Wydarzenia

Szóstoklasista. Uczeń z problemami

Gdzie jest najwięcej dyslektyków? W której szkole uczniowie nie mają problemów z wykorzystaniem wiedzy w praktyce? Kto najlepiej, a kto najgorzej poradził sobie ze sprawdzianem po szóstej klasie? Mimo, że wakacje trwają w najlepsze, chwilowo postanowiliśmy wrócić do szkoły, by przekonać się, kto jeszcze niedawno biegał po korytarzach gminnych podstawówek.

Różowo nie jest. Najlepszy średni wynik testu po podstawówce to 25.77 na 40 możliwych do zdobycia punktów. Najwyższy wynik osiągnęły dwie największe szkoły w gminie – podstawówka w Krzeszowicach (średnio 25.77 punktów) i Woli Filipowskiej  (średnio 25.73 punktów), na trzecim miejscy uplasowała się jedna z najmniejszych szkół – Paczółtowice (średnio 24.50 punktów). Kto wypadł najgorzej? Podstawówka w Sance, gdzie uczniowie średnio zdobyli 20.14 punktów i w Czernej – 20.43 punktów.

Okazuje się, że dla szóstoklasistów największy problem staje się wykorzystanie wiedzy w praktyce. W tym roku, najgorzej pod tym wzglądem wypadły podstawówki w Sance (39%) i Czernej (39%), najlepiej poradzili sobie uczniowie z Miękini (70%). Kiepsko jest też z rozumowanie. Ta część testu sprawiła trudności uczniom z Sanki (38%) i Czernej (39%). Problemów w tej dziedzinie, nie mają uczniowie z Paczółtowic – ich średni wynik to 61%.

Co ciekawe, lawinowo wzrasta liczba dyslektyków. W szkole w Filipowicach, już prawie co drugi uczeń kończący szóstą klasę ma problemy z pisaniem (47%). Podobnie jest w Tenczynku – 41% i Czernej – 43%. W stosunku do 2012 roku liczba uczniów z dysleksją wzrosła o ponad 200%. Z 17% w 2012 do 47% w Filipowicach,  z 14% do 41% w Tenczynku, z 13% do 36% w Ostrężnicy, z 17% do 38% w Paczółtowicach.

Na zdjęciu SP w Krzeszowicach – jedna z najlepszych podstawówek w gminie.

19 komentarzy

19 Komentarzy

  1. chwileczkę.

    11/08/2013 o 22:20

    nie „jedna z najlepszych”, ale – najlepsza. gdyby tylko pan burmistrz przychylniejszym okiem spojrzał na liczebność klas i wykazał się poprawiając warunki w świetlicy, rodzice głosowaliby na niego jak jeden mąż 🙂 proszę o tym pamiętać. wybory wkrótce 😉

  2. Ridge Forrester

    12/08/2013 o 08:05

    Wielce Szanowna Redakcyjo!

    Rad jestem, że łaskawi byliście powrócić w czasie wakacyi do szkół by sprawdzić, które dzieci najwięcej defektów mają. Liczby mówią same za siebie i prawdy się ukryć nie da! Pozostaje więc zadać pytanie dlaczego tak jest? Czy są to defekty genetyczne? czy przeminą? Czy szóstoklasista z defektami skazany jest na pozostanie gimnazjalistą z defektami? Czy taki uczeń z defektami zda maturę?
    I Szanowna Redakcyjo pytanie na koniec – czy te defekty są dziedziczne?

  3. Ala

    12/08/2013 o 14:55

    Czy rodzice dzieci, u których stwierdzono defekty zostali o tympoinformowani? Czy dowiedzą się dopiero z tej notki? Inne pytanie – czymożna pisać o dziecku że jest uczniem z defektem?

    • lol

      12/08/2013 o 23:40

      Dlaczego nie można? To jest defekt – dysgrafia, dysortografia, dyskalkulia i wiele innych. Rodzice sami udają się z dzieckiem na badanie, mogą decydować czy jego wynik przekazać szkole. Nic nie jest robione za ich plecami. Stawiasz więc jakieś dziwne pytania.

      • Ala

        13/08/2013 o 08:11

        Nie ma dziwnych pytań. W ten sposób nie powinno się pisać o dzieciach bo to jest urągające ich godności, nikt o Natalii Partyce nie pisał że jest sportowcem z defektem. Witać na tym portalu pisanie pogardliwie o ludziach jest na porządku dziennym.

        • lol

          13/08/2013 o 14:17

          Ostatnio bardzo lubimy się bawić w żonglerkę słowną. Może wolisz określenie dziecko niepełnosprawne lub sprawne inaczej, a jak nazwiesz dzieci, które nie maja takiego problemu. To rodzice powinni się zastanowić kiedy „ubierają w takie buty” swoje zaniedbane dzieci, żeby móc manipulować szkołą i nauczycielami. Abstrahuję tu od dzieci z rzeczywistymi deficytami. Co to znaczy pogardliwe? Dla mnie prawdziwe.

  4. Muminek

    12/08/2013 o 15:28

    poprawność polityczna musi być… Problem brzmi ładniej, co nie zmienia faktu, że takie dzieci mają feler – coraz częstszą przyczyną tego stanu rzeczy są niestety ich rodzice (patrz wywiad z dyrektorem poradni w MK)

    • KTM 990 Adventure R 2009

      12/08/2013 o 21:28

      Dlaczego zmieniliście tytuł? Cenzura wróciła?
      Nie wstydźcie się swoich poglądów.

  5. kos

    12/08/2013 o 23:16

    Śmiem twierdzić, że co najwyżej 10% to dzieci z defektami, reszta to efekt nic nie robienia dzieci i ich rodziców. To pokolenie nie czyta, z nim się nie rozmawia, zamiast tego mają komputer, telewizor i gotową papkę. Są na bakier z analizą, syntezą, porównaniem. Nie są twórczy, bo dostają gotowce. Dostają ściągi, inni piszą za nich prezentacje, udają, że studiują. Potem dzięki znajomościom rodziców dostają pracę. Olewają pracę, udają, że pracują. Wreszcie z niej wylatują, za swoje niepowodzenia obwiniają innych. To jest przyszłość nas wszystkich, czy takiej oczekujemy. Życie w kłamstwie zaczyna się od przedszkola, a czasem od pierwszego zaświadczenia z PPP.

  6. lis

    12/08/2013 o 23:27

    Podstawówki to wylęgarnie dzieci z defektami, ponieważ jest to na rękę szkole. Wydłużony czas pisania sprawdzianu po klasie szóstej w szkole, która miała słabe wyniki w poprzednich latach w momencie gdy rośnie liczba orzeczeń poradni poprawia się. Tyle, że jest to nieuczciwe w stosunku do szkół gdzie tych uczniów jest mniej. Inaczej w takiej sytuacji powinny być obliczane wyniki szkół. Czasem bywa drastycznie kiedy z marnej podstawówki z wyżebranym przez mamusie świadectwem z paskiem uczennica trafia do gimnazjum na przyzwoitym poziomie. Rozczarowanie jest wielkie kiedy średnia na pierwszym gimnazjalnym świadectwie oscyluje wokół oceny dostatecznej. Podstawówki bywają na bardzo różnym poziomie.

  7. nowy

    13/08/2013 o 00:47

    Dyslektyk?
    Za moich czasów to był MATOŁ i większość nauczycieli potrafiła go wyleczyć z dyslekcji ( poza prawdziwymi przypadkami)

    • Ala

      13/08/2013 o 08:15

      Kiedy byłe te czasy? Jak nauczyciele leczyli – karami cielesnymi?

      • AQQ

        13/08/2013 o 12:23

        Nie karami cielesnymi, tylko PAŁĄ do skutku! A co, mają głaskać?!

        • Ala

          13/08/2013 o 13:55

          A jak nie było skutku?

  8. mieszczan

    13/08/2013 o 08:09

    Te wszystkie „defekty” są na rękę nauczycieom….uczeń ma zaświadczenie i nie trzeba starać się by go czegokowiek w tym zakresie nauczyć – dramat. A najgorsze jest to, że młodzi pseudo ambitni rodzice biegają z dziećmi po poradniach i to załatwiają bo przecież wyniki tj oceny musi mieć dobre – nie ważne czy coś umie czy nie ;]

  9. yes

    13/08/2013 o 08:13

    Popatrz na zdjęcie, jaki płot zbudowano koło szkoły. Pręty metalowe ze szpicem , że jeszcze dziecko się żadne nie nabiło ; to cud.

  10. yes

    13/08/2013 o 08:21

    To nie Bartl , to Pani Chochół. /dotyczy płotu/.

  11. ktoś

    13/08/2013 o 09:29

    Dys to dys tamto i dys owamto a etaty w szkolnictwie rosną w siłę.W kupie siła

  12. Dyskalkulik

    13/08/2013 o 12:43

    W tzw. starych czasach jedyną możliwością ominięcia rygorów szkolnych były wagary. Czasem można się było wymigać z lekcji na klasyczny bolący „paluszek” czy „główkę”. Dysfunkcje różnego rodzaju były wtedy znane wąskiej grupie specjalistów. Może mamy obecnie więc do czynienia z epidemią wszelkiego rodzaju dys- a może z pewną modą? A może „znak czasów”? Faktem jest, że niektórym dzieciom rodzice po prostu chętnie „załatwiają” odpowiednie orzeczenie. I to daje do myślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W górę