Budowlanka tworzy nowy kierunek. Najlepsi uczniowie znajdą pracę w Tauronie.

W krzeszowickim Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych powstanie klasa o profilu technik górnik odkrywkowy. W poniedziałek dyrekcja szkoły podpisała w tej sprawie porozumie z Tauronem 

– Zawarte porozumienia otwierają możliwości na czerpanie z wiedzy i doświadczeń pracowników Taurona, z kolei Grupie Tauron pozwalają one na kształcenie wykwalifikowanych specjalistów znających sam sektor oraz – co szczególnie istotne – specyfikę działania firmy od podszewki  – mówił na poniedziałkowej konferencji Filip Grzegorczyk prezes zarządu Tauron Polska Energia.

W ramach podpisanego porozumienia firma ma wspierać kadrę dydaktyczną szkoły i pomagać w unowocześnianiu programów kształcenia. Dla uczniów przewidziano praktyki zawodowe w firmach spółki, udział w w panelach dyskusyjnych dotyczących najnowszych osiągnięć technologicznych w energetyce, a także korzystanie z zasobów edukacyjnych Taurona.  Najzdolniejsi absolwenci klasy patronackiej mogą liczyć na  podjęcia pracy w spółkach Grupy. Poza krzeszowicką budowlanką porozumienie o współpracy podpisał też Zespół Szkół w Libiążu. Od nowego roku ma tam powstać klasa o profilu technik energetyk.

– Cieszę się, że podejmowane są działania, które mają zapewnić młodemu pokoleniu dobrą przyszłość – zdobycie wykształcenia technicznego i możliwość pracy w wiodących firmach. Tauron zapewnia energię dla polskiej gospodarki. Teraz pomoże również wykształcić młode kadry, które będą w przyszłości gospodarkę, w tym także infrastrukturę, rozwijać – podkreślał obecny na konferencji minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

Tauron Polska Energia SA jest spółką holdingową w grupie kapitałowej, która zajmuje się wydobyciem węgla, wytwarzaniem, dystrybucją i sprzedażą energii. W skład Grupy Tauron wchodzą m.in. Tauron Wytwarzanie, Tauron Dystrybucja, TAURON Sprzedaż, Tauron Obsługa Klienta, Tauron Wydobycie, Tauron Ekoenergia oraz Tauron Ciepło. Do Grupy Tauron należy też jeden z największych pracodawców na terenie Gminy Krzeszowice – Kopalnia Wapienia w Czatkowicach.

Czytaj również:

33 komentarze

  1. JERZY napisał(a):

    Popieram zawarte porozumienie ze szkołą, niech młodzież uczy sie technicznych zawodów, ale nie zmienię zdania odnośnie polityki grabieżczej wielkiego holdingu, aż 7 spółek!!!
    Zadaję sobie pytanie ile procent zysku TAURONU trafia do budżetu Gminy z racji eksploatacji kamienia, miejscowego bogactwa naturalnego.
    Podobną politykę grabieżczą zakończył EDEN, który jak się mówiło również był pod parasolem ochronnym naszych władz.

  2. Anonim napisał(a):

    Powinna być umowa prawna z szkołą,a nie porozumienie.Dziś widać jak PIS POROZUMIEWA SIĘ Z GORSZYM SORTEM.

    • Myśliwy z domku napisał(a):

      Szkoda, że połowa jakiegokolwiek sortu w dniu wyborów nie idąc na wybory, de facto wybrała ten syf, który mamy teraz.
      Warto się nad tym zastanowić. Bo obecne działanie to właśnie wynik tego „lenistwa wyborczego”, a nie na odwrót.
      Pretensje najpierw do wyborców, potem do rządzących.

      • JERZY napisał(a):

        Aha, tzn. nadal byłoby ciche przyzwolenie na przekręty? Syf to został odkryty właśnie przez PiS, może nieraz dokonują tych zmian nieprofesjonalnie, ale jak sprawować władzę jeżeli totalna opozycja na wszystko mówi „beeee”.

        • Myśliwy z domku napisał(a):

          Piszę nie o przekrętach a o tym, że prawie połowa osób, której nie chciało się pójść zagłosować ma teraz zapewne pretensje do syfu, który mamy dookoła.
          PiS nie jest jedynym i najlepszym lekiem na całe zło ostatnich 25 lat. Przekręty są, były i będą, ponieważ nie da się kontrolować całego kraju z poziomu centralnego – a to tam jest kilka osób, które mają w swojej głowie idylliczną wizję uczciwej Polski, im niżej w hierarchii władzy tym jest coraz gorzej.

          Ale to nie o tym.

          Problemem są wyborcy. Najpierw larum, że nie ma na kogo głosować, więc nie idą. Potem larum, że u władzy jest jedna partia, i to nie do końca ta, którą by chcieli.
          Ale do wyborów to się pójść nie chciało…

          P.S. obecna opozycja na wszystki mówi „beee”. Poprzednia opozycja na wszystko mówiła „wina Tuska” 😉

          • Anonim napisał(a):

            Może najpierw warto się jednak zastanowić nad genezą tego całego bajzlu na dole. Bo co do jednego trzeba się zgodzić: im niżej w hierarchii władzy tym jest coraz gorzej. To się widzi gołym okiem i doświadcza w praktyce. Może i problemem są wyborcy. Ale dopóki ordynacja partyjna będzie dominować i będą wyborcom narzucane układanki „z góry” – głównie dla załapania się na jak największą liczbę stanowisk i mandatów w radach samorządowych i urzędach różnego szczebla, dopóty będzie – jak jest 😉
            Po drugie – nie wytworzyła się na tyle silna opozycja na dole (przynajmniej nie w naszej gminie), żeby władze samorządowe czuły na sobie uczciwą kontrolę nad swoimi poczynaniami. Przeciwnie: zważywszy na skład i arytmetykę Rady Miejskiej daje się zauważyć brak jakiejkolwiek kontroli nad urzędem. Efekt: po upływie 2 i pół roku obecnej kadencji wciąż brak planu miejscowego Krzeszowic i nikt już nawet nie informuje, co takiego się dzieje, że organ odpowiedzialny za politykę planistyczną ociąga się kolejny rok z wyłożeniem planu i poddaniem go publicznej debacie. Wystarczy sobie przypomnieć, jakie były zobowiązania w kampanii wyborczej. Wszystko zostało zapisane w ulotkach i wyartykułowane na publicznych spotkaniach z wyborcami. Niestety, były to tylko chwyty propagandowe.
            Mając w pamięci te wszystkie zabiegi o zdobycie władzy może faktycznie warto się zastanowić czy przypadkiem niska świadomość wyborców nie stanęła na przeszkodzie naprawdę dobrej zmiany na dole? Wszystko w rękach wyborców ale przede wszystkim potrzebna jest zmiana kryteriów zgłaszania kandydatów wszelkiego typu.
            To nie powinni być ludzie „z przypadku” albo z namaszczenia partyjnego.

          • struś napisał(a):

            Moim zdaniem każdy chcący startować na stanowisko burmistrza i radnego powinien być zarejestrowany przez PKW i móc startować w wyborach po zdaniu egzaminu ze znajomości statutu gminy, ustawy o samorządzie gminnym, ustawy o pracownikach samorządowych i wybranej innej ustawy, np. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, o ochronie środowiska lub o czystości i porządku w gminach.
            Ciekawe ilu obecnych radnych przeszło by takie sito? Moim zdaniem od czterech do sześciu.

          • Anonim napisał(a):

            W przypadku burmistrza jeszcze bym dorzuciła egzamin z zarządzania dużym majątkiem publicznym i doświadczenie w kierowaniu dużym zespołem ludzi. Nawet kierownik wydziału, który ma pod sobą kilka osób, musi się takim doświadczeniem wykazać, a co dopiero kierowanie stu kilkudziesięcio–osobowym zespołem ludzi.

          • Myśliwy z domku napisał(a):

            Na ziemię zejdźmy.

            Wprowadzenie egzaminów jest sprawą niewykonalną. Jak to sobie wyobrażacie ?
            Kto miałby tą wiedzę weryfikować ? Zewnętrzna, prywatna firma miałaby mieć wpływ na egzaminy, a tym samym na wybory ? Czy może miałby to być egzamin państwowy, a zatem skrojony na miarę danego kandydata ?? Totalna abstrakcja.

            Jak miałby ten egzamin wyglądać? Pytania otwarte, zamknięte ? Część pisemna i ustna ? Kto miałby weryfikować tą wiedzę, jaka komisja, kto miałby w niej zasiadać ? Na jakiej podstawie komisja byłaby tworzona ?

            Jak już macie w głowie jakiś plan, to przed jego ogłoszeniem warto zadać sobie kilka podstawowych pytań, a potem dopiero dzielić się ideą z ludźmi. W przeciwnym wypadku wychodzicie na ludzi, z którymi rozmowa o konkretach przestaje mieć sens.

          • Anonim napisał(a):

            Dziwne i mało poważne pytania stawiasz… Każde dziecko już od lat szkolnych wie, co to jest komisja kwalifikacyjna. Zdajesz maturę – stajesz przed komisją. Zdajesz na studia – stajesz przed komisją. Chcesz się zatrudnić na kierowniczym stanowisku – stajesz przed komisją. Chcesz wyrwać trochę środków unijnych – musisz się zderzyć z kryteriami, bez spełnienia których nie przejdziesz dalej o krok. I znów komisja weryfikacyjna. Komisje weryfikujące przydatność ludzi do konkretnych ról są wpisane w rzeczywistość tego świata. Kryteria dopasowuje się do potrzeb. To proste. Trzeba tylko uruchomić trochę wyobraźni 😉 …

          • struś napisał(a):

            Takie egzaminy dla samorządowców można organizować podobnie jak egzaminy dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa.

          • Myśliwy z domku napisał(a):

            Problem w tym, że nadal rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach.
            Wy twierdzicie że tak by było najlepiej, by były komisje. Ja stwierdzam że jest to pomysł z kosmosu i niewykonalny w obecnych uwarunkowaniach geopolitycznych. Co innego komisja na studiach – tam tylko zostajesz magistrem, doktorem. Co innego komisja, która miałaby zatwierdzić burmistrza. Wyobraźmy zatem sobie, skoro tak naciskacie na wyobraźnie kto miałby w takiej komisji zasiadać ?

          • Lojer napisał(a):

            Jakoś nie widzę żeby ludzie wybierali burmistrza kierując się jego kwalifikacjami albo wykształceniem. Wprowadzenie takiej gradacji wyłączyłoby sporą część kandydatów z rywalizacji. Czyż nie chodzi o to aby każdy kto spełnia wymogi biernego prawa wyborczego miał możliwość zostać wybranym? W końcu to demokracja a wy chcecie ograniczyć ludziom możliwość wyboru przez eliminację kandydatów

          • Anonim napisał(a):

            Pytanie, kto miałby zasiadać w komisji kwalifikacyjnej dla zweryfikowania kandydatów na burmistrza, powtarzam: kandydatów, jest pytaniem zupełnie drugorzędnym. Najważniejsze byłoby ustalenie kryteriów, jakie kandydat musi spełnić. Może to być np. ujednolicony zestaw kryteriów ustawowych, obowiązujący w całym kraju. Dla Myśliwego to są jednak rzeczy niewyobrażalne, zupełnie jak z kosmosu 😉

          • Anonim napisał(a):

            Chodzi o to, Lojer, żebyś potem nie narzekał, że sobie wybrałeś burmistrza z tłumu, bez kwalifikacji, bez doświadczenia, dlatego, że przypadkowo sąsiad go zgłosił, bo fajny chłop z niego. Demokracja to nie koniecznie „pierwszy z brzegu” 😉 Przede wszystkim kwalifikacje i doświadczenie.

          • Myśliwy z domku napisał(a):

            No właśnie, Anonimie. To jest abstrakcja, wyłanianie kandydatów na burmistrza poprzez selekcję egzaminacyjną. Dlaczego w takim razie nie zrobić tego samego z ministrami, premierami, prezydentami miast, radnymi ?
            Idąc dalej – nie wierzysz chyba w to, że skoro Misiewiczowi zmieniono statut spółki skarbu państwa, by mógł zasiadać w jej zarządzie nie spełniając kryteriów poprzedniego statutu, to kryteria dla kandydatów na stanowiska samorządowe byłyby transparentne i uczciwe ?
            Kto te kryteria ma ustalić ? Jedna zmiana sprawiła, że jakikolwiek konkurs w tamtej firmie (skarbu państwa ) staje się farsą. Przykład z samych Krzeszowic jak to od zera do wiceprezesa spółki skarbu państwa prowadzi dosyć szybka jak na nasze realia droga, po drodze przez samoloty i taksówki również pokazuje, że owszem – tu się z Tobą zgadzam – masz stuprocentową rację, że takie rozwiązanie byłoby najlepsze. Ale to nie jest wykonalne. I dlatego proszę żebyśmy zeszli na ziemię i próbowali „rzeźbić w tym, co mamy”, a nie starali się ściągnąć skał z księżyca nie mając jeszcze w połowie opracowanego silnika do rakiety na ten księżyc.

          • Anonim napisał(a):

            Mnie nie obchodzi żaden Misiewicz i jemu podobni osobnicy.
            Uważam, że nie ma sensu iść tak szeroko i strzelać do wszystkich bramek na raz. Żadne rakiety kosmiczne nie są potrzebne, żeby wyłonić kandydatów na burmistrza według kryteriów, które może nawet uchwalić miejscowa rada miejska i będą obowiązywać. Egzamin, to może za dużo powiedziane, ale start na takie stanowisko np. z pozycji nauczyciela lub kogoś podobnie nieprzygotowanego, bez żadnego doświadczenia w zarządzaniu i wydawaniu olbrzymich pieniędzy publicznych, to kompletne nieporozumienie. I nic tu żadna demokracja nie pomoże!!

          • Myśliwy z domku napisał(a):

            OK, tylko kolejnym problemem jest to, że nie da się takiej „rewolucji” przeprowadzić jedynie lokalnie. Więc w takim przedsięwzięciu musiałaby wziąć udział każda gmina, wybierająca burmistrza.
            Poza tym, jeżeli nauczyciel szkolny nie, to co z wykładowcą na uczelni ? A jeżeli ogólnie nikt z oświaty, to dlaczego nie dyrektor szkoły, mający „doświadczenie” w zarządzaniu.
            To nie jest do zrobienia w obecnych czasach.
            A na problem niestety trzeba spojrzeć globalnie, tzn w większej skali niż jedynie nasza gmina.
            To, że jest nieporozumieniem start nieprzygotowanej merytorycznie osoby – zgoda. Ale to jest jeden ze skutków ubocznych ogólnej wolności i właśnie tej demokracji – być może nie do końca dobrze zrozumianej przez społeczeństwo. Ale skoro sami tak chcieliśmy, bo wydawało nam się, że wolne wybory będą oznaczać to, że wybierzemy tego, kogo chcemy, to ciężko mieć teraz pretensje że każdy komu się wydaje, że będzie dobrym kandydatem idzie startować.

          • Anonim napisał(a):

            Sprawdź dokładnie, ale według mojej wiedzy – da się to zrobić nawet lokalnie, nie oglądając się na inne gminy.
            Wystarczy jedna mądra uchwała miejscowej rady.
            Tak, jak uchwala się lokalnie np plan miejscowy. Każda gmina robi to we własnym zakresie i we własnym interesie, w innym czasie i według innych założeń. Jeżeli tylko taka uchwala nie narusza prawa ustawowego – nikt nie jest w stanie takiego aktu prawnego podważyć. Nawet sejm i prezydent.
            Największy problem stanowią moim zdaniem gminni samorządowcy, ponieważ dla nich taki stan może się okazać bardzo wygodny.
            A może sami kiedyś zechcą się załapać na fotel burmistrza i co wtedy? 😉 …

      • Lojer napisał(a):

        To kto może zostać wybranym do rady gminy, na burmistrza itd określa ustawa prawo wyborcze i żadna gmina nie może sobie sama żadnych kryteriów wprowadzić gdyż byłyby one niezgodne z aktem wyższego rzędu więc drogi Anonimie jesteś w błędzie. A tak szczerze to powiedz, byłbyś/byłabyś w stanie wybrać kandydata z lepszymi kwalifikacjami nawet gdyby pochodził z ugrupowania, którego polityki nie popierasz?

  3. Anonim napisał(a):

    Rozmnożyły się spółki Tauronu jak króliki…już chyba przebili PKP. A spróbuj załatwić tam prostą sprawę, dodzwonić się, lub zasięgnąć konkretnej informacji np. w sprawie warunków technicznych podłączenia – trzeba mieć odporne nerwy 😉

  4. :-) napisał(a):

    Pozorowane działania.A ten Pan w środku to kto ?

  5. Anonim napisał(a):

    A Adamczyk będzie w tej szkole wykładał i doradzał uczniom,jak w dwa lata zrobić dwa fakultety.

  6. Anonim napisał(a):

    A co z klasą o profilu energia odnawialna? 🙂
    Zdechła?

Pozostaw komentarz