Gospodarka

Gmina tnie koszty. Połączą trzy szkoły?

Na razie nie mamy planu likwidacji małych szkół, ale przymierzamy się do pewnej reorganizacji, która obniżyłaby koszty – komentuje cięcia w gminnej oświacie burmistrz Krzeszowic. Do końca maja dyrektorzy szkół mają złożyć projekty organizacyjne na przyszły rok, w których zaproponują oszczędności dostosowane do wielkości zatrudnienia, liczby uczniów i posiadanych finansów.

Likwidacja szkolnej księgowości i stworzenie centralnej jednostki zajmującej się finansami podstawówek i gimnazjów, przejęcie stołówek przez prywatne firmy, czy częściowa redukcja zajęć w szkolnych świetlicach – to tylko niektóre pomysły władz na oszczędności w oświacie.

18 milionowa subwencja oświatowa, którą gmina otrzymała z ministerstwa na roku szkolny 2010/2011, nie pokryje wszystkich kosztów generowanych przez szkoły. Do edukacyjnego worka gmina musi dopłacić jeszcze 14 milionów z własnych pieniędzy. – Fakt, że z budżetu gminy dodajemy w każdym roku kilkanaście milionów złotych oznacza, że czegoś innego nie robimy – dróg, chodników czy innych inwestycji – komentuje w Głosie Krzeszowickim burmistrz Czesław Bartl.

Jakie koszty generuje gminna oświata? Pensje dla nauczycieli, pracowników administracji i obsługi to 85% wydatków na oświatę, pozostałe 15% generują media. Najtańsze w utrzymaniu są zespoły szkół. Do jednego ucznia w ZS w Woli Filipowskiej gmina dopłaca 137 zł, najdroższe – małe szkoły w Miękini, Paczółtowicach i Czernej, gdzie do jednego ucznia trzeba dopłacić od 5 do 7 tys. złotych.

– Możliwe są dwa rozwiązania, znane z wielu miejsc w kraju. Jedno z nich polega na tym, że szkoły z małą liczbą uczniów przejmują stowarzyszenia lub osoby fizyczne, jak szkołę w Rudnie w naszej gminie. Drugie polega na tym, że dwie małe szkoły łączymy w placówki pod jedną administracją –  typu zespół szkół – co w sposób zdecydowany zmniejszy koszty ich funkcjonowania – mówi w Głosie burmistrz. Pomysł miałby dotyczyć szkół w Czernej i Paczółtowicach, gdzie w jednej szkole uczyłyby się dzieci w klasach I-III, a drugiej IV-VI. Połączenie dotyczyłoby również szkoły w Miękini.

Nowy pomysł burmistrza zdecydowanie nie podoba się nauczycielom, bo choć w planie oszczędności nie ma mowy o zwolnieniach, łączenie szkół może wiązać się z redukcją etatów, nie tylko w sferze administracji.

Burmistrz liczy, że po wprowadzeniu oszczędności, w gminnej kasie pozostanie 1.3 mln złotych.

źródło: Głos Krzeszowicki, Dziennik Polski

68 komentarzy

68 Komentarzy

  1. Ameno

    22/05/2011 o 19:49

    To był mój pomysł. Nie tak jednak miała wyglądać jego dystrybucja:)

  2. Mietek

    22/05/2011 o 20:15

    A jak miała wyglądać? Bo na razie wygląda to tak – najpierw połączenie a później prosta droga do powolnej likwidacji lub przejęcia szkół przez stowarzyszenia, Czerna już nawet jakieś stowarzyszenie założyła.
    Z jednej strony są pieniądze a z drugiej dzieci, z jednej strony są ciecia, z drugiej tradycja. Trudny wybór, miejmy nadzieje, że władza wybierze właściwą drogę.

  3. Alicja

    22/05/2011 o 20:21

    Nie ma się co dziwić nauczycielom, w tej gminie pracę znajdują tylko znajomi królików.
    Zastanawiam się co na to związek, czy będzie bronił miejsc pracy czy przyklaśnie burmistrzowi.

  4. heniek

    22/05/2011 o 20:28

    nauczyciele trzęsą tyłkami, bo by się skończyły ciepłe posadki i praca po 18 godzin, a zaczęła praca po 40 i to jeszcze nie wiadomo czy w charakterze osoby uczacej. nie ma lekko czas zrozumiec szarego czlowieka, ktory nie ma tyle przywilejow co wy. Krzeszowice sa niedaleko, kto wie czy w przyszlosci faktycznie nie zlikwiduja kilku szkol i zaczna dowozic dzieci do miasta, przewoz i tak wyjdzie taniej niz utrzymywanie 3 budynkow, tylko wtedy pojawia sie jeszcze jedno pytanie – po co bylo modernizowa te 3 szkoly?

    • ?!?!?!

      22/05/2011 o 21:33

      do miasta? do szkoły która pęka w szwach i niedługo będą 30 osobowe klasy.?! o tako Polske walczyłeś 😉 NOWE KRZESZOWICE! BIS!!!!!!!!!!!

      • realista

        23/05/2011 o 18:35

        – 30 osobowe klasy to są już teraz !!!! – pózniej to będą już chyba 40 osobowe ?!, a dzieci będą się uczyc na 3 zmiany ….

  5. Nicki

    23/05/2011 o 07:56

    Napewno nie walczyłem o klasy 5-cio i 10-osobowe to prawie nauczanie indywidualne a wyniki na egzaminach mało imponujace. Nauczyciele bronią sie przed klasami 18 osobowymi twierdzą ,że nie da sie w nich uczyć. Nie potrzeba dowozic dzieci do miasta, wystarczy dzieci z Paczóltowic dowieź do Czernej, z Miękiny do Nowej Góry. Oszczędności uzyska się na etatach nauczycielskich i na utrzymaniu szkół .Oczywiscie wywoła to wiadome protesty, tylko zasada jest prosta im mniej dzieci tym mniej powinno być uczących, jak piszą gazety tak nie jest liczba nauczycieli rośnie. ZNP oczywiście będzie bronił swoich przywilejów tylko jak dzisiaj mozna obronic takie absurdy jak dodatek dla nauczycieli uczących na wsi. Ci w mieście mają znacznie gorzej a wychowawcy klas otrzymują symboliczne dodatki płacowe.Czas na zmiany, wiedzą o tym wszyscy. Nie rozumiem co do tego mają Nowe Krzeszowice to jest problem każdej gminy.

  6. !!!

    23/05/2011 o 08:41

    Ja mam tylko jedno pytanie: Liczbę dzicei jaką za 4-5 lat pójdzie to szkoły da sie przewidzieć! Więc ja sie pytam po co było remontować szkoły w Miękini i Czarnej jak było wiadomo, że za 4-5 lat bedzie mało dzięci by te szkoły funkcjonowały?? Po jaka ch…?? To jest paranoja i wywalenie kasy w błoto!!!

    • Krysia

      23/05/2011 o 09:17

      odpowiedz prosta remontowano bo nie myslano co bedzie byle pochwalic sie ze cos sie robi teraz. U nas dominuje populizm i myslenie władza inwestuje znaczy ze dobra a nie mysili się ze czasem te inwestycje nie są potrzebne

  7. Ameno

    23/05/2011 o 13:34

    Po to się remontowało żeby do czasu jej likwidacji dziecka się w godziwych warunkach uczyły, a później wiadomo, że utrzymany budynek ma przy sprzedaży większą wartość.

  8. Ben

    23/05/2011 o 14:18

    W oświacie panuje bardzo podobna sytuacja jak w służbie zdrowia. Teoretycznie decyzja należy do obywatela, praktycznie – to urzędnicy decydują gdzie pacjent ma się leczyć lub gdzie rodzice mają posłać dziecko do szkoły. Jak to się odbywa w przypadku szkolnictwa? Rodzice mogą wybrać szkoły dla swoich dzieci. Pod jednym wszakże warunkiem. Że szkoły zgodzą się takie dziecko przyjąć. A szkoła przyjmie dziecko, jeśli będzie miała odpowiednią ilość etatów dla nauczycieli, którzy będą prowadzić lekcje. O ilości etatów decydują natomiast władze lokalne. Czyli – urzędnicy.

    Co się tyczy przytoczonej wypowiedzi Pana Burmistrza Czesława Bartla, to mam dwie uwagi:
    1. Każdy pomysł wprowadzenia oszczędności powinien być poparty dokładną analizą spodziewanych kosztów funkcjonowania gminnej oświaty po przeprowadzeniu „operacji” wraz z kosztami jej przeprowadzenia.
    2. Oprócz kosztów funkcjonowania oświaty liczy się również jakość nauczania. Pytanie: jak zmieni się jakość nauczania po wprowadzeniu planu oszczędnościowego?
    Potem powinno się wykonać rachunek zysków i strat (również tych, których nie da się przeliczyć na „złotówkowe” koszty) i podjąć decyzję – uwaga! – najlepszą dla mieszkańców, nie dla urzędników.

    To w zasadzie tyle w tym temacie.

    • kos

      24/05/2011 o 12:39

      Rachunek jest Benie bardzo prosty, pieniądze „idą za uczniem”. Mała liczba dzieci mało pieniędzy więcej musimy dopłacać my podatnicy, a nauczyciel dyplomowany czy uczy 10 uczniów czy 30 zarabia jednakowo” na łapę” z dodatkami zwłaszcza ten na wsi około 2500 zł, a nawet więcej. Dyplomowanych w tej chwili w Gminie jest najwięcej więc wydatki na oświatę spore. Tak jak ktoś tu wspomniał nauczyciel nie pracuje na etacie 40 godzinnym. Ma też płatne: wakacje, ferie, przerwy świąteczne i wreszcie może korzystać z płatnych urlopów zdrowotnych 3x rok (100% płatnych). W tym czasie ktoś go musi zastąpić więc idą na to kolejne pieniądze. Dlatego szkoły przejmowane przez stowarzyszenia lub osoby fizyczne są tańsze – tam nie obowiązuje karta nauczyciela. Stąd taki opór nauczycieli przed tymi rozwiązaniami. Nie ma dzieci nie ma pieniędzy rachunek ekonomiczny jest nieubłagany. Biadolący rodzice, którzy chcą komfortu nauczania w 5, 7 lub 10 osobowych klasach niech wyślą dzieci do szkół prywatnych, tak jest wszędzie na świecie, u nas w wielu miastach również. Dlaczego podatnicy mają fundować komfortowe warunki dzieciom i nauczycielom?

      • Ben

        24/05/2011 o 14:22

        Kos,
        1. Pieniądze nie „idą za dziećmi”. Gdyby tak istotnie było, rodzice mogliby zapisać dziecko do dowolnej szkoły (również prywatnej), a państwo przekazywałoby pieniądze na kształcenie tego dziecka do wybranej szkoły. O finansowaniu szkół decydują de facto samorządy.
        2. My nie dopłacamy z podatków, tylko finansujemy z podatków.
        3. 2.500 zł na rękę nie zarobi nawet nauczyciel dyplomowany z przygotowaniem pedagogicznym posiadający wychowawstwo i dodatek wiejski. Pensja podstawowa brutto wynosi ok. 2.800 zł. Dodaj do tego ok. 150 zł za wychowawstwo i 10% dodatku wiejskiego, co daje około 3,250 zł brutto. Przepuszczamy przez kalkulator płacowy i otrzymujemy około 2.350 zł
        4. To bardzo dobrze, że jest dużo nauczycieli dyplomowanych w gminie. Im lepiej wykształceni pedagodzy, tym wyższy poziom nauczania.
        5. Płatne zdrowotne urlopy dla nauczycieli 3x na rok? Czy możesz to wyjaśnić – pierwszy raz o czymś takim słyszę.
        6. Rodzice posyłające dzieci do szkół prywatnych (takich prywatnych z prawdziwego zdarzenia – w których płaci się czesne) są poszkodowani. Dlaczego? Ponieważ płacąc podatki finansują szkolnictwo publiczne, z którego ich dzieci nie korzystają, a oprócz tego płacą czesne w szkole prywatnej -> patrz punkt 1.
        7. Chciałbym zwrócić uwagę, że praca nauczycieli pracujących w szkołach prywatnych ma nieco inny charakter. Dla Twojej wiadomości – ich zarobki są dużo wyższe niż w szkołach państwowych.
        8. Jeśli pensum nauczycielskie wynosiłoby 40 godzin tygodniowo to każda dodatkowa godzina spędzona przez nauczyciela w szkole (wywiadówki, rady pedagogiczne, wycieczki z dziećmi, poprawianie prac, kartkówek, klasówek) musiałyby być ekstra płatna jako nadgodziny. Zgodnie z kodeksem pracy.
        9. Urlop nauczycieli – gdyby zastosować takie same zasady, jakie są w kodeksie pracy, to by się okazało, że w szkołach będzie bałagan nie do opanowania. Urlop to nie tylko jego wymiar, ale i czas, kiedy zostaje wykorzystany. Czy wyobrażasz sobie sytuację, kiedy np. w jakiejś szkole kilku nauczycieli zażyczy sobie urlopu w czerwcu – w trakcie trwania roku szkolnego, kiedy wystawia się oceny końcowe, kiedy uczniowie zagrożeni lub chcący podnieść swoją ocenę są pytani przez nauczycieli? A jaką pracę zlecisz nauczycielom, którzy zechcą pracować w lipcu i sierpniu? Wymiar i sposób wykorzystania urlopu nauczycielskiego jest zdeterminowany specyfiką pracy oświaty i organizacją roku szkolnego.
        10. Mało liczne klasy to nie komfort przede wszystkim nie dla nauczycieli, ale dla dzieci i ich rodziców. Zapewniam Cię, dobry nauczyciel potrafi nauczać w klasie liczącej 10-ciu jak i 32-óch uczniów. Problem tkwi w jakości tego nauczania.

        • kos

          25/05/2011 o 10:39

          3x po roku w okresie pracy nauczyciela (dotąd karta przewidywała, że nauczyciel może przejść na emeryturę po 30 latach pracy, teraz się to zmieniło, ale urlopy zdrowotne płatne pozostały). Zapomniałeś o dodatku motywacyjnym, który dostaje każdy nauczyciel , różni się on tylko wysokością oraz tym za wysługę lat. Dyplomowany nie zawsze oznacza dobrze wykształcony,często to tylko ten który potrafi się świetnie zakręcić i pozbierać więcej papierków – przypisując sobie zasługi koleżanek lub kolegów. Nie będę wyjaśniał jak to wygląda, bo to byłby dłuższy wywód. Po uzyskaniu stopnia awansu wielu z tych dyplomowanych osiada na laurach i niestety nie wykorzystuje tego swojego „świetnego” wykształcenia. Zgadzam się z Tobą co do punktu 2 i 6. Jak chodzi o zarobki w szkołach prywatnych nie jest tak różowo jak piszesz. Wszystko o czym piszesz w punkcie 8 świetnie mieściło by się w 30 godzinnym pensum, bo wycieczki to raptem kilka wyjazdów, a wywiadówki to 4 spotkania w ciągu roku trwające po około 2- 3 godzin, klasówek i kartkówek też nie robi się co tydzień podobnie spotkań rad pedagogicznych . Nie rozumiem po co ten wywód o urlopach w czasie wakacji – to logiczne, że przy takiej organizacji roku szkolnego w Polsce tak to wygląda, chodzi tylko o to, że trwa on dłużej niż innych pracowników i jest płatny(nie chodzi tylko o wakacje, ale również o ferie i przerwy świąteczne). Jaka pracę zlecę- opiekę nad dziećmi na koloniach lub obozach, żeby nie opiekowali się dziećmi ludzie nieodpowiedzialni – jak to ma często miejsce aktualnie. Tyko, że za ten komfort trzeba słono płacić – pkt 10. Aktualnie nie bardzo nas na to stać.

          • Ben

            25/05/2011 o 15:50

            Kos,
            1. Prawda, nauczyciele mają prawo do urlopu dla poratowania zdrowia. Aby otrzymać taki urlop muszą być spełnione pewne warunki, o których nie będę się rozpisywał. Reasumując: urlop ten nie jest czymś, co się bezwzględnie nauczycielowi należy. Muszą być podstawy do jego przyznania. Jest to więc przywilej, ale nie obligatoryjny.
            2. Oczywiście że nauczyciel dyplomowany musi być dobrze wykształcony. Powiem więcej – musi być świetnie wykształcony. Kwestią inną jest podejście do wykonywanej pracy, które nie zależy od wykształcenia, ale charakteru nauczyciela. Dotyczy to tak naprawdę wszystkich środowisk zawodowych.
            3. Pensum to ilość godzin dydaktycznych nauczyciela. Nauczyciel nie może w ramach pensum brać udziału w wywiadówkach, uczestniczyć w radach pedagogicznych. Poprawianie klasówek i kartkówek również nie wchodzi w grę, ponieważ odbyło by się to kosztem realizacji programu, z czego nauczyciele są rozliczani.
            4. Jeszcze raz na temat urlopu: ilość dni urlopu nauczycieli wynika z organizacji roku szkolnego, co dla Ciebie jest jasne. To, czego nie rozumiesz (albo udajesz że nie rozumiesz) to różnica w zasadach wykorzystywania urlopu pomiędzy nauczycielami a pracownikami podlegającymi przepisom kodeksu pracy. Otóż nauczyciel ma więcej urlopu niż zwykły pracownik. Zwykły pracownik może wykorzystać urlop w dowolnym dniu, nauczyciel ma sztywno określone dni wolne. Jeśli nauczyciele otrzymaliby prawo do maksymalnie 26 dni urlopu (tak jak zwykli pracownicy), to należy im dać również prawo do jego wykorzystania na takich samych zasadach, jak pracownicy zwykli. Co by oznaczało, że w szkołach zapanowałby totalny chaos, szczególnie jeśli część nauczycieli zażądałaby urlopu w „gorących okresach”, to znaczy przed i w czasie klasyfikacji uczniów.
            5. Muszę Cię zmartwić – nie możesz nauczyciela oddelegować bez jego zgody do wykonywania pracy innej, niż określona jest w umowie o pracę. Żeby było jasne – również dotyczy to wszystkich innych zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Nauczyciel uczy, a nie opiekuje się dziećmi. Tak więc aby zrealizować Twój pomysł musiałbyś zapewnić nauczycielom w miesiącach wakacyjnych uczniów, o których w tym okresie raczej będzie trudno. Albo po prostu kazać przyjść nauczycielom do szkoły i prowadzić zajęcia bez uczniów – w pustych klasach. Na coś takiego nikt przy zdrowych zmysłach raczej nie wpadnie.

            Kilka słów podsumowania: nauczyciele mają więcej przywilejów niż pracownicy zatrudnieni na podstawie kodeksu pracy, ale przywileje wynikają ze specyfiki zawodu i – z czym zapewne trudno Ci jest się zgodzić – ekstremalnie trudnymi warunkami, w jakich pracują. Uważam, że do „bycia nauczycielem” trzeba mieć wyjątkowe predyspozycje. Znam kilka osób, które odeszły z zawodu nauczyciela, ponieważ nie wytrzymały takiej specyfiki pracy. O dziwo – wolą oni zasuwać 40 godzin zegarowych w tygodniu niż przez 18 „nauczycielskich” za porównywalne wynagrodzenie i 26 dni urlopu. Tobie Kosie życzę, abyś miał(a) możliwość spróbowania „nauczycielskiego chleba” tak, aby Twoja ocena tej pracy nie opierała się na obiegowych kłamliwych opiniach powtarzanych setki i tysiące razy, lecz na własnym doświadczeniu.

  9. papa

    24/05/2011 o 00:31

    może zacząć oszczędności w Gminie od rozliczenia urzędników za karę którą musimy zapłacić za wycinkę drzew?
    Już obowiązuje ustawa o odpowiedzialności urzędników…

    • !!!

      24/05/2011 o 06:34

      Prawo nie działa wstecz!!

  10. odwiedziny w zoo

    24/05/2011 o 01:03

    Popatrz na mordy urzędników, men. Zero odpowiedzialności.
    Popatrz na mordy starszych (stażem) urzędników (i chochołów: znasz to
    powiedzenie: chochola twarz?). Hej: zrobili sobie mordy w solarkach i zęby na protezach szkieletowych.
    Mają do zapłacenia alimenty, a Ty mówisz o drzewach?
    Oddaj głos Benowi, poczekaj. on Ci jutro powie, co czynić wypada.
    Zapewniam Cię: Ben, ten z tegi portalu, to wytrwawny znawca
    drzew (nawet jeśli ich już nie ma).

  11. znowu cenzura

    25/05/2011 o 23:54

    Szkoda. Myślałem, że chociaż Ala w końcu się zdecyduje, czy chodzi jej o małżeńską miłość, czy leci tylko na cudze pieniądze.

    • jaka

      26/05/2011 o 00:22

      Ala???????????????????????/

  12. Przyznaj się

    26/05/2011 o 13:29

    o jaką Alę chodzi? Umieram z ciekawości, bo mój tryb kojarzenia jest dziś kiepski 🙂

  13. Może

    26/05/2011 o 13:35

    Ala to ksywa……

  14. Może ksywa, może prosta :-)

    26/05/2011 o 13:42

    Ale kto??????

  15. a ile

    27/05/2011 o 13:13

    Al w oświacie krzeszowickiej jest ? 🙂

  16. babajaga

    27/05/2011 o 23:52

    „!!!” istotnie, prawo nie działa wstecz! To jasne! Ale urzędnicy jak wiadomo są niereformowalni i z pewnością znów coś wytną „przez pomyłkę” albo znów się zagapią i wówczas ustawa z 17 maja na pewno ich dosięgnie. Powinniśmy mieć przynajmniej taką nadzieję, bo inaczej tego kraju nigdy się nie uda oczyścić z nieudaczników i ignorantów.

  17. druga wizyta w zoo

    29/05/2011 o 01:54

    Napisałem o kogo chodzi. Admin usunął wpis,
    Wyszły pewne zaszłości, co nie jest probierzem wspólnoty, ale odmiennych poglądów.
    W efekcie nie mogę tego ujawnić, a on nie może tego wyjaśnić,
    albo wolałby nie wyjaśniać, dlaczego nie mogę tego ujawnić.
    Zatem: pytanie nie do mnie w tych warunkach.
    Ale: zważ na historię`Krzeszowic
    i zwróć uwagę na jej ślady tutaj, a szybko odgadniesz.
    Albo nie:-)
    W każdym razie, jeśli jesteś uczniem, na pewno
    nie chodzi o Twoją nauczycielkę:-). Jeśli nie, pardon.

  18. kos

    29/05/2011 o 08:29

    Strasznie wszystko gmatwasz Benie. Chciałbym, abyś wskazał mi nauczyciela, który wystąpił o urlop zdrowotny i go nie dostał. Mam w domu żonę nauczycielkę i znam problem od podszewki. Skoro jest tak strasznie w tym zawodzie to dlaczego uczelnie pedagogiczne są tak oblegane? Pomimo bardzo dużego bezrobocia w zawodzie. Mało tego, mnóstwo ludzi po innych kierunkach robi kursy pedagogiczne i do szkoły, dlatego nauczyciele są tacy „świetnie” przygotowani. Chrzanisz, na każdym kroku, bo jesteś z tych co to ich ma być na wierzchu. Bronisz ludzi, którzy tak samo jak mundurowi i górnicy mają rozbuchane przywileje. Jak porównam pracę córki w firmie i żony w szkole to zastanawiam się gdzie jest sprawiedliwość. Przecież podobno nauczyciela obowiązuje 40 godzinny tydzień pracy, a tylko pensum godzin dydaktycznych wynosi 18 + 2 karciane. Widziałeś kiedyś nauczyciela, który te 40 godzin siedzi w szkole tydzień w tydzień? Ty mnie nie musisz” martwić” co do urlopów nauczycieli, ja wiem jak jest, ale ty przecież zastanawiałeś się gdzie i co mieliby robić w czasie pozostałej części wakacji i ferii więc Ci odpowiedziałem. Dla mnie jest to najbardziej uprzywilejowana grupa zawodowa w kraju, która jest najlepiej w tej chwili opłacana, bo nawet za czas nieprzepracowany, a tego jest mnóstwo.

    • z Twojej

      29/05/2011 o 08:38

      wypowiedzi wynika, że masz za przeproszeniem żonę nieroba. takich uczycielek w naszej gminie jest dużo, oj,dużo 😀 i psują opinię reszcie. 😛

      • kos

        31/05/2011 o 23:53

        Tylko świetnie zorganizowaną. Ceniącą swój czas i innych. Ona nie jest z tych co w czasie wywiadówek i indywidualnych spotkań z rodzicami potrafią oplotkować całą wieś lub miasto i jeszcze ponarzekać na koleżanki jak kiepsko uczą. Potem przychodzą do domu i trują jak trudna i czasochłonna jest praca nauczyciela.

    • cd

      29/05/2011 o 08:42

      siedzieć w szkole 40 godzin – bardzo chętnie. pod warunkiem, że zostaną stworzone po temu warunki. dobrze wiesz ( jeśli faktycznie Twa połowica jest „nauczycielką”) że nauczyciel dostaje nic. pracuje na swoim komputerze, sam zaopatruje się we wszystkie potrzebne materiały, rozumiem, że Twoja córka dofinansowuje firmę w takim samym wymiarze, jak normalny , przeciętny nauczyciel szkołę 😉

      • kos

        01/06/2011 o 00:04

        W szkole komputerów nie brakuje, jest ich pełno w każdej pracowni komputerowej, są w pokoju nauczycielskim, w sekretariacie. Tylko, że nauczyciele nie chcą wypracowywać tych swoich 40 godzin w szkole. Jakoś owocniej pracuje im się w domu :-). Dla wielu nauczycieli materiałem jest tablica i kreda lub papier zakupiony za pieniądze rodziców z tzw składek klasowych.

    • Ben

      30/05/2011 o 10:24

      Kos,

      1. Nie słyszałem o nauczycielu, który wystąpił o urlop dla poratowania zdrowia i go nie otrzymał. Nie słyszałem również o nauczycielu, który starał się o urlop dla poratowania zdrowia nie mając ku temu podstaw (problemy zdrowotne). Znam natomiast wielu nauczycieli, którzy od pierwszego dnia pracy w szkole aż do emerytury nigdy nie korzystali z tego rodzaju urlopu.

      2. W zasadzie Twoje pytanie, dlaczego tak dużo osób chce studiować na uczelniach należałoby zadać socjologom. Wybór nauczycielskiego kierunku studiów wcale nie oznacza, że studiujący chce lub będzie w przyszłości zawód nauczyciela uprawiać. Nie dotyczy to tylko profilu nauczycielskiego. Dla Twojej informacji: z grupy ok. 18-to osobowej, w której studiowałem (studia techniczne) pracę zgodną z ukończonym kierunkiem wykonują 2 lub 3 osoby.

      3. Nie uważam, że przywileje które posiadają nauczyciele można porównywać do przywilejów jakie posiadają służby mundurowe czy górnicy. Ja widzę zasadniczą różnicę, o czym już pisałem: większość przywilejów nauczycielskich wynika ze specyfiki ich pracy, innych grup zawodowych – z „siły”, jaką posiadają i prezentują.

      4. Bardzo trudno jest mi wskazać nauczyciela, który 40 godzin w tygodniu przesiaduje w szkole. Bez problemu wskażę Ci nauczycieli, których suma godzin pracy w szkole i w domu (dotycząca spraw szkolnych) wynosi 40 godzin. A nawet więcej.

      5. Twoja odpowiedź na pytanie co mieliby robić nauczyciele w czasie wakacji jest tak samo kretyńska jak np. zaproponowanie im okopywania ziemniaków, zamiatania ulic czy sprzedawania książek w księgarniach.

      6. „z Twojej” chyba bardzo celnie zdiagnozował(a) Twój „problem” – budujesz swoje wyobrażenie na temat pracy nauczyciela na podstawie wynaturzonego przypadku i sądzisz, że tak jest z każdym nauczycielem. Co do wypowiedzi „cd” – kilka tygodni temu spotkałem znajomą emerytowaną nauczycielkę, która przepracowała w oświacie grubo ponad 40 lat. Po rozstaniu się ze szkołą zabrała do domu część (hic!) swojego własnego zbioru książek i pomocy naukowych, za które z własnej kieszeni zapłaciła lub wykonała sama ewentualnie z pomocą rodziny i znajomych. Ilość tych pomocy naukowych lepiej jest liczyć na metry sześcienne niż na sztuki. To tylko mniejsza cześć jej jej stanu posiadania – większość zostawiła w szkole. A w zasadzie dzieciom, aby mogły lepiej pojąć to, czego się uczą.

      • nic dodać

        30/05/2011 o 16:01

        nic ująć 😀

      • kos

        01/06/2011 o 00:18

        Są szkoły w, których nauczyciele planują kto w danym roku pójdzie na urlop zdrowotny, bo jest ich za dużo i nie chcą żeby ktoś stracił pracę. Widzę, że bardzo mało znasz aktualne realia szkół, ale bardzo lubisz się wymądrzać na każdy temat. To jak powinno być to jedno, a jak jest to drugie. Nie widzę niczego kretyńskiego w mojej odpowiedzi – dla mnie opieka nad dziećmi na koloniach to praca zgodna z kwalifikacjami nauczyciela. Nie wiem dlaczego człowiek inteligentny( podobno) jak Ty wyjeżdża mi tu z wykopkami. Czyżby puszczały Ci nerwy, a może brak argumentów. Twoja emerytowana nauczycielka zapewne uczyła w innej epoce. Teraz książek i pomocy naukowych w szkołach nie brakuje. trzeba tylko chcieć i umieć z nich korzystać.

        • Ben

          01/06/2011 o 10:14

          Kos, Twoja logika wypowiedzi jest następująca: przytaczasz jakiś przykład i przedstawiasz go jako normę. Bez próby przeprowadzenia jakiejkolwiek analizy, czy Twój przykład stanowi faktycznie normę, jest czymś nienormalnym.

          Wróćmy zatem do Twojego stwierdzenia, że „nauczyciele planują kto w danym roku pójdzie na urlop zdrowotny, bo jest ich za dużo”. Otóż dla mnie jest to stwierdzenie bardzo mało prawdopodobne. Zaraz Ci wyjaśnię, dlaczego. Z dwóch powodów.
          1. W szkole nie może być zatrudnionych więcej nauczycieli niż by to wynikało z ilości etatów, a te wynikają z ilości godzin. Jeżeli godzin jest zbyt mało, to pierwszym krokiem jest „obcięcie” godzin nauczycielom. Kolejnym – zwolnienia nauczycieli. Nie mam pojęcia, skąd zatem w jakiejś szkole nauczycieli może być „za dużo”.
          2. Zapewne w swojej olbrzymiej wiedzy na temat oświaty umknął Ci fakt, że danego przedmiotu może uczyć tylko nauczyciel posiadający do tego kwalifikacje. Jeśli w szkole korzysta z urlopu powiedzmy matematyk, to niestety nie może go zastąpić anglista czy nauczyciel nauczania początkowego. W tej sytuacji dyrektor szkoły musi zatrudnić na okres 1 roku szkolnego innego nauczyciela matematyki na zastępstwo. Chociażby angliście czy wuefiście brakowało godzin do pensum – nie będą mogli uczyć matematyki, jeśli nie mają do tego kwalifikacji.

          Zmartwię Cię, ale zatrudnienie w ramach etatu nauczycieli jako opiekunów dzieci na koloniach to nie jest praca zgodna z kwalifikacjami nauczyciela. Tak samo jak okopywanie ziemniaków czy zamiatanie ulic. Jako ekspert w dziedzinie oświaty podważający (a w zasadzie nieudolnie próbujący podważać) moje argumenty powinieneś to wiedzieć. Żeby się nie kompromitować.

          Nie twierdzę, że teraz pomocy naukowych brakuje. Moja znajoma wykonywała takie pomoce, które nie było i nie są dostępne na rynku. Dlatego uchodziła za nieprzeciętnego nauczyciela.

  19. znowu spojrzenie na zoo

    29/05/2011 o 23:40

    Co do tego, że nick Ben chrzani i rozmydla każdy problem, nie ma żadnych wątpliwości.
    Jest to powszechnie wiadome i przewidywalne, więc: nudne.
    Co do konkretów – warto uważać. Zwyczajny nauczycielski etat
    (18 godzin tygodniowo plus to, czego ten zawód wymaga,
    a to naprawdę nie jest stała gotowość do ratowania tonących uczniów na wycieczkach) –
    to jedno. Drugie: etat nauczycielski, zwłaszcza w większych miastach,
    przestał być już mierzony w ten sposób. Czasem to nauczycielskie
    pensum liczy i 40 (tak!) godzin, włącznie z dodatkową robotą w papierach.
    Nie bronię nauczycieli. Nie atakuję. Tak po prostu jest.
    Skądinąd: ta grupa zawodowa, czyli nauczyciele, jest przekonana,
    że ich praca polega wyłącznie na przeprowadzaniu lekcji.
    Na udzielaniu wiedzy, której często sami nie mają. Stąd bierze się większość
    narzekań: papierek wypełnić, świadectwo wypisać – straszliwe
    obciążenie. Z jednej strony nauczyciel nie górnik, z drugiej:
    czasem miałbym ochotę wysłać to towarzystwo do roboty do korporacji.
    Na tydzień. Wystarczyłoby im (być może), by przekonać się,
    na czym polega dziś praca oraz – przede wszystkim: mogliby się
    przekonać, czy to, co mówią swoim uczniom, ma pokrycie
    w rzeczywistości. A nie ma.

  20. papa

    31/05/2011 o 19:22

    „znowu spojrzenie na zoo”- ciekawe czy masz dzieci, że chcesz zrobić ze szkoły korporację…. Gratuluję „myslenia”…. A jeśli myślisz, że nauczyciel nie odpowiada na wycieczkach za to co sie dzieje to wybierz sie na taką i zobayczysz ( najlepiej jako kierownik)

  21. Jak

    02/06/2011 o 16:27

    wieść niesie, zdegradowani pracownicy inwestycyjnego działu w urzędzie, otrzymali od burmistrza dochodzące do 10.000 tysięcy złotych nagrody za sfinalizowanie tzw. solarów.
    Zatem jak wygląda sprawa cięć kosztów w szkołach?
    Czy pracownicy urzędu wykonali jakąś nadzwyczajną robotę, czy wykonywali swoje obowiązki sużbowe?
    Nasuwa się wniosek, że w jakiś sposób trzeba było zrekompensować uszczerbek na płacach zdegradowanych, a jakże ważnych osób.
    Włos się jeży na głowie, za takie bałamucenie społeczeństwa.

  22. mały

    02/06/2011 o 22:59

    a ja słyszałem, że dostali po 100 tys. i jeszcze gwarancje zatrudnienia dla żony, córki, teścia, babci, kochanki i niani dziecka kochanki…. heh
    a wczoraj na ławce w parku ze źródeł bliskich urzędowi słyszałem, że w woli Filipowskiej będą basen budować, ot co byśmy zrobili bez naszych wieści 🙂

  23. Nie

    03/06/2011 o 09:15

    dworuj sobie „mały” z basenu w Woli Fiulipowskiej, bo napewno takiej inwestycji nikt nie rozpocznie, bo proste boisko spieprzyli, jest odebrane, zapłacone a nikt z niego nie korzysta bo wykonanie to wielka kicha!!!!! Przyjedż, zobacz, po czyjej stronie prawda,

  24. Ta

    03/06/2011 o 13:29

    słyszeliscie cos o karze za wyciecie drzewa przez Wodociagi podobno jest kolejna afera?

    • ciekawe

      03/06/2011 o 14:20

      kto zgłosił wycinkę

  25. y

    03/06/2011 o 17:27

    Myślę, że ciekawe kto znowu zawalił w Krzeszowicach a nie kto zgłosił wycinkę. Przyszedł chyba czas aby wreszcie postawić tamę rozbuchanej niekompetencji.

    • dobry

      03/06/2011 o 17:32

      żart…

    • do y

      03/06/2011 o 20:15

      to stawianie tamy niekompetencji, i tym podobnych przywar naszego cudownego rządu coś nam nie wychodzi od kilkunastu lat. Bo wiecznie coś jest źle zrobione, i za każdym razem ktoś się nagle budzi, że „trzeba z tym skończyć”.
      Tylko jak przychodzi do wykonania „obietnicy” to nagle chętnych zero, nagle nikt nie chce się tym zajmować.
      I tak sobie trwamy w tym stanie już kilkanaście dobrych lat…

  26. Stanisław

    07/06/2011 o 11:23

    Czyżby w ramach ostrzędności postanowiono zatrudnić w CKiS nikomu nieznanego amatora fotografika p. Milewskiego?
    Czy ten pan posiada odpowiednie dokumenty do prowadzenia takich zajęć? np. szkolenie z zakresu pedagogiki.
    Jakim dorobkiem fotograficznym się legitymuje/
    A moze chodzi poprostu oto że żona p. Milewskiego prowadzi zajęcia z plastyki w CKiS i tak po znajomości i mężowi coś się zalatwio – pecunia non olet.
    zakrawa mi to na nepotyzm panie burmistrzu .

    • Ben

      07/06/2011 o 12:01

      Chyba na zatrudnienie osoby pokroju Pana Adama Bujaka CKiS-u nie stać. 😉
      Uważam, że nie należy z góry przekreślać tego typu przedsięwzięć. Zapewne samo życie jak i sami uczestnicy warsztatów zweryfikują, czy Pan Jarosław Milewski nadaje się do prowadzenia zajęć z fotografii, czy też nie.
      Stanisławie – powiem Ci tyle: czasami zamiłowanie własnej pasji i chęć dzielenia się nią z innymi to dużo więcej niż papiery, pozwolenia, dokumenty. Na myśl przychodzi mi osoba podziwiana przeze mnie – Twój imiennik, który w Krzeszowicach założył i od wielu lat prowadzi klub podróżniczy. Nie jest mi wiadome, aby przed założeniem klubu miał na polu turystyki jakieś wybitne osiągnięcia czy sukcesy.

  27. y

    07/06/2011 o 16:29

    Ben to co piszesz to czysta demagogia. Klub Podróżnika czerpie z dobrych wzorów podobnych klubów a Jego szef jest niepowtarzalnym talentem organizacyjnym. Ponadto myślę, ze nie jest na etacie w CKiS. Uważam, że nie stać nas na dopiero póżniejsze weryfikowanie czy ktoś nadaje się do jakiejś pracy za społeczne pieniądze czy nie. A przytaczanie osoby pana Adama Bujaka w takim kontekście jest nieporozumieniem.

  28. Ben

    07/06/2011 o 17:09

    „Y”, co do Klubu Podróżnika i Pana Stanisława zgadzam się z Tobą w 100%. Napisałem wcześniej, że go podziwiam. Za organizację, za wytrwałość, za talent organizacyjny.
    To, co piszesz – „nie stać nas na dopiero póżniejsze weryfikowanie czy ktoś nadaje się do jakiejś pracy za społeczne pieniądze czy nie” jest kompletną bzdurą i niedorzecznością. Tak jak napisałem – zweryfikuje to samo życie oraz uczestnicy warsztatów (jeśli takowi są lub będą). A koszty – cóż zawsze jest ryzyko „niewypału”. Czy jednak nie warto ryzykować?
    Chciałbym zwrócić uwagę, że Pan Jarosław Milewski nie jest jedyną osobą współpracującą z CKiS. Jednak nikomu nie do tej pory nie przyszło do głowy, aby krytykować np. Panią Barbarę D.
    Przytaczanie osoby pana Adama Bujaka nie jest żadnym nieporozumieniem. Gdyby Pan Adam Bujak miał prowadzić w Krzeszowicach warsztaty, to sam bym się chętnie zapisał.

  29. Stanisław

    07/06/2011 o 17:16

    Do BENA
    Prezes Kubu Podrużnika robi to społecznie nie czerpiąc z tego żadnych korzyści majatkowych.
    Ja posylając dziecko na taki kurs chcę mieć pewność że osoba prowadzaca go jest w pełni kompetentna. W gminie wydaje się tyle kasy na różne niezbyt trafione przedsięwzięcia lub pokrywa błędy urzędników za które powinni sami zapłacić ( sprawa drzew),
    że i na instruktora z odpowiednimi kwalifikacjami powinny się znaleść pieniądze.
    Myślę że w tym wypadku zaważyły układy i układziki.
    Jeżeli p. Milewski posiada odpowiedni dorobek i kwalifikacje to niech je CKiS ujawni.

    • eee tam,

      07/06/2011 o 18:27

      dziecko poślij na zbiórki harcerskie. tam jest taka fachowa pani radna i od lgd i sołtys i harcmistrz i jakaś informatyka w Filipowicach. wszystko w JEDNEJ osobie 😛 i za darmo…

  30. y

    08/06/2011 o 09:25

    Ben, mam kłopot; często wypowiadasz się rozsądnie i w oparciu o chyba dużą wiedzę ale niestety całkowita niedorzecznością jest Twoja ostatnia wypowiedż. To tak jakbyś akceptował zbędne ryzyko w wydawaniu społecznych pieniędzy.Do czego to minn prowadzi widać ze sprawy garaży, drzew i innych. Prezentujesz tez niestety myślałem, że dawno zapomnianą tezę:
    NIE MATURA LECZ CHĘĆ SZCZERA ZROBI Z CIEBIE OFICERA.

  31. Ben

    09/06/2011 o 09:55

    Stanisławie,
    nigdzie nawet nie insynuowałem, że prezes Klub Podróżnika czerpie z tego korzyści majątkowe. Nie wiem, skąd Ci to przyszło do głowy. Chyba, że uważasz, iż powinien móc takie korzyści czerpać?

    Każde wydawane przez gminę pieniądze powinny być wydawane z głową. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Bez względu na to, czy gmina wydaje jedną złotówkę, czy miliony złotych. Widzę, że w tej kwestii się zgadzamy.

    Przejdźmy zatem do sedna: jaki dorobek i jakie kwalifikacje powinna posiadać osoba prowadząca warsztaty fotograficzne, aby nie naruszało to prawa? Bo rozumiem, że na płaszczyźnie prawnej dyskutujemy, skoro podważasz decyzję o powierzeniu Panu Jarosławowi Milewskiemu prowadzenie warsztatów.

    Takie moje spostrzeżenie: kwalifikacje i osiągnięcia to dwa diametralnie różne bieguny. Mogę Ci podać wiele przykładów amatorów, którzy nie posiadają w danej dziedzinie kwalifikacji, posiadają natomiast olbrzymie osiągnięcia. I na odwrót – jest wielu fantastycznych fachowców posiadających świetne kwalifikacje, ale bez żadnych osiągnięć.

    „Y” – każda decyzja niesie ze sobą ryzyko. Podkreślam – każda. Jedynym sposobem na brak ryzyka jest niepodejmowanie decyzji. Czyli tzw. „nic nierobienie”. Rozumiem, że jesteś entuzjastą takiego podejścia do sprawy? Jeśli tak, to gratulacje z mojej strony.

    • m

      09/06/2011 o 16:04

      Ben,

      z całym szacunkiem, CKiS nie wydaje ani złotówki na te zajęcia. Wręcz przeciwnie. Dałeś się wkręcić Y niestety.
      Sprawdźcie najpierw zanim zaczniecie te dyskusje.

      pogody ducha życzę
      i pozdrawiam lokalnie

      • Ben

        09/06/2011 o 16:39

        M,
        he, he, he … no to pięknie. 🙂
        Zapewne teraz pojawią się pytania, ile trzeba dać, żeby móc zorganizować warsztaty. 😉
        A że dałem się „wkręcić” – cóż, czasami i tak bywa. Pocieszam się, że i tak lepiej jest wyjść na „wkręconego”, niż na głupka. O_o

        • Anonim

          10/06/2011 o 10:13

          Prawda?
          🙂
          Dyskusja bezpodstawna ale parę wniosków ciekawych.

          pozdro!

  32. Zagłosujmy

    09/06/2011 o 13:02

    Głosujmy na plac zabaw dla dzieciaków w Przedszkolu w Krzeszowicach:
    http://www.100latnivea.pl/glosowanie/plac/888

    • Ben

      09/06/2011 o 13:53

      Jest to akcja mająca za główny cel promocję firmy, której elementem jest ufundowanie 100 placów zabaw.
      Sugeruję, aby mieć to na uwadze zanim udostępnimy swoje dane osobowe.
      Gdyby CELEM akcji miało być ufundowanie 100 placów zabaw, nikt by nie pytał o dane czy email. Tak jak w przypadku „Pajacyka”.

      • Pigal

        13/06/2011 o 16:32

        Możesz podać fikcyjne dane i założyć e-mail tylko do oddawania głosów 🙂
        Prawa jakie proste Ben….

        • Ben

          13/06/2011 o 16:50

          Pigal,
          specjalnie dla Ciebie trzy cytaty z regulaminu:

          „W celu utworzenia profilu wymagane jest podanie imienia i nazwiska oraz adresu e-mail zgodnie z instrukcją umieszczoną w miejscu, o którym mowa w zdaniu poprzedzającym, na który to adres e-mail przesłany zostanie login.”

          „Każdy z Uczestników Głosowania może posługiwać się tylko jednym adresem e-mail.”

          „Nie będą uwzględniane zgłoszenia i głosy, które nie spełniają warunków niniejszego Regulaminu.”

          Zanim więc założysz kolejne konta na http://www.100latnivea.pl/ przeczytaj najpierw regulamin, a później się dobrze zastanów. Żeby się później nie okazało, że po weryfikacji głosów 80% z nich zostanie „wysłanych w kosmos”.

  33. y

    10/06/2011 o 18:40

    Dyskusja o fotografii była ciekawa bez względu na fakt sprowokowania jej przez Stanisława. Przyznaję, że i ja nie wiedziałem czy to funkcja opłacana czy nie; jeżeli nie to zgadzam się Benem, że należy dawać szansę, jeżeli opłacana to zostaję przy swoim zdaniu. A może to nasza dyskusja sprawiła , że jest nieopłacana ? Ponadto dobrze się dyskutuje bez argumentów ad personam. Dlatego wycofuję swoją „niedorzeczność” wobec Bena i mam nadzieję na wzajemność.

    • Ben

      13/06/2011 o 09:24

      „Y”,
      nie ma sprawy.
      🙂

  34. Stanisłąw

    11/06/2011 o 12:31

    Do „M”
    Nie ma czegoś takiego jak lanch za darmo.
    Dlatego zorganizowanie warsztatów foto. napewno niesie za sobą koszty. W tym co napisałem chodziło mi przede wszystkim o pokazanie mechanizmów działających w naszej gminie.
    Zatrudnienie w tej czy innej formie dostają przede wszystkim znajomi i rodziny znajomych niezależnie czy posiadają kwalifikacje czy nie, To mnie bulwersuje i przeraża. wystarczy w pierwszym lepszym urzędzie spróbować coś załatwić i natykamu sie na braki w kompetencjach.
    Osoba mająca do czynienia z młodzieżą powinna posiadać odpowiednie kwalifikacjie i to powinno byś głównym kryterium zatrudnienia .

    • Ben

      13/06/2011 o 10:02

      Stanisławie,
      spróbuję wyłożyć kawę na ławę: kimś innym jest urzędnik w urzędzie, a kimś innym – osoba prowadząca zajęcia (nazwijmy to) hobbystyczne. Urząd pracować musi. Warsztaty natomiast być nie muszą. Stąd wynika jeden prosty wniosek – nie można stosować tych samych kryteriów oceny w odniesieniu tak do urzędnika, jak i do prowadzącego zajęcia hobbystyczne. Urzędnik jeśli tylko będzie przeciętny i będzie w stopniu zadowalającym wykonywał swoje obowiązki – może spać spokojnie. Kryterium oceny osoby prowadzącej zajęcia hobbystyczne jest w zasadzie jedno: wielkość zainteresowania prowadzonymi przez niego zajęciami, co przekłada się na ilość osób biorących udział w warsztatach. Jeśli prowadzący warsztaty fotograficzne będzie prezentował kiepski poziom, to gwarantuję Ci Stanisławie – kwestia kilku tygodni i po warsztatach fotograficznych pozostanie tylko wspomnienie. Poczekajmy zatem tych kilka tygodni, wtedy zobaczymy czy pomysł zorganizowania warsztatów okazał się się niewypałem, czy strzałem w dziesiątkę.

  35. Stanisłąw

    14/06/2011 o 18:11

    Drogi BEN-ie
    Jeżeli Tobie wystarczają takie kryteria to gratuluję.
    Niekompetencja zawsze jest niekompetencją i jest szkodliwa niezależnie czy to dotyczy urzędnika czy hobbisty. Naprawianie błędów po takim urzędniku czy hobbiście to prawie niewykonalna praca i wypatrzenie spojrzenia na dany temat nieraz na cale życie.

  36. gruszek okruszek

    14/06/2011 o 22:31

    Jak widzę Stanisławie założyłeś z góry czyjąś niekompetencję. Ciekawe podejście. Czyżbyś znał kwalifikacje wspominanej wyżej osoby? Może wiesz coś czego my nie wiemy? Wybacz, ale zajeżdża mi to małomiasteczkową mentalnością.

  37. Stanisław

    20/06/2011 o 20:17

    Gruszku okruszku NIGDY z góry nikogo nie przekreślam, ja tylko zadałem pytanie o kompetencje i osiągnięcia tego pana i co i nic.
    Jak coś piszę to zawsze opieram to na solidych podstawach.
    Jeżeli jesteś tym tematem zainteresowany to sam poszukaj.

  38. Mieszkanka

    09/11/2012 o 22:47

    Zdecydowanie należy połączyć małe szkoły i generalnie oszczędzić na szkolnictwie (np. tworząc 30-osobowe klasy pierwsze), bo przecież potrzeba kasę na kolejne kary, które gmina dostaje za bezmyślne decyzje i dzialania, a także na wojaże miłościwie nam panujących, zatem połączyć szkoły, upchnąć po 40 dzieciaków w klasie, wtedy znacząco podniesie się poziom edukacji, no i będą pieniązki na ważniejsze rzeczy… ŻENADA…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W górę