraz chce wyciąć. 🙁 Burmistrz ? A co będzie mógł zrobić burmistrz? Macie jakiś pomysł? Ja nie.

        • Anonim napisał(a):

          Jak to co? Jeżeli poważnie traktuje swoje decyzje, przynajmniej powinien zaskarżyć werdykt SKO do sądu administracyjnego, jeżeli ten okaże się negatywny dla urzędu. Tak powinien się zachować dobry gospodarz gminy. Najwyższy czas pokazać inwestorowi, gdzie jest jego miejsce. Inaczej gmina się tylko ośmieszy i znów wystawi swój autorytet na nieprzyjemne komentarze 😉

          • Anonim napisał(a):

            Ehkm… a dlaczego zakładacie że decyzja SKO ma być negatywna dla urzędu, tzn. jak dobrze rozumiem ma uchylać decyzję o zakazie wycięcia? Przecież skoro WŚ podjął dobrą decyzję, SKO powinno ją podtrzymać. To że właściciel się odwołał jest jego świętym prawem, ale rozstrzygniecie na opak dla urzędu to już decyzja merytorycznie sugerująca jakoby
            właściciel faktycznie miał w całej sprawie rację i mógł drzewo wycinać. Może warto poczekać do wyroku? I dlaczego Burmistrz ma się odwoływać
            od decyzji niezależnego organu rozstrzygającego spór i jakie ma szanse powodzenia takiego boju?

          • Anonim napisał(a):

            Zakładam hipotetycznie, że może się tak zdarzyć, że werdykt będzie negatywny dla burmistrza. Ważne, żeby być przygotowanym również na taką ewentualność. Warto pamiętać, że SKO czasem bywa nieprzewidywalne 😉

        • Anonim napisał(a):

          POWINIEN ODKUPIC TEN SKWER!!

        • SALAMANDRA napisał(a):

          ZROBIC TAM KÓŁKO ZIELENI Z POMNIKIEM
          POWSTAŃCA BUZDYGANA!!

  47. CYPISEK napisał(a):

    DRZEWO — PRZEPIĘKNA OZDOBA RYNKU!!!WSPÓŁCZUJĘ GUSTU MIŁOŚNIKOM!!Ale budynek nowy nie upiększy na pewno!!
    Jedyne wyjscie=skwer z ławkami i fontanną oraz pomnik ŻABY!!
    A w Czatkowicach zamiast ŻABY -GALERIA HANDLOWA!!!NOWE MIEJSCA PRACY!!

Pozostaw komentarz