Komunikacja

Busy wrócą na trasy? Gmina z ponadpółmilionowym wsparciem deficytowych linii

37 gmin, 5 powiatów i urząd marszałkowski otrzyma dopłaty do deficytowych linii publicznego transportu. W ramach Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych w grudniu rozdysponowano łącznie ponad 24 miliony złotych na wsparcie małopolskiego, lokalnego transportu.

W ostatnim naborze gminie Krzeszowice udało się pozyskać ponad 636 tysięcy złotych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na dopłaty do 7 wewnątrzgminnych linii autobusowych. – Gdybyśmy zrealizowali przyznane środki w 100%, to nasz wkład będzie musiał wynieść 75 300,46 zł. Kwota ta została uwzględniona w procedowanym budżecie na 2021 rok – informuje wiceburmistrz Adam Godyń.

Kilka miesięcy wcześniej, również dzięki dopłatom z funduszu udało się przywrócić dwie linie – niefunkcjonujące przez kilka miesięcy busy na trasie Krzeszowice – Tenczynek Rudno, oraz linie z Krzeszowic przez Nawojową Górę do Frywałdu.

8 komentarzy

8 Komentarzy

  1. Anonim

    13/12/2020 o 20:57

    Wyrzucone pieniądze w błoto. Już mają dopłaty a my chodzimy na nogach. Może lepiej dać te pieniądze taksówkarzom oni przynajmniej jeżdżą. Trzeba poruszyć ten temat u Burmistrza.

  2. Paweł

    14/12/2020 o 13:40

    Cała sprawa rozchodzi się nie tyle o dopłaty (te w wypadku deficytowych kierunków są konieczne), ale o system kontroli przewoźników w zakresie sposobu realizacji tych połączeń oraz zapewnienia ich prawidłowej siatki w ciągu dni roboczych i świątecznych. Ten system niestety nie istnieje, gdyż brak tutaj bardziej urzędniczej aktywności w zakresie polityki transportowej w gminie. Skoro zaś przewoźnikom żal kilka razy w sobotę, czy niedzielę – to znaczy że cenią się wręcz wyżej niż profesorowie uniwersyteccy (ci pracują nawet w weekendy). Od czego mamy lokalne służby. Wystarczy przyjść wieczorem na dworzec i zweryfikować ilu przewoźników faktycznie prowadzi kursy o godzinach wskazanych w rozkładzie (ukłony dla MPK Kraków, które jako jedyne potrafi nawet pusty autobus posłać do gminy o godz. 23, szanując tym samym warunki współpracy z władzami gminy)
    Władze lokalne od lat nie ustaliły wymogów dotyczących siatki połączeń jakie powinny dotyczyć przewoźników na terenie gminy. Nikt nie ustalił jakie powinno być minimum kursów dziennie, do której minimalnie powinna kursować komunikacja lokalna w dni robocze i święta. To nie są regulacje, których nie da się wprowadzić – od tego mamy domniemanie kompetencji gminy w sprawach nie zastrzeżonych dla powiatu, regionu i władz centralnych. Co z tego, że przewoźnik otrzyma dofinansowanie, jak i tak swój grafik połączeń skończy o godz. 16 tłumacząc się brakiem pasażerów po tej godzinie, a zwłaszcza wieczorem. Tym bardziej dofinansowanie powinny otrzymywać nie tylko deficytowe linie ale i deficytowe godziny realizacji połączeń (np. wieczorne) gdy pasażerów jest mniej. Inaczej pojawia się swoisty paradoks, w którym upchany 30-osobami bus o 15-tej ma dofinansowanie, a o godz. 21 nie jedzie nic bo zdaniem wielu wszyscy po wieczorynce śpią już w domach.
    Inna sprawa to sama dziwaczna polityka władz, w której fotografie władz lokalnych z eko-entuzjastami, czy prezentowanie akcji społecznych z wizerunkiem „czarnych płuc” bez zażenowania łączy się z pompowaniem jak największej liczby starych aut do Krzeszowic (trujących niemniej mocno lokalne powietrze) wskutek „kulawej” od lat polityki transportu lokalnego uzupełnionej o zupełny brak działań zmierzających do finansowego wspierania transportu przyjaznego środowisku.

  3. Anonim

    15/12/2020 o 18:26

    Czy Urząd wstrzymał dofinansowanie jak busy przestały kursować?

  4. ktoś

    16/12/2020 o 20:35

    Trochę nie w temacie ale też o komunikacji – praktycznie codziennie kolizja i wypadki w godzinach popołudniowych za wiaduktem, skrzyżowanie Daszyńskiego i Zwierzynieckiej. Trochę ciasno tam zrobiło się. Makabra.

  5. Paweł

    17/12/2020 o 10:58

    To już pytanie do władz gminy, które w związku z ograniczeniem kursów przez przewoźników w okresie pandemii powinny dostosować kwotę wsparcia w ramach dotacji do decyzji przewoźników. Ekspertem nie jestem ale podejrzewam, że umowa dotacyjna nie jest w tym wypadku tak zmyślnie skonstruowana aby przewidzieć taką sytuację. Obawiam się jedynie, że niedługo już nic nie będzie jeździć do wiosek, a przewoźnicy będą utrzymywać swoje biznesy z dotacji na pasażerów o których specjalnie się nie starają. Nikt przecież tego nie kontroluje, dlaczego kursy ograniczono, dlaczego pozostałe są przepełnione wraz z łamaniem wszelkich norm sanitarnych w okresie epidemii.Skoro bowiem ogranicza się ofertę kursów, to tak naprawdę nie tylko kasuje się własne koszty, ale i ogranicza dochody. Najśmieszniejsze jest jednak to, że wszystkie spółki kapitałowe w Polsce mają obowiązek informowania o poziomie swoich kosztów i zysków. Tymczasem małe firmy (także przewoźnicy) nie mają tego obowiązku, co w praktyce oznacza, że mogą spokojnie manipulować opinią publiczną wskazując, „jak to ciężko im się wiedzie” choć często mijają się z prawdą.

    • Anonim

      17/12/2020 o 20:48

      ” Jak to ciężko im się wiedzie” dokładnie tak jest. Składają wnioski o dofinansowanie a gdy je dostają to likwidują kursy, bo lepiej na tym wychodzą.

  6. XL

    17/12/2020 o 21:03

    Piotrze masz racje i na to wygląd,że busy przestaną jeździć a „sprytni” przewoźnicy będą siedzieć w domach i utrzymywać się z dopłat.

  7. Ja

    18/12/2020 o 21:03

    Może ktoś wreszcie rozliczy nasz prywatny transport w gminie i popatrzy jak to jest biednie – zwłaszcza u niektórych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W górę